Popularne posty

10:55

VIANEK WZMACNIAJĄCY SZAMPON DO WŁOSÓW Z EKSTRAKTEM Z NASION KOZIERADKI DO WŁOSÓW OSŁABIONYCH I ZNISZCZONYCH. PODWÓJNA RECENZJA.

VIANEK WZMACNIAJĄCY SZAMPON DO WŁOSÓW Z EKSTRAKTEM Z NASION KOZIERADKI DO WŁOSÓW OSŁABIONYCH I ZNISZCZONYCH. PODWÓJNA RECENZJA.

... czyli kozieradka made me buy it.

Kozieradka znana jest ze swojego cudownego działania, wspomagającego porost i zagęszczenie włosów. Wywar z nasion kozieradki wcierany w skórę głowy, to płynne złoto, które uchroniło wiele z nas przed przerzedzeniem się włosów. Osobiście jesteśmy ogromnymi fankami. Marka Vianek słynie z naturalnych składów, ładnych zapachów oraz w większości przypadków, dobrego działania swoich kosmetyków. Co się stanie jeśli Vianek umieści w składzie swojego szamponu wyciąg z nasienia kozieradki? Zdajemy relację.

3 komentarze:

12:02

RAPAN BEAUTY - GLINKOWA MASKA DO TWARZY ZE SMOCZĄ KRWIĄ I ŚLUZEM ŚLIMAKA

RAPAN BEAUTY - GLINKOWA MASKA DO TWARZY ZE SMOCZĄ KRWIĄ I ŚLUZEM ŚLIMAKA

...czyli o co chodzi z tymi peloidami.

Myślę, że każdy kto choć trochę interesuje się pielęgnacją, albo po prostu dba o swoją skórę, spotkał się w swoim życiu z glinką. Zielona, biała, żółta, niebieska... to tylko kilka z naprawdę wielu rodzajów tego minerału. Czy wiecie jednak, że glinka glince nie równa? Że różnią się one nie tylko kolorem, przeznaczeniem i działaniem, ale również ich pochodzenie ma znaczenie? W zależności od miejsca wydobycia, różnić się mogą zawartością substancji aktywnych, a co za tym idzie również działaniem.


Maseczki Rapan Beauty wytwarzane są na bazie glinki oraz błota iłowo-siarczkowego wydobywanych z syberyjskiego, reliktowego kambryjskiego jeziora Ostrownoje. Produkt, który testowałam był miksem glinki żółtej, niebieskiej i owego błota.

Produkty pozyskiwane z jeziora Ostrownoje, mają zbliżony skład chemiczny do tych z morza marwego, charakteryzują się jednak ok. 20-krotnie silniejszym działaniem!

Glinki Rapan są niesamowicie skuteczne ze względu na bardzo wysoką zawartość montmorylonitu.

Oferta marki opiera się głownie na 9 rodzajach maseczek, podzielonych na 3 serie:

- 100 % natural (glinki bez dodatków)
- Pure nature (glinka z dodatkiem oleju migdałowego)
- Power of Nature (glinka z 'smoczą krwią', wegańskim śluzem ślimaka i olejem migdałowym)

W skład każdej serii wchodzą 3 maseczki - bazująca na żółtej glince, najmocniejsza, do cery tłustej, mocno zanieczyszczonej, bazująca na niebieskiej glince, czyli delikatniejszy wariant dla wrażliwców i posiadaczy cery wrażliwej oraz trzecia - miks dwóch powyższych glinek z dodatkiem błota iłowo-siarczkowego, która jest rekomendowana do wszystkich rodzajów cery.

Testowałam i dziś recenzuję właśnie tą ostatnią maskę, która jest połączeniem tych trzech peloidów z serii Power of Nature. Wybrałam ją, ponieważ bałam się, że żółta glinka okaże się zbyt mocna, za to niebieska za delikatna ;)




Cena: 41 zł
 
Skład: Illite (żółta glinka), Kaolin (niebieska glinka), Sulphide-Silt Mud (błoto iłowo - siarczkowe), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej migdałowy), Aqua (woda), Propanediol (glikol roślinny, rozpuszczalnik), Sodium Benzoate (bezpieczny konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Glycoprotein, Croton Lechleri Resin Powder ("smocza krew" - wyciąg z żywicy z drzewa Croton Lechler), Glycerin (humektant), Hydrolyzed Glycosaminoglycans (humektant), Sodium Hyaluronate (humektant), Copper Gluconate (antyoksydant, stymuluje syntezę kolagenu), Sodium PCA (humektant).


Maseczka ma zielony kolor i konsystencję pasty. Zapach nie należy do najpiękniejszych. Nie jest to typowy glinkowo-ziemisty zapach, główną nutą jest siarka (za sprawą błota iłowo-siarczkowego). Muszę przyznać, że ten 'aromat' mocno uprzykrzał mi zabiegi, jednak efekt jest wart znoszenia tego aromatu ;)

Maseczka nie ma idealnie gładkiej konsystencji. Można nawet powiedzieć, że jest stosunkowo 'ostra'. Podczas jej nakładania/zmywania wystarczy zrobić delikatny masaż i nie musimy robić już peelingu. Niech Was nie zwiedzie jej miałka konsystencja, peeling jest na prawdę ostry, więc bądźcie ostrożni, delikatny masaż wystarczy.


Niesamowite jest, że producentom udało się wytworzyć wegański śluz ślimaka! Ich odpowiednik ma taki sam skład chemiczny oraz nawilżająco - ujędrniające działanie, jednak w 100% powstaje w laboratorium, a żaden ślimak nie cierpi.

To jak z jej działaniem?

Muszę przyznać, że używałam w swoim życiu bardzo wielu glinek - zarówno tych sypkich, jak i gotowych masek. Jednakże żadna z nich nie przyniosła tak widocznych efektów!

Już po jednym użyciu, skóra jest doskonale oczyszczona i gładka. Pory są czyste i zwężone. Wypryski zdecydowanie podgojone, mniej czerwone i jakby mniejsze.
Cera wolniej się przetłuszcza, pojawia się na niej mniej niespodzianek. Dodatkowo jest napięta, jakby młodsza. Nie mylcie tego z napięciem z przesuszenia. Jest to jedyna maseczka glinkowa, która zostawia skórę nawodnioną i nawilżoną

Zaraz po nałożeniu czuć delikatne mrowienie, czasem szczypanie, jednak nie przejmujcie się! To całkiem normalne! Jest to spowodowane ogromną ilością substancji aktywnych!

Maska nie zasycha na skórze, nie trzeba pamiętać o jej spryskiwaniu hydrolatem, stosunkowo łatwo się zmywa.

Jedyny minus, to nieprzyjemny, siarkowy zapach, jednak działanie naprawdę to wynagradza!

Pamiętajcie, aby wymieszać maseczkę przed każdym użyciem. Z powodu braku emulgatorów i stabilizatorów zdarza jej się rozwarstwiać, jednak absolutnie nie wpływa to na jej działanie czy przydatność do użycia :)

POLECAM! Maseczka trafia do naszych hitów!

Znacie maseczki Rapan? Lubicie glinki?
G.
7 komentarzy:

10:48

ECOSPA - SERUM Z KWASAMI PHA 16% - ZESTAW DIY

ECOSPA - SERUM Z KWASAMI PHA 16% - ZESTAW DIY

...czyli najprostszy sposób na domowe kosmetyki.


Firma ECOSPA specjalizuje się w tworzeniu półproduktów kosmetycznych oraz gotowych zestawów do tworzenia kosmetyków, dzięki którym nie musimy się martwić o recepturę ani odmierzanie odpowiednich proporcji substratów.

Sklep ecospa.pl ma baaardzo szeroką ofertę hydrolatów, olejów i maseł, kwasów oraz substancji aktywnych, naturalnych konserwantów czy gotowych baz kosmetycznych.

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z produktami marki, choć muszę przyznać, że pierwsze zetknięcie z gotowym zestawem DIY.

Na pierwszy raz wybrałam serum z kwasami PHA 16%, w końcu jesień to idealny czas na kwasowe zabiegi.

W skład zestawu wchodzą:

- hydrolat neroli
- bioferment z alg morskich
- kwas laktobionowy
- glukonolakton
- eko konserwant w proszku
- butelka z pompką (na gotowe serum) wraz z etykietą
- drewniana bagietka
- instrukcja



Producent deklaruje, że serum działa antyoksydacyjnie, przeciwstarzeniowo oraz oczyszczająco i sebostatycznie. Ponadto, powinno działać również nawilżająco, rozjaśniająco, przeciwzapalnie i wygładzająco. Rekomendowane jest do cery trądzikowej, tłustej, z przebarwieniami i z oznakami starzenia. Dużo obietnic do spełnienia, prawda? 

Pierwszym krokiem w 'produkcji' naszego serum jest przygotowanie higienicznych warunków. Kiedy już jesteśmy gotowi, mieszamy hydrolat z kwasem laktobionowym. Kolejnym krokiem jest wsypanie do mieszanki glukonolaktonu. Kiedy kryształki obu kwasów są dokładnie rozpuszczone, czas na dodanie biofermentu. Jest to ciekawy składnik, ponieważ ma gęstą, galaretkową konsystencję. Na koniec zostaje już tylko dodanie konserwantu, który wcale tak łatwo nie rozpuszcza się w serum, które już ma żelową konsystencję, na szczęście w końcu się rozpuszcza :) Cały proces tworzenia serum trwa nie więcej niż 10 minut.



Gotowe serum powinno przechowywać się w lodówce, a termin jego ważności wynosi 3 miesiące.


Serum ma żelową konsystencję i intensywny zapach hydrolatu z kwiatów pomarańczy.
Butelka z pompką to (jak zwykle) najlepsze rozwiązanie - jest higieniczne i po prostu wygodne.

Zaaplikowany na twarz produkt, tworzy na niej dość niekomfortową 'skorupkę'. Trzeba uważać w okolicy linii włosów i brwi, ponieważ ich przyklejenie do twarzy również jest średnio przyjemne. Próby nałożenia kremu, kończą się takim jakby 'kulkowaniem' serum. Serum najlepiej współpracuje z mieszanką oleju z kwasem hialuronowym, lecz po wielu różnych konfiguracjach, okazało się, że najlepiej sprawdza się solo. Początkowo po nałożeniu, kiedy już zaschnie i stworzy skorupkę, skóra jest ściągnięta, jednak jeśli wytrzyma się ten czas bez nakładania kolejnych kosmetyków, z każdą godziną jest już coraz lepiej.
Bałam się, że rano, po takiej nocy, moja cera będzie mocno przesuszona. 
Nic bardziej mylnego! 

O poranku, cera jest niesamowicie gładka, miękka i nawilżona! Jeszcze żaden kosmetyk nie przyniósł takiego efektu.

Z każdym dniem cera wygląda coraz lepiej, promienniej. Potrądzikowe blizny są coraz jaśniejsze i po mału znikają z mojej twarzy. Pory są zwężone i niezanieczyszczone.
Nigdy nie przypuszczałam, że kwasowe serum może zwiększyć poziom nawilżenia! 
Skóra jest przyjemnie napięta, dużo jędrniejsza. Mam zdecydowanie mniej zaskórników, a gdy jakiś się już pojawi, to błyskawicznie się goi.

Nie lubię słodzić, ale jest to naprawdę najlepsze serum kwasowe, jakiego używałam. Jedynym minusem jest to zastyganie na twarzy i tworzenie na niej "skorupki", o czym wspominałam wcześniej, jednak widoczne gołym okiem efekty to zdecydowanie wynagradzają.



Jakie jest wasze podejście do samodzielnego tworzenia kosmetyków? Robicie to? Lubicie zabawę w 'małego chemika' czy może wygoda zakupu gotowego produktu wygrywa?
Dajcie znać, bo jesteśmy bardzo ciekawe Waszych opinii.

G.
6 komentarzy:

10:39

MIYA COSMETICS: mySUPERskin LEKKI OLEJEK DO DEMAKIJAŻU I OCZYSZCZANIA DO TWARZY, OCZU I UST - podwójna recenzja

MIYA COSMETICS: mySUPERskin LEKKI OLEJEK DO DEMAKIJAŻU I OCZYSZCZANIA DO TWARZY, OCZU I UST - podwójna recenzja

... czyli kiedy używanie olejku do twarzy od Miya nie mija się z celem.


Olejek do twarzy to według nas taki rodzaj produktu, którego nie wiemy, jak bardzo potrzebujemy w życiu, dopóki nie zaczniemy go używać. Dwuetapowe oczyszczanie (najpierw produkt olejowy, potem na przykład żel lub pianka itp.) to metoda, która daje pewność, że skóra twarzy jest idealnie czysta. Łatwiej dzięki temu utrzymywać ją w dobrej kondycji, leczyć niedoskonałości. Czy warto wziąć pod uwagę, do stosowania (m.in. w tej metodzie), olejek od rodzimej marki Miya? Ponownie bierzemy pod lupę tę zyskującą coraz większą popularność firmę i zapraszamy na podwójną recenzję. 

3 komentarze:

14:13

ENZYMATYCZNY PEELING DO TWARZY OD SYLVECO - PODWÓJNA RECENZJA

ENZYMATYCZNY PEELING DO TWARZY OD SYLVECO - PODWÓJNA RECENZJA

...czyli naturalne złuszczanie w pielęgnacji skóry twarzy.


Wiecie, że obie jesteśmy fankami regularnego złuszczania martwego naskórka i systematycznie używamy peelingów. Na pewno też wiecie, że ze względu na wrażliwość naszych cer, zwykle stawiamy na produkty enzymatyczne. Trzecią oczywistością jest nasza miłość do produktów firmy Sylveco. W takim układzie, dziś recenzowany produkt powinien być pewniakiem i bezwarunkowym hitem. Czy tak się stało?
Odpowiedź w dalszej części posta.


7 komentarzy:

07:28

KIVVI PYRUS CYDONIA 24H - KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY - RECENZJA

KIVVI PYRUS CYDONIA 24H - KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY - RECENZJA

...czyli moc łotewskiej natury.

Kosmetyki Kivvi od pewnego czasu są dostępne w Polsce. Są to naturalne, ekologiczne produkty z Łotwy. Wszystkie są wegańskie, nie testowane na zwierzętach, mają nienaganny skład i certyfikat ECOCERT. 24 - godzinny krem intensywnie nawilżający kupiłam wiosną, podczas promocji w drogerii Kontigo (obecnie produkt jest u nich niedostępny, jednak można go kupić w innych internetowych drogeriach). Jest on przeznaczony to każdego rodzaju cery, a producent rekomenduje stosowanie go zarówno w dzień, jak i nocą.



Cena: ok. 50 zł

Skład: Aqua (Water) (woda), Cocos Nucifera (Coconut) Oil (olej kokosowy), Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract (ekstrakt z aloesu),Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (oliwa z oliwek), Cetearyl Glucoside (emolient), Sorbitan Olivate (emulgator), Glycerin (gliceryna - humektant), Caprylic/Capric Griglyceride (emolient tłusty), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (olej jojoba), Titanium Dioxide (filtr UV mineralny), Calendula OffIcinalis (Calendula) Flower Extract (ekstrakt z kwiatów nagietka), Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract (ekstrakt jabłkowy), Xanthan Gum (zagęstnik), Betula Alba (Birch) Leaf Extract (ekstrakt z liści brzozy), Euphrasia Officinalis (Eyebrigth) Extract (ekstrakt ze świetlika), Plantago Major (Plaintain) Leaf Extract (ekstrakt z liści bananowca), Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract (ekstrakt z ogórka),
Citric Acid (kwas cytrynowy - regulator pH), Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil (olej z pestek moreli), Stearic Acid (emolient, może być komedogenny), Actinidia Chinensis (Kiwi) Fruit Extract (ekstrakt z owoców kiwi), Pyrus Cydonia (Quince) Fruit Extract (ekstrakt z owoców pigwy), Sodium Anisate (bezpieczny konserwant pozyskiwany z kopru), Sodium Levulinate Chamomille Recutita (Matricaria) Flower Extract (ekstrakt z rumianku), Tocopherol (witamina E - konserwant), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej słonecznikowy),  Aroma (zapach), Alchemilla Vulgaris (Ladys Mantle) Extract (ekstrakt z przywrotnika)


Jak widać, krem ma naprawdę nienaganny skład. Jest bardzo bogaty w różne roślinne ekstrakty i oleje roślinne. Wszystkie kosmetyki marki KIVVI zawierają w składzie ekstrakt z kiwi (rozjaśnia i działa antyoksydacyjnie), tutaj mamy również pigwę (która działa przeciwzmarszczkowo), rumianek (koi), nagietek (przyśpiesza gojenie), ogórka (działa przeciwzapalnie), aloes (łagodzi, koi i nawilża) czy ekstrakt z liści brzozy (łagodzi, działa przeciwzapalnie) oraz bananowca (przeciwutleniacz).


Krem ma gęstą, treściwą konsystencję, kremowy kolor i delikatny zapach.


Mimo treściwej konsystencji, krem bardzo dobrze się wchłania do matu. Ze względu na obecność oleju kokosowego na początku składu, bałam się, że kosmetyk może spowodować zapychanie oraz wysyp zaskórników na mojej mieszanej skórze...tak jednak się nie stało :)

Krem faktycznie nadaje się zarówno na noc jak i na dzień. Po wieczornym oczyszczaniu nakładam grubszą warstwę, która jest jak kompres dla cery. Łagodzi podrażnienia, regeneruje i nawilża. Rano wystarczy pół pompki by twarz była nawilżona i gotowa na cały dzień.


Doskonale się sprawdza pod makijaż, nie zostawia tłustej warstwy.

Krem znajduje się w higienicznym opakowaniu z pompką typu airless, co jest najlepszym rozwiązaniem w przypadku kosmetyków naturalnych. Białe opakowanie jest ozdobione bardzo gustownym, roślinnym wzorem.


Jest to mój pierwszy produkt marki KIVVI, jednak już wiem, że na pewno nie ostatni.
Jestem bardzo z niego zadowolona. Kusi mnie seria z brzozą i borówką oraz z maliną i jabłkiem. 

Znacie już kosmetyki KIVVI? Możecie coś polecić?
G.
8 komentarzy:

16:33

MIYA COSMETICS - ESENCJA myBEAUTYEssence FLOWER BEAUTYPOWER

MIYA COSMETICS - ESENCJA myBEAUTYEssence FLOWER BEAUTYPOWER

... czyli jak mija używanie MyBeautyEssence od Miya.


Esencja... Zwykły tonik z bardziej wymyślną nazwą czy koreańska inspiracja o charakterze bomby nawilżającej? Zapewne jedna drugiej nie jest równa. Ceny też zróżnicowane i ta od Miya wypada akurat bardzo korzystnie, choć cena jak na tę pojemność wyjątkowo niska nie jest. Produkt ten interesował mnie od około roku. Długo zastanawiałam się nad zakupem. Bałam się, że okaże się ona droższym zwykłym, niewiele wnoszącym tonikiem, a w tej cenie można już kupić dwa dobrze działające i to ze świetnym składem. Czas mijał... i kiedy przyszła promocja na Miya, wiedziałam, że teraz albo za kolejny rok. Jak widać, zdecydowałam się na zakup. Tonik w ładnej oprawie czy dobrze zainwestowane pieniądze?


3 komentarze:

11:49

NATURALNIE PIĘKNE - SPOTKANIE BLOGEREK W BIAŁYMSTOKU

NATURALNIE PIĘKNE - SPOTKANIE BLOGEREK W BIAŁYMSTOKU

...czyli jak połączyć przyjemne z pożytecznym.


Pod koniec września miałam okazję uczestniczyć w charytatywnym spotkaniu blogerek, które pasjonują się kosmetykami naturalnymi. Spotkanie zorganizowała Kamila z MyLovelyFuchsia, a odbyło się ono w kawiarni Fly High Coffee.


Białostockie spotkanie to nie tylko próżne pogaduszki o kosmetykach, ale również zbiórka pieniędzy na rzecz Fundacji Pomóż Im, która prowadzi Białostockie Hospicjum dla dzieci.

W spotkaniu uczestniczyły - Aneta (CosmetiCosmos), Diana (Chanceleee), Magda (Mazgoo), Kasia (Porady mamy Kasi), Natalia (Elf Naczi), Asia (Nienałtowska) i oczywiście organizatorka, czyli Kamila (MyLovelyFuchsia).

Bardzo się cieszę, że udało nam się zebrać prawie 500 zł, które z przyjemnością przekazałyśmy na rzecz Hospicjum.


Po miłych rozmowach przy kawie przyszedł czas, na długo oczekiwaną przez wszystkich licytację! Każda z nas przywiozła niepotrzebne kosmetyki, które chętnie przekazałyśmy na licytację na rzecz wspomnianego Hospicjum.






Dziewczyny ostro licytowały, jednak udało mi się wygrać trzy kosmetyki, na których mi zależało, czyli peelingujące mydło od Mydlarni 4 Szpaki, cień do powiek Annabelle Minerals i szminkę ColourPop.


Kamila zdecydowanie nas zaskoczyła ilością sponsorów, których udało jej się pozyskać!



Nie było łatwo wracać do Warszawy z tymi paczkami!





Ekozuzu pozwoliło nam samodzielnie wybrać produkty, które chciałybyśmy przetestować. Są to oczywiście marki Bema oraz Couleur Caramel.


Prezenty od sklepu Bio Beauty, to między innymi produkty marek Benecos i Cosnature.






 Avetpharma:


 Biofemina:


Biolonica:


Ecospa:



Semco, podarowało nam między innymi dla poniższe oleje:


 Zestaw od Mydlarni Cztery Szpaki, to peeling i mydło z miętą - peelingujące mydło to moja wygrana w licytacji :)




No i znów muszę pożegnać moje marzenia o minimalizmie kosmetycznym!

Cieszę się, że miałam możliwość spędzić czas w tak miłym towarzystwie, a ponadto dołożyć swoją 'cegiełkę' do pomocy chorym dzieciom!

G.
10 komentarzy:

19:07

HAUL ZAKUPOWY: PAŹDZIERNIK: ROSSMANN, NATURA, NOWOŚCI + UBRANIA I DODATKI

HAUL ZAKUPOWY: PAŹDZIERNIK: ROSSMANN, NATURA, NOWOŚCI + UBRANIA I DODATKI
... czyli duże zakupy w październiku.

Dzisiejszy post, dla odmiany, nie będzie recenzją, analizą składów, ani nawet poradnikiem. Zwykle nie publikujemy tego rodzaju treści, ale ponieważ Wasze zainteresowanie na Instagramie było większe niż przypuszczałam, stwierdziłam, że czemu by nie... Nowości kosmetyczne z drogerii Rossmann i Natura, a także gadżety do włosów. Zapytałam Was również, czy chciałybyście, by rozszerzyć go o dodatki i ubrania. Głosem większości będzie to haul zbiorowy. Zapraszam.



12 komentarzy:

16:30

NAWILŻAJĄCE SERUM NATURA ESTONICA BIO - SOPHORA JAPONICA HYDRATING BOOST FACE SERUM FOR NORMAL AND DRY SKIN

NAWILŻAJĄCE SERUM NATURA ESTONICA BIO - SOPHORA JAPONICA HYDRATING BOOST FACE SERUM FOR NORMAL AND DRY SKIN

... czyli żelowe serum nawilżające do twarzy.


Wraz z początkiem lata stanęłam przed wyborem nowego serum do twarzy. Sięgnęłam do swojej szufladki z zapasami kosmetycznym i padło na Natura Estonica. Słowo klucz minionego lata to upały. Wysokie temperatury towarzyszyły nam już wiosną, więc wiedziałam, że najlepiej będzie wybrać coś lekkiego w konsystencji, co będzie łatwo i szybko się wchłaniało. Miało być to serum na dzień, więc oczywiście musiał być to produkt nawilżający. Zapraszam na recenzję.

4 komentarze:
Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger