14:32

VIANEK NAWILŻAJĄCY TONIK DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z ZIELA OWSA (SERIA NIEBIESKA) - RECENZJA

Vianek zapewne już znacie, zapewne przynajmniej słyszeliście o niej. Na tym blogu znajdziecie wiele recenzji produktów tej marki. Czas na kolejną. To co dowiecie się z tego postu o tym kosmetyku, warto wiedzieć zarówno przed, jak i po jego zakupie. Przechodzimy do sedna. Wskakujcie w post i sprawdźcie jak sprawdził się u mnie nawilżający tonik Vianek i dlaczego o mało nie wrzuciłabym go do kategorii "buble". 

VIANEK NAWILŻAJĄCY TONIK DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z ZIELA OWSA

Od producenta:



Analiza składu, w celu zgłębienia podstawowych informacji o kosmetyku.


Aqua - woda, Glycerin - (gliceryna) nawilża i pełni rolę promotora, pozwala lepiej wchłaniać się innym substancjom, Atena Sativa Straw Extract - (ekstrakt z owsa, którym producent promuje kosmetyk, jest bardzo wysoko w składzie, więc ogromny plus za uczciwość, więcej o ekstrakcie przeczytasz poniżej), Panthenol - (pantenol) ma działanie nawilżające, kojące, łagodzące i przyspiesza regenerację, Urea - (mocznik) działa zmiękczająco i nawilżająco, Triticum Vulgare Germ Oil - (olej z kiełków pszenicy) ma właściwości zmiękczające i ujędrniające, a także wybitnie wygładzające i nadające odczucie jedwabistości, Sodium Hyaluronate - (hialuronian sodu) ma działanie nawilżające, regenerujące, uelastycznia skórę, wzmacnia ochronną barierę skóry, a dodatkowo delikatnie konserwuje, Cocoglucoside to bardzo łagodny dla skóry emulgator, Benzyl Alcohol - (alkohol benzylowy) to naturalny konserwant, który znajdując się pod koniec składu, nie przesuszy nam skóry, Parfum - (zapach), Phytic Acid - (kwas fotowy) pozyskiwany ze zbóż naturalny konserwant o działaniu nawilżającym, ale tu stężenie jest zapewne zbyt słabe, by dawał rezultaty pielęgnacyjne, Dehydroacetic Acid - (kwas dehydrooctowy) łagodny konserwant


Ekstrakt z ziela owsa - wzmacnia skórę i jest bardzo łagodny, wykorzystywany jest zwłaszcza w kosmetykach do skóry wrażliwej i alergicznej, atopowej i podrażnionej. Preparaty z owsa działają zmiękczająco i nawilżająco, sprzyjają regeneracji i łagodzą podrażnienia, świąd, egzemy, trądzik, oparzenia słoneczne. Składnik działa przeciwutleniająco, a więc zapobiega zmarszczkom i utracie jędrności


O składzie
Skład jest naprawdę genialny, nie mam do niego absolutnie żadnych zastrzeżeń. Świetnie dobrane składniki nawilżające, adekwatne do nazwy produktu i łagodne konserwanty, oczywiście naturalne.

Butelka zawiera 150 ml i jest to standardowa pojemność dla toników tej marki. Wbrew pozorom, bo zwykle toniki innych firm mają pojemność 250ml, kosmetyk był bardzo wydajny.

Dyfuzor typu spray ma szeroki zasięg rozpylania i uwalnia odpowiednią ilość kosmetyku. Jednokrotne użycie to około 3-4 przyciśnięć, więc proces aplikacji jest szybki. Jednak nie do końca wygodny - jest minus. Zasięg rozpylenia jest szeroki i z jakiej odległości nie spryskiwałabym twarzy, zawsze moczę sobie przy okazji włosy u nasady, co przyspiesza w jakimś stopniu ich przetłuszczanie, ale przede wszystkim psuje mi fryzurę...



Sposoby aplikacji i wiążące się z nimi efekty
Kosmetyk można aplikować na twarz na trzy sposoby. Każdy z nich jest zupełnie inny, nie tylko w kwestii wykonywanej czynności, jej zalet i wad, ale przede wszystkim dają one inne efekty.
Pierwszy sposób - spryskując twarz bezpośrednio, wykorzystując dołączony spray, co wydaje się najpraktyczniejsze i najbardziej oczywiste, ale jak już wspomniałam, nie obchodzi się bez wad. Dodatkowo kosmetyk długo się wchłaniał, więc koniecznie musiałam go jeszcze wklepać. Szybko zrezygnowałam z tego sposobu, bo już po kilku dniach. Drugi - spryskując wacik, a następnie przecierając nim skórę, czyli stosując klasyczną metodę aplikacji produktów płynnych. Zaczęłam stosować tę metodę, kiedy spryskiwanie twarzy bezpośrednio z dyfuzora zawiodło i zupełnie nie widziałam efektów stosowania tego produktu. Jej Wam zdecydowanie nie polecam. Po dwóch tygodniach, kiedy miałam już się poddać i wrzucić go do pudełka z bublami, zaczęłam stosować go na trzeci sposób i to okazało się strzałem w 10. Najlepiej sprawdza się w jego przypadku "koreański sposób" aplikacji toników i esencji, czyli wylewanie (w tym przypadku spryskiwanie) na dłoń i następnie wklepywanie w skórę twarzy. Po tygodniu byłam bardzo zadowolona z kosmetyku, a po trzech zaliczyłam go do ulubieńców miesiąca. Efekty: z każdym dniem moja skóra była bardziej nawilżona i bardziej jędrna. Doświadczenie z nim uważam za bardzo udane. 



Podsumowując... Szkoda, że dyfuzor ma tę wadę, że zrasza zbyt szerokim strumieniem, bo aplikacja byłaby szybsza, niż w przypadku kiedy trzeba wcześniej pryskać na dłonie. Można się przyzwyczaić, ale po coś ten spray jest i tu idea mnie zawiodła. Może to wina mojej niewielkiej twarzy i u Was ten problem się nie pojawi? Działanie jest bardzo dobre. Biorąc pod uwagę wszystkie jego wady i zalety, daje mu mocne 4+/5- i mogę  polecić ten produkt każdej z Was, która potrzebuje nawilżającego toniku, który będzie łagodny, nie będzie powodował szczypania w oczy i co nie mniej istotne, dodatkowo, będzie miał dobry skład. Być może, jak uszczuplę swoje zapasy tego rodzaju kosmetyków, kiedyś do niego wrócę, nie wykluczam.


Znałyście ten produkt? Sięgniecie po niego podczas zakupów? Znacie jakieś inne godne polecenia toniki nawilżające, które są Waszymi ulubieńcami. Dajcie znać w komentarzu.

/P.

14 komentarzy:

  1. Miałam i bardzo był dla mnie przeciętny :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że się nie dogadaliście, ale tak to już jest, że jednej cerze przypasuje, a innej już nie. Odwieczny problem i w zasadzie ryzyko zakupów kosmetycznych.

      Usuń
  2. Tak :) Zawsze robię zapasy, kiedy robię zamówienie w aptece Melissa i wtedy kupuje go i inne kosmetyki ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się płaci za przesyłkę, to warto zrobić choć mały zapas, zgadzam się :)

      Usuń
  3. Nie stosowałam go jeszcze, ale generalnie lubię firmę Vianek więc pewnie wkrótce trafi w moje ręce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakie jest Wasze zdanie na temat kosmetyków naturalnych? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że po recenzowanych postach widać, że jesteśmy ich ogromnymi entuzjastkami i w zasadzie trudno tu znaleźć coś, co by nie było kosmetykiem naturalnym, zwłaszcza jeśli chodzi o pielęgnacje. Ich ogromną zaletą jest oczywiście skład. Osoby, które nie potrafią jeszcze ich czytać, mają przynajmniej pewność, że nie ma w nich żadnych "brzydkich" rzeczy. Czasami zdarza się nam się sięgać po "zwykłe", ale to też tylko po analizie składu i sprawdzeniu, czy jest w miarę przystępny i to są zdecydowanie wyjątki :)

      Usuń
  5. Muszę go wypróbować - Twoja recenzja mnie do tego zachęciła!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo się cieszę, mam nadzieję, że dogadacie się równie świetnie :)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Polecam, mam nadzieję, że przypadniecie sobie do gustu :)

      Usuń
  7. Muszę go wypróbować - nigdy wcześniej o nim nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapowiada się ciekawie - muszę go wypróbować, koniecznie!

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger