Popularne posty

15:51

MIYA COSMETICS, EKSPRESOWY PEELING DO CIAŁA MY MAGIC SCRUB

MIYA COSMETICS, EKSPRESOWY PEELING DO CIAŁA MY MAGIC SCRUB

...czyli w poszukiwaniu mocnego naturalnego peelingu do ciała.


Marka Miya Cosmetics weszła na rynek przebojem, czyli swoimi sławnymi już wielofunkcyjnymi kremami #MyWonderBalm (planujemy zrobić wielką recenzję, w której zawrzemy naszą opinię o wszystkich czterech podstawowych kremach). W ostatnim czasie najwyraźniej rozwój marki nabrał porządnego rozpędu, bo co chwilę proponuje nam kolejne nowości. Dzisiaj zapraszam na recenzję ekspresowego peelingu do ciała #myMAGICscrub.



3 komentarze:

20:32

PŁYN MICELARNY SWISSPURE, ALPINE HERB, DEEP CLEANSING WATER

PŁYN MICELARNY SWISSPURE, ALPINE HERB, DEEP CLEANSING WATER

...czyli kosmetyki koreańskie to nie tylko maski w płachcie.

Ponad dwa lata temu (a może minęło już więcej czasu?) polski świat kosmetyczny zachwycił się koreańskimi rytuałami upiększającymi twarz. Wtedy miało miejsce największe "BUM". Masaże, masażery, wyszczuplanie za ich pomocą owalu twarzy, ujędrnianie. Z produktów kosmetycznych pokochałyśmy przede wszystkim maski w płachcie, esencje, sera. Łatwo to wywnioskować, ponieważ tego widzę na kontach Instagramowych zdecydowanie najwięcej. Na rynek przebojem weszły kosmetyki Koreańskie praktycznie z każdej możliwej kategorii. Dzisiaj mniej popularna kategoria - płyn micelarny i o tym czy ten konkretnie wart jest uwagi.

1 komentarz:

08:41

RELACJA Z TARGÓW EKOCUDA - WIOSNA 2019 - WARSZAWA

RELACJA Z TARGÓW EKOCUDA - WIOSNA 2019 - WARSZAWA

...czyli jak odwiedzić kilkadziesiąt firm w kilka godzin.


Zgodnie z zapowiedzią z poprzedniego posta, w ostatni weekend marca, w Warszawie odbyły się długo wyczekiwane Ekocuda.
Już drugi raz, cała impreza gościła na terenie Praskiego Centrum Koneser, czyli jednego z ciekawszych miejsc 'z duszą', na kulturalnej mapie Warszawy.

Ekocuda to zawsze czas, nie tylko na uzupełnienie kosmetycznych zapasów, ale również na poznanie nowych manufaktur, chwilę rozmowy z producentem czy również spotkania, znajomych z internetu twarzy innych blogerów/instagramerów.


Na targi wybrałyśmy się w sobotę około południa, co nie było do końca najlepszym wyborem, ponieważ ten sam termin wybrało baaaaardzo dużo osób. Nie da się ukryć, że było okrutnie tłoczno. Z jednej strony, bardzo mnie cieszy, że świadomość konsumencka rośnie i coraz więcej osób interesuje się naturalną pielęgnacją, z drugiej niestety, zakupy w ścisku nie są najbardziej komfortowym zajęciem.

Nie udało nam się dotrzeć do wszystkich stoisk, które były w planach, jednak może to i lepiej bo i tak kupiłyśmy dużo więcej kosmetyków niż zakładałyśmy.
Jeśli śledzicie nasze stories na Instagramie, to pewnie widzieliście nasze ekocudne zdobycze.


Podczas odwiedzin na stoisku Brooklyn Groove, obie postawiłyśmy na limonkowo - węglowy dezodorant 



Oprócz zakupów, można było wziąć udział w warsztatach, wysłuchać wykładu oraz pierwszy raz organizowanego panelu dyskusyjnego poświęconego kosmetykom pielęgnacyjnym oraz życiu w zgodzie z naturą prowadzonym przez Dorotę Steligę– udział w nim wzięły: Katarzyna Konopa, Magda Bębenek, Areta Szpura, Ela Lange oraz Agnieszka Niedziałek. Sala wykładowa pękała w szwach, a prelegentki,jeszcze długo po zakończonym panelu, cierpliwie odpowiadały na pytania słuchaczy.




 Moja farma urody skusiła nas Ziołowym Botoksem


Smakowate mydła od Purite


 Bydgoska Wytwórnia Mydła


 Na stoisku your natural side uzupełniłyśmy zapasy olei, glinek i hydrolatów


 Dworzysk


 Zapas esencji od Polnego Warkocza również uzupełniony przez obie z nas


 Tegorocznym hitem Senkary był ogórkowy hydrolat, który już testujemy, Pola skusiła się również na serum Sleep Tight

mokosh


Niezastąpione napieknewlosy.pl, gdzie kupiłyśmy nowe wcierki, autorskiego przepisu Agnieszki Niedziałek, odżywkę octową i szampon z niebieską glinką - obie taki sam zestaw. 


 i rozchwytywane wcierki ;)


Mimo drobnych niedogodności jak zatłoczone alejki, kolejki do stoisk i brak możliwości zrobienia większej ilości zdjęć - wróciłyśmy do domu uśmiechnięte od ucha do ucha! Uśmiech zszedł z twarzy dopiero później, kiedy sprawdziłyśmy stany naszych kont :D
Ale cóż, Ekocuda są tylko dwa razy w roku, a my mamy teraz szafki pełne zapasów na najbliższe półrocze. Większość wystawców oferuje atrakcyjne ceny oraz dorzuca gratisy podczas targów, dlatego zakupy podczas nich zwykle wychodzą korzystniej niż w sklepie producenta lub drogerii. Dodatkowym plusem jest oczywiście zebranie tych wszystkich marek w jednym miejscu - bez kosztów wysyłki, czy biegania między różnymi sklepami - za jednym zamachem można kupić absolutnie wszystko!

Dajcie znać czy chcielibyście zobaczyć post z haulem, gdzie pokażemy nasze zdobycze, czy może wszystko widzieliście już na Instagramie :)

Jesteśmy też ciekawe kto z Was był na targach i co ciekawego kupiliście!

G.

5 komentarzy:

14:28

LIFTINGUJĄCE SERUM DO TWARZY - BEMA LOVE BIO - RECENZJA

LIFTINGUJĄCE SERUM DO TWARZY - BEMA LOVE BIO - RECENZJA

...czyli moc włoskiej natury.


Od pewnego czasu miałam przyjemność testować klika produktów włoskiej marki BEMA. Firmę charakteryzują nienaganne, w pełni naturalne składy oraz nietestowanie na zwierzętach, co jest dla nas istotną kwestią.
Oprócz serum, o którym dziś czytacie, w przygotowaniu jest również recenzja kremu pod oczy oraz peelingu do twarzy.
Ciekawi jak się sprawdziło włoskie serum na mojej wymagającej cerze?







Skład: Citrus Aurantium Amara* Flower Water (hydrolat z kwiatów gorzkiej pomarańczy), Centaurea Cyanus* Flower Water (hydrolat chabrowy), Rosa Damascena* Flower Water (hydrolat różany), Avena Sativa*(Oat) Kernel Extract (wyciąg z nasion owsa), Glycerin (gliceryna - humektant), Soy Isoflavones (izoflawony sojowe), Porphyra Umbilicalis Extract (ekstrakt z czerwonych alg), Sodium Lactate (mleczan sodu - humektant), Xanthan Gum (zagęstnik), Citric Acid (regulator pH), Gardenia Florida Extract (wyciąg z gardenii jaśminowatej), Crocus Sativus (szafran uprawny), Pisum Sativum (Pea) Extract (ekstrakt z grochu), Dextrin (regulator lepkości), Benzyl Alcohol (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Parfum (zapach) ***/Fragrance, Linalool**, Limonene**, Geraniol**.

Bazą serum są trzy hydrolaty - z kwiatów gorzkiej pomarańczy, różany i chabrowy. Zaraz po nich znajduje się wyciąg z nasion owsa, który jest bogaty w beta-glukan, który regeneruje i napina skórę. Izoflawony sojowe wspomagają produkcję kolagenu, ekstrakt z czerwonych alg, który słynie z właściwości ujędrniających oraz szafran, czyli mocny antyoksydant i zabójca wolnych rodników, które przyśpieszają starzenie się skóry.
Prawdziwa bomba roślinnych substancji aktywnych.

*z rolnictwa ekologicznego
**wyciągi z olejków roślinnych
***100% naturalny zapach


Cena: ok. 75 zł do kupienia na ekozuzu.pl




Serum znajduje się w butelce z grubego, matowego szkła. Dobrze trzyma się w ręku, nie wyślizguje się, a w razie upadku na łazienkowe kafelki, butelka się nie tłucze ;)

Butelka zakończona jest pompką, która pomaga dozować odpowiednią ilość produktu oraz ogranicza jego kontakt z powietrzem (minus butelek z pipetką).

Serum jest przezroczyste, delikatnie zielonkawe. Ma żelową, aczkolwiek dość rzadką konsystencję. Pachnie bardzo subtelnie, lekko migdałowo.




Produkt doskonale się wchłania. Nie ma mowy o żadnym klejeniu się czy rolowaniu. Nie obciąża skóry, nie zapycha. Doskonale sprawdza się zarówno latem jak i zimą.

Używałam go zarówno na noc, jak i na dzień, pod makijaż. Oczywiście zawsze w duecie z kremem lub olejem. Czasem mieszałam je w zagłębieniu dłoni z olejem i nakładałam na twarz.

To jak z efektami?

Najbardziej zauważalny efekt, widoczny już od pierwszego użycia to niesamowita dawka nawilżenia. Serum naprawdę fajnie nawadnia skórę!  Oczywiście nie ma w składzie żadnych emolientów, więc nie nadaje się do użycia solo, nawilżenie musimy zamknąć w skórze warstewką okluzyjną, czyli kremem lub olejem.

A co z obiecanym liftingiem?

Nie zauważyłam zmiany głębokości i widoczności moich zmarszczek. No chyba, że mówimy o fine lines, ale aby je zlikwidować wystarczy porządne nawilżenie skóry. Nie da się ukryć, że widoczność zmarszczek koreluje z nawilżeniem skóry, a ten kosmetyk jak już ustaliliśmy, spełnia tą rolę doskonale. Mam jednak wrażenie, że skóra jest jędrniejsza i elastyczniejsza.

Tak właściwie, to nawilżanie jest dla mnie na ten moment ważniejsze niż namacalny efekt przeciwzmarszczkowy ;) Nie mam jeszcze ich tak dużo, a nawilżanie i antyoksydacja to najważniejsze elementy prewencji.


Podsumowując, jest to naprawdę dobre serum, które pełni swoją rolę. Jest to jeden z lepiej nawilżających produktów, jakich używałam, dodatkowo cudownie lekka konsystencja i przyjemny zapach. POLECAM z czystym sumieniem.

Znacie markę BEMA LOVE BIO? Jest stosunkowo mało popularna w Polsce, jednak liczę, że niedługo to się zmieni ;)

G.
1 komentarz:

09:59

EKOCUDA - WIOSNA 2019 - WARSZAWA 30-31.03.2019 - ZAPOWIEDŹ, GDZIE WARTO ZAJRZEĆ

EKOCUDA - WIOSNA 2019 - WARSZAWA 30-31.03.2019 - ZAPOWIEDŹ, GDZIE WARTO ZAJRZEĆ

...czyli najlepsze targi w Warszawie.


Myślę, że każdy miłośnik naturalnych kosmetyków słyszał o Ekocudach! Nasza przygoda z nimi zaczęła się wiosną 2017 roku, od tamtej pory staramy się nie opuścić żadnej edycji.
O jednej z poprzednich edycji możecie poczytać TUTAJ. Odbywała się w Domu Towarowym Braci Jabłkowskich w centrum Warszawy. Od jesieni zeszłego roku, targi są organizowane w Praskim Centrum Koneser (pl.Konesera 2) i tutaj również spotkamy się za niecałe dwa tygodnie. Nie ma lepszej okazji do spotkania tylu producentów, rodzinnych manufaktur i sklepów naturalnych kosmetyków. A to wszystko pod jednym dachem! Godzinami można spacerować między stoiskami, oglądać, dotykać, wąchać i rozmawiać ze sprzedawcami.
Nie liczcie na to, że uda Wam się wyjść z jedną rzeczą z tej imprezy ;)



3 komentarze:

10:55

VIANEK WZMACNIAJĄCY SZAMPON DO WŁOSÓW Z EKSTRAKTEM Z NASION KOZIERADKI DO WŁOSÓW OSŁABIONYCH I ZNISZCZONYCH. PODWÓJNA RECENZJA.

VIANEK WZMACNIAJĄCY SZAMPON DO WŁOSÓW Z EKSTRAKTEM Z NASION KOZIERADKI DO WŁOSÓW OSŁABIONYCH I ZNISZCZONYCH. PODWÓJNA RECENZJA.

... czyli kozieradka made me buy it.

Kozieradka znana jest ze swojego cudownego działania, wspomagającego porost i zagęszczenie włosów. Wywar z nasion kozieradki wcierany w skórę głowy, to płynne złoto, które uchroniło wiele z nas przed przerzedzeniem się włosów. Osobiście jesteśmy ogromnymi fankami. Marka Vianek słynie z naturalnych składów, ładnych zapachów oraz w większości przypadków, dobrego działania swoich kosmetyków. Co się stanie jeśli Vianek umieści w składzie swojego szamponu wyciąg z nasienia kozieradki? Zdajemy relację.

3 komentarze:

12:02

RAPAN BEAUTY - GLINKOWA MASKA DO TWARZY ZE SMOCZĄ KRWIĄ I ŚLUZEM ŚLIMAKA

RAPAN BEAUTY - GLINKOWA MASKA DO TWARZY ZE SMOCZĄ KRWIĄ I ŚLUZEM ŚLIMAKA

...czyli o co chodzi z tymi peloidami.

Myślę, że każdy kto choć trochę interesuje się pielęgnacją, albo po prostu dba o swoją skórę, spotkał się w swoim życiu z glinką. Zielona, biała, żółta, niebieska... to tylko kilka z naprawdę wielu rodzajów tego minerału. Czy wiecie jednak, że glinka glince nie równa? Że różnią się one nie tylko kolorem, przeznaczeniem i działaniem, ale również ich pochodzenie ma znaczenie? W zależności od miejsca wydobycia, różnić się mogą zawartością substancji aktywnych, a co za tym idzie również działaniem.


Maseczki Rapan Beauty wytwarzane są na bazie glinki oraz błota iłowo-siarczkowego wydobywanych z syberyjskiego, reliktowego kambryjskiego jeziora Ostrownoje. Produkt, który testowałam był miksem glinki żółtej, niebieskiej i owego błota.

Produkty pozyskiwane z jeziora Ostrownoje, mają zbliżony skład chemiczny do tych z morza marwego, charakteryzują się jednak ok. 20-krotnie silniejszym działaniem!

Glinki Rapan są niesamowicie skuteczne ze względu na bardzo wysoką zawartość montmorylonitu.

Oferta marki opiera się głownie na 9 rodzajach maseczek, podzielonych na 3 serie:

- 100 % natural (glinki bez dodatków)
- Pure nature (glinka z dodatkiem oleju migdałowego)
- Power of Nature (glinka z 'smoczą krwią', wegańskim śluzem ślimaka i olejem migdałowym)

W skład każdej serii wchodzą 3 maseczki - bazująca na żółtej glince, najmocniejsza, do cery tłustej, mocno zanieczyszczonej, bazująca na niebieskiej glince, czyli delikatniejszy wariant dla wrażliwców i posiadaczy cery wrażliwej oraz trzecia - miks dwóch powyższych glinek z dodatkiem błota iłowo-siarczkowego, która jest rekomendowana do wszystkich rodzajów cery.

Testowałam i dziś recenzuję właśnie tą ostatnią maskę, która jest połączeniem tych trzech peloidów z serii Power of Nature. Wybrałam ją, ponieważ bałam się, że żółta glinka okaże się zbyt mocna, za to niebieska za delikatna ;)




Cena: 41 zł
 
Skład: Illite (żółta glinka), Kaolin (niebieska glinka), Sulphide-Silt Mud (błoto iłowo - siarczkowe), Prunus Amygdalus Dulcis Oil (olej migdałowy), Aqua (woda), Propanediol (glikol roślinny, rozpuszczalnik), Sodium Benzoate (bezpieczny konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Glycoprotein, Croton Lechleri Resin Powder ("smocza krew" - wyciąg z żywicy z drzewa Croton Lechler), Glycerin (humektant), Hydrolyzed Glycosaminoglycans (humektant), Sodium Hyaluronate (humektant), Copper Gluconate (antyoksydant, stymuluje syntezę kolagenu), Sodium PCA (humektant).


Maseczka ma zielony kolor i konsystencję pasty. Zapach nie należy do najpiękniejszych. Nie jest to typowy glinkowo-ziemisty zapach, główną nutą jest siarka (za sprawą błota iłowo-siarczkowego). Muszę przyznać, że ten 'aromat' mocno uprzykrzał mi zabiegi, jednak efekt jest wart znoszenia tego aromatu ;)

Maseczka nie ma idealnie gładkiej konsystencji. Można nawet powiedzieć, że jest stosunkowo 'ostra'. Podczas jej nakładania/zmywania wystarczy zrobić delikatny masaż i nie musimy robić już peelingu. Niech Was nie zwiedzie jej miałka konsystencja, peeling jest na prawdę ostry, więc bądźcie ostrożni, delikatny masaż wystarczy.


Niesamowite jest, że producentom udało się wytworzyć wegański śluz ślimaka! Ich odpowiednik ma taki sam skład chemiczny oraz nawilżająco - ujędrniające działanie, jednak w 100% powstaje w laboratorium, a żaden ślimak nie cierpi.

To jak z jej działaniem?

Muszę przyznać, że używałam w swoim życiu bardzo wielu glinek - zarówno tych sypkich, jak i gotowych masek. Jednakże żadna z nich nie przyniosła tak widocznych efektów!

Już po jednym użyciu, skóra jest doskonale oczyszczona i gładka. Pory są czyste i zwężone. Wypryski zdecydowanie podgojone, mniej czerwone i jakby mniejsze.
Cera wolniej się przetłuszcza, pojawia się na niej mniej niespodzianek. Dodatkowo jest napięta, jakby młodsza. Nie mylcie tego z napięciem z przesuszenia. Jest to jedyna maseczka glinkowa, która zostawia skórę nawodnioną i nawilżoną

Zaraz po nałożeniu czuć delikatne mrowienie, czasem szczypanie, jednak nie przejmujcie się! To całkiem normalne! Jest to spowodowane ogromną ilością substancji aktywnych!

Maska nie zasycha na skórze, nie trzeba pamiętać o jej spryskiwaniu hydrolatem, stosunkowo łatwo się zmywa.

Jedyny minus, to nieprzyjemny, siarkowy zapach, jednak działanie naprawdę to wynagradza!

Pamiętajcie, aby wymieszać maseczkę przed każdym użyciem. Z powodu braku emulgatorów i stabilizatorów zdarza jej się rozwarstwiać, jednak absolutnie nie wpływa to na jej działanie czy przydatność do użycia :)

POLECAM! Maseczka trafia do naszych hitów!

Znacie maseczki Rapan? Lubicie glinki?
G.
7 komentarzy:

10:48

ECOSPA - SERUM Z KWASAMI PHA 16% - ZESTAW DIY

ECOSPA - SERUM Z KWASAMI PHA 16% - ZESTAW DIY

...czyli najprostszy sposób na domowe kosmetyki.


Firma ECOSPA specjalizuje się w tworzeniu półproduktów kosmetycznych oraz gotowych zestawów do tworzenia kosmetyków, dzięki którym nie musimy się martwić o recepturę ani odmierzanie odpowiednich proporcji substratów.

Sklep ecospa.pl ma baaardzo szeroką ofertę hydrolatów, olejów i maseł, kwasów oraz substancji aktywnych, naturalnych konserwantów czy gotowych baz kosmetycznych.

Nie jest to moje pierwsze spotkanie z produktami marki, choć muszę przyznać, że pierwsze zetknięcie z gotowym zestawem DIY.

Na pierwszy raz wybrałam serum z kwasami PHA 16%, w końcu jesień to idealny czas na kwasowe zabiegi.

W skład zestawu wchodzą:

- hydrolat neroli
- bioferment z alg morskich
- kwas laktobionowy
- glukonolakton
- eko konserwant w proszku
- butelka z pompką (na gotowe serum) wraz z etykietą
- drewniana bagietka
- instrukcja



Producent deklaruje, że serum działa antyoksydacyjnie, przeciwstarzeniowo oraz oczyszczająco i sebostatycznie. Ponadto, powinno działać również nawilżająco, rozjaśniająco, przeciwzapalnie i wygładzająco. Rekomendowane jest do cery trądzikowej, tłustej, z przebarwieniami i z oznakami starzenia. Dużo obietnic do spełnienia, prawda? 

Pierwszym krokiem w 'produkcji' naszego serum jest przygotowanie higienicznych warunków. Kiedy już jesteśmy gotowi, mieszamy hydrolat z kwasem laktobionowym. Kolejnym krokiem jest wsypanie do mieszanki glukonolaktonu. Kiedy kryształki obu kwasów są dokładnie rozpuszczone, czas na dodanie biofermentu. Jest to ciekawy składnik, ponieważ ma gęstą, galaretkową konsystencję. Na koniec zostaje już tylko dodanie konserwantu, który wcale tak łatwo nie rozpuszcza się w serum, które już ma żelową konsystencję, na szczęście w końcu się rozpuszcza :) Cały proces tworzenia serum trwa nie więcej niż 10 minut.



Gotowe serum powinno przechowywać się w lodówce, a termin jego ważności wynosi 3 miesiące.


Serum ma żelową konsystencję i intensywny zapach hydrolatu z kwiatów pomarańczy.
Butelka z pompką to (jak zwykle) najlepsze rozwiązanie - jest higieniczne i po prostu wygodne.

Zaaplikowany na twarz produkt, tworzy na niej dość niekomfortową 'skorupkę'. Trzeba uważać w okolicy linii włosów i brwi, ponieważ ich przyklejenie do twarzy również jest średnio przyjemne. Próby nałożenia kremu, kończą się takim jakby 'kulkowaniem' serum. Serum najlepiej współpracuje z mieszanką oleju z kwasem hialuronowym, lecz po wielu różnych konfiguracjach, okazało się, że najlepiej sprawdza się solo. Początkowo po nałożeniu, kiedy już zaschnie i stworzy skorupkę, skóra jest ściągnięta, jednak jeśli wytrzyma się ten czas bez nakładania kolejnych kosmetyków, z każdą godziną jest już coraz lepiej.
Bałam się, że rano, po takiej nocy, moja cera będzie mocno przesuszona. 
Nic bardziej mylnego! 

O poranku, cera jest niesamowicie gładka, miękka i nawilżona! Jeszcze żaden kosmetyk nie przyniósł takiego efektu.

Z każdym dniem cera wygląda coraz lepiej, promienniej. Potrądzikowe blizny są coraz jaśniejsze i po mału znikają z mojej twarzy. Pory są zwężone i niezanieczyszczone.
Nigdy nie przypuszczałam, że kwasowe serum może zwiększyć poziom nawilżenia! 
Skóra jest przyjemnie napięta, dużo jędrniejsza. Mam zdecydowanie mniej zaskórników, a gdy jakiś się już pojawi, to błyskawicznie się goi.

Nie lubię słodzić, ale jest to naprawdę najlepsze serum kwasowe, jakiego używałam. Jedynym minusem jest to zastyganie na twarzy i tworzenie na niej "skorupki", o czym wspominałam wcześniej, jednak widoczne gołym okiem efekty to zdecydowanie wynagradzają.



Jakie jest wasze podejście do samodzielnego tworzenia kosmetyków? Robicie to? Lubicie zabawę w 'małego chemika' czy może wygoda zakupu gotowego produktu wygrywa?
Dajcie znać, bo jesteśmy bardzo ciekawe Waszych opinii.

G.
6 komentarzy:

10:39

MIYA COSMETICS: mySUPERskin LEKKI OLEJEK DO DEMAKIJAŻU I OCZYSZCZANIA DO TWARZY, OCZU I UST - podwójna recenzja

MIYA COSMETICS: mySUPERskin LEKKI OLEJEK DO DEMAKIJAŻU I OCZYSZCZANIA DO TWARZY, OCZU I UST - podwójna recenzja

... czyli kiedy używanie olejku do twarzy od Miya nie mija się z celem.


Olejek do twarzy to według nas taki rodzaj produktu, którego nie wiemy, jak bardzo potrzebujemy w życiu, dopóki nie zaczniemy go używać. Dwuetapowe oczyszczanie (najpierw produkt olejowy, potem na przykład żel lub pianka itp.) to metoda, która daje pewność, że skóra twarzy jest idealnie czysta. Łatwiej dzięki temu utrzymywać ją w dobrej kondycji, leczyć niedoskonałości. Czy warto wziąć pod uwagę, do stosowania (m.in. w tej metodzie), olejek od rodzimej marki Miya? Ponownie bierzemy pod lupę tę zyskującą coraz większą popularność firmę i zapraszamy na podwójną recenzję. 

3 komentarze:

14:13

ENZYMATYCZNY PEELING DO TWARZY OD SYLVECO - PODWÓJNA RECENZJA

ENZYMATYCZNY PEELING DO TWARZY OD SYLVECO - PODWÓJNA RECENZJA

...czyli naturalne złuszczanie w pielęgnacji skóry twarzy.


Wiecie, że obie jesteśmy fankami regularnego złuszczania martwego naskórka i systematycznie używamy peelingów. Na pewno też wiecie, że ze względu na wrażliwość naszych cer, zwykle stawiamy na produkty enzymatyczne. Trzecią oczywistością jest nasza miłość do produktów firmy Sylveco. W takim układzie, dziś recenzowany produkt powinien być pewniakiem i bezwarunkowym hitem. Czy tak się stało?
Odpowiedź w dalszej części posta.


7 komentarzy:
Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger