14:11

RECENZJA - SWISS PURE - WATER SUN GEL - SPF 35

...czyli żelowy krem z filtrem z Korei.

Nie da się ukryć, że sezon 'filtrowy' w pełni. Myślę, że o tej porze roku, nawet Ci z Was, którzy nie używają filtrów przeciwsłonecznych przez cały rok, decydują się na ochronę twarzy przed promieniowaniem. Jeśli kiedykolwiek używaliście kremów z filtrem, wiecie na pewno, że największą zmorą jest ich ciężka, tłusta konsystencja i bielenie. Kolejną trudną kwestią, przynajmniej dla nas - osób zwracających dużą uwagę na składy kosmetyków, jest zaakceptowanie faktu, że filtr z idealnym składem po prostu nie istnieje.

Podczas buszowania po sklepie internetowym Kontigo podczas jednej z dużych promocji, trafiłam na produkt, nie znanej mi wcześniej marki Swiss Pure. Water Sun Gel - czyżby ktoś stworzył preparat przeciwsłoneczny o faktycznie lekkiej, żelowej konsystencji na bazie wody? Wiecie, że nie mogłam sobie go odpuścić!



Cena: ok. 65 zł, warto polować na promocje

Skład: Water, Leontopodium Alpinum Flower/Leaf Water, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Glycerin, Butylene Glycol, Ethylhexyl Salicylate, Behenyl Salicylate, Behenyl Alcohol, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Butyloctyl Salicytate, Pentylene Glycol, Benzotriazolyl Dodecyl P-Cresol, Carbomer, Caprylyl Glycol, Tromethamine, Panthenol, Gellan Gum, Fragnance (Parfum), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Dehydroxabthan Gum, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Cananga Odorata Flower Oil,  Ethylhexylglcerin, Rosa Damascena Flower Oil, Ceramide 3, Phytosphingosine, Epilobium Fleischeri Extract, Disodium Cocoamphodiacetate, Scutellaria Alpina Flower/Leaf/Stem Extract, Leontopodium Alpinum Flower/Leaf Extrct, Citric Acid, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Sodium Hyaluronate, PVP, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sodium Metabisulfite, Pantolactone.


Nie porwę się na analizę składu, ponieważ filtry przeciwsłoneczne to bardzo skomplikowane i złożone substancje chemiczne, które wzajemnie reagują między sobą, co wpływa na ich stabilność, a ja nie czuję się kompetentna w tej kwestii.

Mogę tylko zauważyć, że produkt posiada wiele cennych ekstraktów roślinnych, substancje nawilżające i okluzyjne.
Jednym ze składników jest  Ethylhexyl Methoxycinnamate, (kontrowersyjny) filtr chemiczny, znany również jako Parsol 1789, uznawany za mocno niestabilny, jednak towarzystwo innych filtrów w składzie, stabilizuje go i czyni jednym ze skuteczniejszych. Jest również filtrem tzw. przenikającym. Dla zdrowego człowieka jest to niegroźne, unikałabym go jednak w ciąży i podczas laktacji, ponieważ po przeniknięciu do krwioobiegu "może zachowywać się jak hormon". Mimo wszystko zalecam dystans i zdrowy rozsądek :)


Produkt znajduje się w butelce z bardzo twardego plastiku, o pojemności 80 ml (bardzo wygodna pojemność w podróży, szczególnie w przypadku konieczności lotu jedynie z bagażem podręcznym). Zwiedził ze mną już niezły kawałek świata, a opakowanie nadal wygląda jak nowe :)

Jak widać na zdjęciu poniżej, preparat ma dość dziwną konsystencję - żelowej zawiesiny. W przezroczystej bazie, znajduje się wiele mikroskopijnych, białych drobinek, które znikają podczas nakładania go na twarz. Konsystencja jest naprawdę ultralekka i szybko się wchłania, nie pozostawiając wcale tłustego filmu, w zasadzie to nie czuć go wcale na skórze, no może gdy przesadzi się z ilością to zostawia lekko lepką warstewkę, która jest świetną bazą pod makijaż (przynajmniej mineralny). Pierwszy raz zauważyłam również pielęgnujące walory w produkcie przeciwsłonecznym - faktycznie nawilża skórę!


Krem (a w zasadzie żel) testowałam w różnych warunkach. Zarówno w mieście, podczas normalnego dnia pracy jak i podczas urlopu w ciepłym kraju.

Przyznaję, że podczas plażowania stosowałam krem z filtrem SPF 50 od Avene, o którym pisałam rok temu, ponieważ wartość filtra SPF 35, uznałam za niedostateczną ochronę w południowym słońcu.



No to nie przedłużając, jak się w końcu sprawdził?

Jest to najlepszy "krem" z filtrem do twarzy jakiego używałam kiedykolwiek!

Żelowa, ultradelikatna konsystencja, która doskonale się wchłania, nie pozostawiając ciężkiej warstwy na twarzy. Produkt absolutnie nie obciąża cery, nie zapycha, nie powoduje wysypu.

Świetnie spaja się z makijażem, a twarz jest nawilżona i jędrna.

Zero podrażnień, zaróżowień, pieczenia itp., a przypominam, że mam niestety mocno reaktywną skórę, skłonną do alergii.

No i najważniejsza kwestia - jak z ochroną? Ciężko mi ocenić skuteczność działania filtru podczas codziennego życia w mieście, jednak podczas wakacji spisał się doskonale. Tak jak pisałam wcześniej, podczas plażowania w Grecji, nie używałam tego produktu, ponieważ bałam się, że ochrona na poziomie SPF 35 będzie niedostateczna, jednak podczas popołudniowych spacerów - wypadł super. Chronił skórę przed fotostarzeniem i oparzeniem słonecznym, a jednocześnie świetnie współgrał z makijażem.

Podczas słonecznych (i nie tylko) dni w Polsce, czy np. w Anglii również go stosowałam w dni, kiedy wiele godzin spędzałam na powietrzu i nigdy nie doszło do nawet najmniejszego poparzenia czy rumienia.

Z czystym sumieniem mogę polecić go każdemu, a szczególnie posiadaczom cery tłustej i mieszanej, którzy pewnie okrutnie się męczą (tak jak ja) z ciężkimi konsystencjami innych produktów.

Powiedzcie szczerze - używacie filtrów do twarzy? Ciekawa jestem jak to u Was wygląda - zarówno podczas plażowania, jak i zwykłego dnia pracy.
Znacie może jakieś inne produkty o żelowej konsystencji? Jaki jest Wasz ulubiony filtr? 
G.

2 komentarze:

  1. Ja uzywam filtrow caly rok i dzieki temu udaje mi sie troche oszukac czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja uzywam kremow z filtrem od Iwostin, ale tymi azjatyckimi tez sie chetnie zainteresuje :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger