20:46

RECENZJA - PRZECIWZMARSZCZKOWY ELIKSIR DO TWARZY W WITAMINĄ C - VIANEK

...czyli jak się sprawdził eliksir młodości od Vianka.

Jeśli czytacie nas już od jakiegoś czasu, to na pewno wiecie, że jesteśmy maniaczkami serum każdej maści. Jest to bazowy produkt w codziennej pielęgnacji każdej z nas.

Dzisiaj, chciałabym się z Wami podzielić wrażeniami z produktu, który właśnie kończę. Jest to Przeciwzmarszczkowy Eliksir do Twarzy z witaminą C firmy Vianek. Obie używamy antyoksydantów przez cały rok, ponieważ są wraz z kremami z filtrem, filarami naszej pielęgnacji przeciwzmarszkowej. Witamina C - poza byciem najpopularniejszym przeciwutleniaczem, ma również działanie przeciwstarzeniowe (wspomaga syntezę kolagenu), zmniejsza przebarwienia i rozświetla cerę. Czego chcieć więcej? 



Cena: ok 35 zł

Skład: Aqua (woda) , Glycerin (gliceryna - humektant), Magnesium Ascorbyl Phosphate (sól magnezowa monofosforanu kwasu askorbinowego, czyli tytułowa witamina C, stabilniejsza i bardziej odporna na działanie światła i utleniania forma od kwasu L-askorbinowego), Sodium Hyaluronate (hialuronian sodu - humektant), Ginkgo Biloba Leaf Extract (ekstrakt z liści miłorzębu), Panthenol (humektant), Sodium Alginate (kondycjoner, substancja aktywna - odżywia, regeneruje, ujędrnia), Propanediol (rozpuszczalnik, transporter substancji czynnych), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Benzyl Alcohol (konserwant), Trifolium Pratense (Red Clover) Extract (ekstrakt z czerwonej koniczyny), Glycyrrhiza Glabra Root Extract (ekstrakt z korzenia lukrecji), Hydrolyzed Wheat Protein (humektant, kondycjoner), Aniba Rosaeodora Oil (olejek z drzewa różanego), Lactic Acid (jumektant, regulator pH), Phytic Acid (regulator pH, chelator), Parfum (zapach), Dehydroacetic Acid (konserwant)




Ocena składu:

Nie ma tu żadnej potencjalnie szkodliwej substancji, do której mogłabym się ' przyczepić'. Skład jest dobry i bezpieczny.

Nie bójcie się obecności kwasu mlekowego i fitowego, pod koniec składu - w tak małych stężeniach, nie mają one działania złuszczającego, w tym wypadku kwas fitowy jest jedynie chelatorem i promotorm dla witaminy C, a kwas mlekowy, którego jest w produkcie mniej niż 10%, zawsze będzie działał nawilżająco, może być stosowany również jako regulator pH.

Ekstrakt z miłorzębu japońskiego to znany antyoksydant, który jest polecany dla cer naczyniowych, ponieważ ma udowodnione działanie wzmacniające naczynia krwionośne.

Ekstrakt z czerwonej koniczyny to dla mnie nowość, jednak z literatury wynika, że oprócz właściwości antyoksydacyjnych ma on również działanie ujędrniające, przyśpieszające gojenie, poprawia nawilżenie skóry i hamuje nadmierne wydzielanie sebum - brzmi super, prawda?

Ekstrakt z lukrecji to kolejny przeciwutleniacz, który również działa przeciwzapalnie, bakteriostatycznie oraz przeciwalergicznie.

Jedyne co można zarzucić produktowi to niskie stężenie witaminy C. Wg. producenta, tytułowa witamina występuje w 5 % stężeniu. Wielki plus dla Vianka za zastosowanie w miarę stabilnej formy, czyli MAP. Jej minusem jest słaba przenikalność w głąb skóry oraz średnie działanie antyoksydacyjne. Z tych powodów rekomendowanym stężeniem jest 15%.





Opis producenta:

"Lekkie, aksamitne, szybko wchłaniające się serum do twarzy ze stabilną formą witaminy C w stężeniu 5%. Idealne również do cery wrażliwej i naczynkowej, zawiera kompleks ekstraktów (miłorząb japoński, lukrecja i koniczyna) o silnych właściwościach antyoksydacyjnych, stymulujących produkcję kolagenu i elastyny w skórze. Kwas hialuronowy i hydrolizowane proteiny pszenicy zatrzymują wodę w głębszych warstwach skóry, zapewniając prawidłowy wzrost i budowę białek, odpowiedzialnych za młody wygląd skóry. Regenerujące i kojące właściwości alantoiny i panthenolu gwarantują dojrzałej cerze odnowę, przywracając jej uczucie komfortu."

Opakowanie:

Serum dostajemy w porządnej, szklanej butelce z pipetką. Butelka jest z białego, nieprzezroczystego szkła, dzięki czemu nie grozi nam rozkład witaminy C, pod wpływem światła.

Pipetka jest wykonana z dobrych materiałów, nie rozpada się i dobrze spełnia swoją funkcję mimo intensywnego użytkowania i zabierania kosmetyku w podróże.

Forma:

Ciężko mi opisać formułę tego serum. Nie jest ono żelowe ani wodniste. Najbliższym słowem, którym mogłabym opisać jego konsystencję jest olejowe, jednak to serum absolutnie nie jest olejowym produktem. W jego składzie nie znajdziemy żadnych olei, jedynie dodatek olejku eterycznego, którego zawartość w całej butelce to pewnie kilka kropli. Kosmetyk ma słomkowy kolor i przyjemny zapach. Nie jestem najlepsza w opisywaniu zapachów, może podchodzi on pod kwiatowe nuty? Pachnie identycznie jak wszystkie inne kosmetyki z serii przeciwzmarszczkowej. Wiem, że wiele osób narzeka na ten aromat i nazywa całą serię "śmierdzącą", jednak ja naprawdę lubię ten zapach. Jak widać zapach to kwestia gustu, więc jeśli ma to dla Was znaczenie, to powąchajcie tester przed zakupem, bo jest on stosunkowo wyrazisty :)



Działanie:

Istotną dla mnie zaletą tego kosmetyku jest fakt, że doskonale się wchłania. Nie klei się, nie zostawia wyczuwalnej warstwy, nie roluje. Momentalnie 'wsiąka' w skórę i stanowi doskonałą bazę pod krem/olej.

Nazwa produktu sugeruje, że powinien on działać przeciwzmarszczkowo. Podczas 3-miesięcznej kuracji nie zdążyłam zauważyć żadnych zmian w tej kwestii, ale również nie oczekiwałam tego.
Od serum z witaminą C, oczekuję działania antyoksydacyjnego (szczególnie o tej porze roku), rozjaśniającego, przyśpieszającego gojenie stanów zapalnych oraz delikatnego napięcia skóry.
Czy Eliksir od Vianka spełnił moje oczekiwania? 4 x TAK! A nawet więcej, ponieważ widzę również dużą różnicę w kwestii nawilżenia cery. Jest ona zdecydowanie bardziej promienna, wypoczęta i nawilżona. Czego chcieć więcej? W kwestii zmarszczek mam serum The Ordinary, które świetnie "prasuje" moje czoło.

Zaczęłam kurację tym produktem od razu po zakończeniu LIQ CC , z 15% stężeniem witaminy C, a produkt od Vianka miał podtrzymać efekt wcześniejszej kuracji. Z przyjemnością kupię Eliksir od Vianka jeszcze raz, aby przetestować je bez wcześniejszego stosowania innego produktu.
Ciekawe czy efekt będzie równie zadawalający :) Na pewno recenzowany dziś kosmetyk jest dużo przyjemniejszy w stosowaniu ze względu na niewyczuwalność na skórze i świetne nawilżenie.

W przypadku tego serum, nie ma też mowy od pieczeniu i podrażnieniu skóry, jak przy LIQ CC, jednak pamiętajcie, że tutaj mamy 3-krotnie mniejsze stężenie rzeczonej witaminy.

Jeśli nie liczycie na przeciwzmarszczkowy efekt z opakowania to zdecydowanie polecam :)

Używacie produktów z witaminą C? Jakie jest Wasze ulubione serum?
G.


13 komentarzy:

  1. Vianki mają na prawdę rewelacyjne składy, u mnie jednak się nie sprawdzają :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdecydowanie wolę mocniejsze stężania. Więc nadal mnie kusi to serum o którym już pisałyście LIQ CC

    OdpowiedzUsuń
  3. Na to się na pewno skuszę ;) Moim niedawnym odkryciem było serum, ale nieco droższe od Sixty Day ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubie serum z witaminami, mysle ze siegne i po to :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Czyli fajne, ale nie wow. Produkt od The ordinary bardziej mnie zainteresował :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja generalnie nie lubię się z Viankiem, magicznie trafiam na same buble... ale może akurat to serum coś by zmieniło ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, każda firma ma też buble. Dla mnie to np wszystkie kremy do twarzy i pod oczy z vianka. Za to żele pod prysznic, szampony, micele i toniku fajne :)

      Usuń
  7. Lubię Vianek i to serum bardzo mnie interesuje ;)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger