Popularne posty

14:13

ENZYMATYCZNY PEELING DO TWARZY OD SYLVECO - PODWÓJNA RECENZJA

ENZYMATYCZNY PEELING DO TWARZY OD SYLVECO - PODWÓJNA RECENZJA

...czyli naturalne złuszczanie w pielęgnacji skóry twarzy.


Wiecie, że obie jesteśmy fankami regularnego złuszczania martwego naskórka i systematycznie używamy peelingów. Na pewno też wiecie, że ze względu na wrażliwość naszych cer, zwykle stawiamy na produkty enzymatyczne. Trzecią oczywistością jest nasza miłość do produktów firmy Sylveco. W takim układzie, dziś recenzowany produkt powinien być pewniakiem i bezwarunkowym hitem. Czy tak się stało?
Odpowiedź w dalszej części posta.


7 komentarzy:

07:28

KIVVI PYRUS CYDONIA 24H - KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY - RECENZJA

KIVVI PYRUS CYDONIA 24H - KREM INTENSYWNIE NAWILŻAJĄCY - RECENZJA

...czyli moc łotewskiej natury.

Kosmetyki Kivvi od pewnego czasu są dostępne w Polsce. Są to naturalne, ekologiczne produkty z Łotwy. Wszystkie są wegańskie, nie testowane na zwierzętach, mają nienaganny skład i certyfikat ECOCERT. 24 - godzinny krem intensywnie nawilżający kupiłam wiosną, podczas promocji w drogerii Kontigo (obecnie produkt jest u nich niedostępny, jednak można go kupić w innych internetowych drogeriach). Jest on przeznaczony to każdego rodzaju cery, a producent rekomenduje stosowanie go zarówno w dzień, jak i nocą.



Cena: ok. 50 zł

Skład: Aqua (Water) (woda), Cocos Nucifera (Coconut) Oil (olej kokosowy), Aloe Barbadensis (Aloe Vera) Leaf Extract (ekstrakt z aloesu),Olea Europaea (Olive) Fruit Oil (oliwa z oliwek), Cetearyl Glucoside (emolient), Sorbitan Olivate (emulgator), Glycerin (gliceryna - humektant), Caprylic/Capric Griglyceride (emolient tłusty), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (olej jojoba), Titanium Dioxide (filtr UV mineralny), Calendula OffIcinalis (Calendula) Flower Extract (ekstrakt z kwiatów nagietka), Pyrus Malus (Apple) Fruit Extract (ekstrakt jabłkowy), Xanthan Gum (zagęstnik), Betula Alba (Birch) Leaf Extract (ekstrakt z liści brzozy), Euphrasia Officinalis (Eyebrigth) Extract (ekstrakt ze świetlika), Plantago Major (Plaintain) Leaf Extract (ekstrakt z liści bananowca), Cucumis Sativus (Cucumber) Fruit Extract (ekstrakt z ogórka),
Citric Acid (kwas cytrynowy - regulator pH), Prunus Armeniaca (Apricot) Kernel Oil (olej z pestek moreli), Stearic Acid (emolient, może być komedogenny), Actinidia Chinensis (Kiwi) Fruit Extract (ekstrakt z owoców kiwi), Pyrus Cydonia (Quince) Fruit Extract (ekstrakt z owoców pigwy), Sodium Anisate (bezpieczny konserwant pozyskiwany z kopru), Sodium Levulinate Chamomille Recutita (Matricaria) Flower Extract (ekstrakt z rumianku), Tocopherol (witamina E - konserwant), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil (olej słonecznikowy),  Aroma (zapach), Alchemilla Vulgaris (Ladys Mantle) Extract (ekstrakt z przywrotnika)


Jak widać, krem ma naprawdę nienaganny skład. Jest bardzo bogaty w różne roślinne ekstrakty i oleje roślinne. Wszystkie kosmetyki marki KIVVI zawierają w składzie ekstrakt z kiwi (rozjaśnia i działa antyoksydacyjnie), tutaj mamy również pigwę (która działa przeciwzmarszczkowo), rumianek (koi), nagietek (przyśpiesza gojenie), ogórka (działa przeciwzapalnie), aloes (łagodzi, koi i nawilża) czy ekstrakt z liści brzozy (łagodzi, działa przeciwzapalnie) oraz bananowca (przeciwutleniacz).


Krem ma gęstą, treściwą konsystencję, kremowy kolor i delikatny zapach.


Mimo treściwej konsystencji, krem bardzo dobrze się wchłania do matu. Ze względu na obecność oleju kokosowego na początku składu, bałam się, że kosmetyk może spowodować zapychanie oraz wysyp zaskórników na mojej mieszanej skórze...tak jednak się nie stało :)

Krem faktycznie nadaje się zarówno na noc jak i na dzień. Po wieczornym oczyszczaniu nakładam grubszą warstwę, która jest jak kompres dla cery. Łagodzi podrażnienia, regeneruje i nawilża. Rano wystarczy pół pompki by twarz była nawilżona i gotowa na cały dzień.


Doskonale się sprawdza pod makijaż, nie zostawia tłustej warstwy.

Krem znajduje się w higienicznym opakowaniu z pompką typu airless, co jest najlepszym rozwiązaniem w przypadku kosmetyków naturalnych. Białe opakowanie jest ozdobione bardzo gustownym, roślinnym wzorem.


Jest to mój pierwszy produkt marki KIVVI, jednak już wiem, że na pewno nie ostatni.
Jestem bardzo z niego zadowolona. Kusi mnie seria z brzozą i borówką oraz z maliną i jabłkiem. 

Znacie już kosmetyki KIVVI? Możecie coś polecić?
G.
7 komentarzy:

16:33

MIYA COSMETICS - ESENCJA myBEAUTYEssence FLOWER BEAUTYPOWER

MIYA COSMETICS - ESENCJA myBEAUTYEssence FLOWER BEAUTYPOWER

... czyli jak mija używanie MyBeautyEssence od Miya.


Esencja... Zwykły tonik z bardziej wymyślną nazwą czy koreańska inspiracja o charakterze bomby nawilżającej? Zapewne jedna drugiej nie jest równa. Ceny też zróżnicowane i ta od Miya wypada akurat bardzo korzystnie, choć cena jak na tę pojemność wyjątkowo niska nie jest. Produkt ten interesował mnie od około roku. Długo zastanawiałam się nad zakupem. Bałam się, że okaże się ona droższym zwykłym, niewiele wnoszącym tonikiem, a w tej cenie można już kupić dwa dobrze działające i to ze świetnym składem. Czas mijał... i kiedy przyszła promocja na Miya, wiedziałam, że teraz albo za kolejny rok. Jak widać, zdecydowałam się na zakup. Tonik w ładnej oprawie czy dobrze zainwestowane pieniądze?


3 komentarze:

11:49

NATURALNIE PIĘKNE - SPOTKANIE BLOGEREK W BIAŁYMSTOKU

NATURALNIE PIĘKNE - SPOTKANIE BLOGEREK W BIAŁYMSTOKU

...czyli jak połączyć przyjemne z pożytecznym.


Pod koniec września miałam okazję uczestniczyć w charytatywnym spotkaniu blogerek, które pasjonują się kosmetykami naturalnymi. Spotkanie zorganizowała Kamila z MyLovelyFuchsia, a odbyło się ono w kawiarni Fly High Coffee.


Białostockie spotkanie to nie tylko próżne pogaduszki o kosmetykach, ale również zbiórka pieniędzy na rzecz Fundacji Pomóż Im, która prowadzi Białostockie Hospicjum dla dzieci.

W spotkaniu uczestniczyły - Aneta (CosmetiCosmos), Diana (Chanceleee), Magda (Mazgoo), Kasia (Porady mamy Kasi), Natalia (Elf Naczi), Asia (Nienałtowska) i oczywiście organizatorka, czyli Kamila (MyLovelyFuchsia).

Bardzo się cieszę, że udało nam się zebrać prawie 500 zł, które z przyjemnością przekazałyśmy na rzecz Hospicjum.


Po miłych rozmowach przy kawie przyszedł czas, na długo oczekiwaną przez wszystkich licytację! Każda z nas przywiozła niepotrzebne kosmetyki, które chętnie przekazałyśmy na licytację na rzecz wspomnianego Hospicjum.






Dziewczyny ostro licytowały, jednak udało mi się wygrać trzy kosmetyki, na których mi zależało, czyli peelingujące mydło od Mydlarni 4 Szpaki, cień do powiek Annabelle Minerals i szminkę ColourPop.


Kamila zdecydowanie nas zaskoczyła ilością sponsorów, których udało jej się pozyskać!



Nie było łatwo wracać do Warszawy z tymi paczkami!





Ekozuzu pozwoliło nam samodzielnie wybrać produkty, które chciałybyśmy przetestować. Są to oczywiście marki Bema oraz Couleur Caramel.


Prezenty od sklepu Bio Beauty, to między innymi produkty marek Benecos i Cosnature.






 Avetpharma:


 Biofemina:


Biolonica:


Ecospa:



Semco, podarowało nam między innymi dla poniższe oleje:


 Zestaw od Mydlarni Cztery Szpaki, to peeling i mydło z miętą - peelingujące mydło to moja wygrana w licytacji :)




No i znów muszę pożegnać moje marzenia o minimalizmie kosmetycznym!

Cieszę się, że miałam możliwość spędzić czas w tak miłym towarzystwie, a ponadto dołożyć swoją 'cegiełkę' do pomocy chorym dzieciom!

G.
10 komentarzy:

19:07

HAUL ZAKUPOWY: PAŹDZIERNIK: ROSSMANN, NATURA, NOWOŚCI + UBRANIA I DODATKI

HAUL ZAKUPOWY: PAŹDZIERNIK: ROSSMANN, NATURA, NOWOŚCI + UBRANIA I DODATKI
... czyli duże zakupy w październiku.

Dzisiejszy post, dla odmiany, nie będzie recenzją, analizą składów, ani nawet poradnikiem. Zwykle nie publikujemy tego rodzaju treści, ale ponieważ Wasze zainteresowanie na Instagramie było większe niż przypuszczałam, stwierdziłam, że czemu by nie... Nowości kosmetyczne z drogerii Rossmann i Natura, a także gadżety do włosów. Zapytałam Was również, czy chciałybyście, by rozszerzyć go o dodatki i ubrania. Głosem większości będzie to haul zbiorowy. Zapraszam.



12 komentarzy:

16:30

NAWILŻAJĄCE SERUM NATURA ESTONICA BIO - SOPHORA JAPONICA HYDRATING BOOST FACE SERUM FOR NORMAL AND DRY SKIN

NAWILŻAJĄCE SERUM NATURA ESTONICA BIO - SOPHORA JAPONICA HYDRATING BOOST FACE SERUM FOR NORMAL AND DRY SKIN

... czyli żelowe serum nawilżające do twarzy.


Wraz z początkiem lata stanęłam przed wyborem nowego serum do twarzy. Sięgnęłam do swojej szufladki z zapasami kosmetycznym i padło na Natura Estonica. Słowo klucz minionego lata to upały. Wysokie temperatury towarzyszyły nam już wiosną, więc wiedziałam, że najlepiej będzie wybrać coś lekkiego w konsystencji, co będzie łatwo i szybko się wchłaniało. Miało być to serum na dzień, więc oczywiście musiał być to produkt nawilżający. Zapraszam na recenzję.

4 komentarze:

07:03

LA FARE - PEELING FACE MASK - RECENZJA MASECZKI Z MARCHEWKĄ

LA FARE - PEELING FACE MASK - RECENZJA MASECZKI Z MARCHEWKĄ

...czyli moc natury prosto z Prowansji.

La Fare to francuska marka kosmetyków naturalnych.  Swoje produkty wytwarzają w pięknej Prowansji, a wszystkie składniki roślinne pochodzą z kontrolowanych, ekologicznych upraw. Firma charakteryzuje się wysokim poszanowaniem dla środowiska naturalnego i korzystaniem z jego dobrodziejstw. 

Kosmetyki La Fare posiadają certyfikaty ECOCERT oraz COSMEBIO.


Maseczka dotarła do mnie przepięknie zapakowana.





Cena: ok 50 zł 

Skład: Aqua (woda), Kaolin (biała glinka kaolin), Aloe Barbadensis Leaf Juice (sok z liści aloesu - z ekologicznych upraw), Cetearyl Alcohol (emolient), Glycerin (humektant), Bentonite (glinka bentonitowa), Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil (olej sezamowy z upraw ekologicznych), Alcohol (etanol - konserwant), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Oil (olej jojoba z ekologicznych upraw), Butyrospermum Parkii (Shea) Butter (masło shea z ekologicznych upraw), Macadamia Ternifolia Seed Oil (olej makadamia z ekologicznych upraw), Squalane (skwalan - emolient), Sodium Cetearyl Sulfate (substancja myjąca), Olea Europaea (Olive) Leaf Extract (ekstrakt z liści oliwek z ekologicznych upraw), Benzyl Alcohol (rozpuszczalnik, zapach), Glyceryl Captylate (emolient), Parfum (Fragrance) (zapach), Daucus Carota Sativa Root Powder (sproszkowany korzeń marchwii), Tocopherol (witamina E, konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Camellia Sinensis Leaf Extract (ekstrakt z chińskiej herbaty z ekologicznych upraw), Quartz (kwarc), Leontopodium Alpinum Extract (ekstrakt z szarotki alpejskiej z ekologicznych upraw), Cedrus Atlantica Bark Oil (olej z kory cedru atlaskiego z ekologicznych upraw), Citrus Limon Peel Oil (olejek ze skórki cytryny z ekologicznych upraw), Cymbopognon Martini Oil (olejek z palczatki imbirowej - palmarozowy z ekologicznych upraw), Olea Europaea (Olive) Fruit Unsaponifiables (niezmydlona frakcja oleju z oliwek z ekologicznych upraw), Linalool (zapach).


Bazą maseczki są biała glinka i sok z aloesu. Jest ona bardzo bogata w emolienty - zawiera masło shea, olej sezamowy, jojoba i makadamia. Poza tym, znajdziemy też szereg wartościowych ekstraktów tj. z chińskiej herbaty, szarotki alpejskiej, marchewki.
Za peelingujące właściwości odpowiada olejek ze skórki cytryny.



Maseczka znajduje się w porządnym słoiku z grubego szkła. Pachnie delikatnie, ma konsystencję bardzo gęstego kremu, przypomina wręcz pastę.


W dzisiejszych, zabieganych czasach, bardzo cenię sobie produkty wielofunkcyjne, które pomagają mi zaoszczędzić czas.

Wieloetapowy twarzing, powinien składać się minimum z peelingu, maski oczyszczającej i maski nawilżającej. Każdy z etapów trwa od kilku, do nawet kilkudziesięciu minut... Czy możliwe jest aby zastąpić to jednym produktem?

TAK!

Przyznaję, że podchodziłam do tego produktu z dystansem, ponieważ już wielokrotnie doświadczyłam, że gdy coś jest 'do wszystkiego', okazuje się być 'do niczego'.

Ten produkt zdecydowanie jest wyjątkiem od tej reguły! 10-15 minut z jednym produktem na twarzy, potrafi sprawić, że jest ona jednocześnie oczyszczona i odżywiona, a martwy naskórek usunięty. Brzmi jak magia, prawda?

Dzięki zawartości białej glinki Kaolin absorbuje sebum i zwęża pory, a jednocześnie łagodzi podrażnienia i koi. Aloes działa antyseptycznie, łagodzącą, przyśpiesza regenerację i gojenie się skóry. Olej makadamia i masło shea działają odżywczo, ochronnie, dbają o płaszcz lipidowy skóry. Ekstrakt z marchwi jest bardzo silnym antyoksydantem. Olejek ze skórki cytryny działa keratolitycznie, oczyszcza cerę z martwego naskórka i sprawia, że jest ona niesamowicie gładka. Wszystkie obietnice producenta zostały spełnione!

Po zastosowaniu maseczki, skóra jest rozświetlona, gładka, oczyszczona, a jednocześnie nawilżona i jędrna. Zostawia na skórze "tłustawy" film, nie trzeba używać już po niej kremu, nie bójcie się jednak, że zapcha to Waszą cerę - moja skóra jest mocno kapryśna i niewiele jej potrzeba, aby wystąpił wysyp nieprzyjaciół. W przypadku stosowania tej maseczki - nic takiego nie miało miejsca.


Ta maska oraz inne kosmetyki La Fare dostępne są m.in w wybranych aptekach Ziko.

Spotkaliście się już z kosmetykami tej francuskiej marki? Niebawem recenzja kolejnego produktu. Bądźcie czujni!

G.

1 komentarz:

14:32

VIANEK NAWILŻAJĄCY TONIK DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z ZIELA OWSA (SERIA NIEBIESKA) - RECENZJA

VIANEK NAWILŻAJĄCY TONIK DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z ZIELA OWSA (SERIA NIEBIESKA) - RECENZJA
Vianek zapewne już znacie, zapewne przynajmniej słyszeliście o niej. Na tym blogu znajdziecie wiele recenzji produktów tej marki. Czas na kolejną. To co dowiecie się z tego postu o tym kosmetyku, warto wiedzieć zarówno przed, jak i po jego zakupie. Przechodzimy do sedna. Wskakujcie w post i sprawdźcie jak sprawdził się u mnie nawilżający tonik Vianek i dlaczego o mało nie wrzuciłabym go do kategorii "buble". 

12 komentarzy:

07:33

LUSH COSMETICS - MASK OF MAGNAMINTY, OATFIX, TEA TREE WATER - RECENZJA

LUSH COSMETICS - MASK OF MAGNAMINTY, OATFIX, TEA TREE WATER - RECENZJA

...czyli co warto przywieźć z wakacji.


Produkty Lush, to w naszym kraju wciąż towar luksusowy, ze względu na brak dostępności. Sklepy firmowe tej brytyjskiej marki możemy znaleźć w większości europejskich krajów, niestety (nie wiedzieć czemu), wciąż nie zawędrowały nad Wisłę.
Podczas czerwcowego wypadu do Londynu, nie mogłam przegapić wizyty w najsłynniejszym sklepie Lush - na Oxford Street. Jest to flagowy salon marki, który wygląda jak sklep z cukierkami!

Kosmetyki Lush charakteryzują się naturalnymi składami, są wegetariańskie, ręcznie robione, nie testowane na zwierzętach, a surowce kosmetyczne pozyskiwane są jedynie ze źródeł fair trade.



Z Londynu przywiozłam 3 kosmetyki - maseczki Mask of Magnaminty i Oatfix oraz tonik Tea Tree water. 

Mask of Magnaminty (self - preserving)


Cena: £7.95, czyli ok 37 zł
Pojemność: 125 g
Skład: Honey (miód), Kaolin (glinka biała), Bentone gel (zagęstnik), Talc (absorbent), Glycerine (humektant), Organic Ground Aduki Beans (mączka z  fasoli Aduki), Evening Primrose Seeds (nasiona wiesiołka), Peppermint Oil (olejek z mięty pieprzowej), Tagetes Oil (olejek z aksamitki), Vanilla  Absolute (absolut waniliowy), Limonene (zapach), Perfume (zapach), Chlorophyllin (zielony barwnik)

Biała glinka, olejki eteryczne, mielone nasiona w miodowej bazie...



Maseczka ma zielony kolor i konsystencję gęstego kremu - jednak nie jest to idealnie gładka masa, znajdziemy w niej zmieloną fasolę Aduki czy zmielone nasiona wiesiołka . Pachnie miętą z lekką domieszką wanilii.

Jej termin przydatności to 4 miesiące od produkcji (nie musimy jej trzymać w lodówce) - spokojnie wykorzystacie tą pojemność w dużo krótszym czasie.

Podczas aplikacji maski czuć odświeżenie i chłodzenie - wspaniałe uczucie podczas gorących, letnich wieczorów. Wg producenta, powinniśmy ją zmyć z twarzy po 5-10 minutach, ja zostawiam ją nawet na 20 minut, wtedy działa najlepiej. Nie zasycha, łatwo się zmywa ze skóry.

Po użyciu skóra jest czysta, świeża, niesamowicie gładka, a pory zwężone. Niedoskonałości goją się zdecydowanie szybciej. Łagodzi zaczerwienienia i pozostawia buzię pięknie pachnącą. Już po jednym użyciu wydziela mniej sebum, a skóra jest dłużej matowa.


Mask of Magnaminty
ląduje w moich ulubieńcach, na pewno kupię ją jeszcze nie raz.



Oatfix


Cena: £8.50, czyli ok 40 zł
Pojemność: 75 g
Skład: Glycerine (humektant), Fine Oatmeal (pełnoziarniste płatki owsiane), Fresh Organic Fair Trade Banana (świeży organiczny banan), Water (Aqua) (woda), Ground Almonds (mączka migdałowa), Organic Illipe Butter (organiczne masło Illite), Kaolin (biała glinka), Talc (absorbent), Vanilla Absolute (absolut waniliowy), Sandalwood Oil (olejek z drzewa sandałowego), Benzoin Resinoid (kondycjoner, działa przeciwzapalnie i przeciwbakteryjnie, antyoksydant),  Coumarin (zapach), Benzyl Cinnamate (zapach), Linalool (zapach), Perfume (zapach), Gardenia Extract (wyciąg z gardenii - naturalny zapach i barwnik)

Bazą maseczki są płatki owsiane, banan, mączka migdałowa i masło Illipe.



Jak widać na zdjęciu, maseczka ma beżowy kolor i konsystencję bardzo gęstej pasty. Ta pasta jest dość grubo mielona i ma w sobie wiele sporych drobin, które jednak są miękkie i świetnie się sprawdzą do delikatnego peelingu. Produkt pachnie owsianym ciasteczkiem,  ciężko powstrzymać się przed zjedzeniem go podczas użycia - serio!

Oatfix jest tak zwaną maską "świeżą", jej termin ważności to jedynie 4 tygodnie i przez ten czas trzeba ją trzymać w lodówce.

W przypadku tej maseczki, producent również zaleca zmycie jej po 5-10 minutach, a ja trzymam ją na skórze znacznie dłużej. Nakładanie jej na twarz jest dość trudne ze względu na tą bardzo gęstą konsystencję. Zbija się w grudki, nałożenie jej równomierną warstwą jest właściwie niemożliwe. Jednakże to właśnie podczas gimnastyki z rozprowadzeniem produktu, wykonujemy nim delikatny peeling. Myślę, że to fajne rozwiązanie dla super wrażliwych cer, które podrażnia każdy, nawet najdelikatniejszy peeling mechaniczny lub enzymatyczny.

Po zmyciu maseczki, skóra jest bardzo gładka i pokryta mocno wyczuwalnym, tłustym filmem. Z obawy przed zapchaniem i wypryszczeniem, zmywam go delikatnym żelem.
Po jego zastosowaniu znika jakikolwiek terapeutyczny efekt zastosowanej maseczki.
Cera nie jest specjalnie nawilżona, właściwie nie widać żadnej różnicy w porównaniu ze stanem skóry przed aplikacją maseczki. Jedyny jej efekt to właśnie ta tłusta warstewka. 

Trochę mało jak na 40 zł za 75 g maseczki, którą trzeba zużyć w miesiąc.

Ta maseczka to wielkie rozczarowanie :( Czytałam tak wiele pozytywnych recenzji przed zakupem, że byłam pewna, że będzie to hit.


Tea Tree Water


Cena: £5.95, czyli ok 28 zł
Pojemność: 100g
Skład: Tea Tree Water (hydrolat z drzewa herbacianego), Grapefruit Water (hydrolat grejpfrutowy), Juniperberry Water (hydrolat z owoców jałowca), Limonene (zapach), Perfume (zapach), Methylparaben (konserwant)

Trzy hydrolaty, dwie substancje zapachowe i jeden konserwant.


Tonik jest przezroczysty, ma bardzo lekką, wodnistą konsystencję i pachnie olejkiem z drzewa herbacianego.

Z recenzowanej trójki ma najdłuższy termin ważności, który wynosi 14 miesięcy, nie trzeba go trzymać w lodówce. Ukryty jest w butelce z twardego, czarnego plastiku z wygodnym atomizerem. Uwielbiam to rozwiązanie, kiedy możemy psikać tonikiem bezpośrednio na twarz.

Używam go dwa razy dziennie, zaraz po oczyszczaniu skóry twarzy. Przyśpiesza gojenie niedoskonałości, zwęża pory, reguluje wydzielanie sebum. Bazuje na trzech świetnych hydrolatach, stworzonych dla cery trądzikowej.

Cena za produkt o tak dobrym działaniu nie jest wygórowana, na pewno jeśli będę miała okazję to kupię go ponownie.


Każdy produkt marki Lush ma na sobie naklejkę z imieniem osoby, która go wykonała oraz datę produkcji i termin ważności.


Wszystkie opakowania stworzone są z plastiku poddanego recyklingowi. Producent prowadzi program lojalnościowy, zachęcający do recyklingu - jeśli przyniesiesz do sklepu Lush, 5 opakowań po produktach - dostaniesz jedną ze świeżych masek gratis.




Poniżej kilka zdjęć z tego najpiękniejszego sklepu na świecie :)










Znacie kosmetyki firmy Lush? Co polecacie kupić podczas kolejnej wizyty?
G.
6 komentarzy:
Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger