20:41

THE ORDINARY - SERUM BUFFET I ARGIRELINE SOLUTION 10% - RECENZJA

...czyli peptydy od Deciem w profilaktyce przeciwzmarszczkowej.


Myślę, że każdy kto interesuje się świadomą pielęgnacją, analizuje składy i szuka działających kosmetyków, słyszał o marce The Ordinary z koncernu Deciem.

Produkty The Ordinary spowodowały niemałą rewolucję na światowym rynku, ciężko je dostać, są wiecznie wyprzedane, ze sklepu polskiego dytrybutora - cosibella.com znikają one zazwyczaj już w dniu dostawy. Jeśli chodzi o podkłady tej marki - zainteresowanie jest tak duże, że marka organizuje ZAPISY na konkretne kolory, na swojej stronie internetowej :)

Marka tworzy produkty o  dość prostym składzie, nie zawierającym parabenów, olei mineralnych, siarczanów czy formaldehydu. Większość produktów nie zawiera również silikonów, a ilość składników aktywnych w preparatach jest stosunkowo wysoka, w porównaniu z konkurencją przy zachowaniu na prawdę przyzwoitych cen.



Nie byłabym sobą, gdybym nie zamówiła ich i nie sprawdziła na sobie - o co właściwie tyle szumu :)

2 miesiące temu zamówiłam 4 sera - 2 peptydowe, które zrecenzuję w tym poście, oraz dwa produkty kwasowe, o których napiszę niebawem.

W związku uciekającym czasem i coraz bardziej widocznymi jego oznakami na mojej twarzy od pewnego czasu, zaczęłam się interesować przeciwzmarszczkowym działaniem peptydów. Produkty z retinolem i jego pochodnymi wydają mi się dość uciążliwe (podrażnienie, odwodnienie i łuszczenie skóry) i postanowiłam zostawić je jako ostatnią deskę ratunku i kurację przeciwzmarszczkową rozpocząć od intensywnej terapii peptydowej  :)

The Ordinary - Buffet - Multi-Technology Peptide Serum


Peptydowe serum do twarzy

pojemność: 30 ml

cena: 69 zł




skład: Aqua (Water), Glycerin, Lactococcus Ferment Lysate, Acetyl Hexapeptide-8, Pentapeptide-18, Palmitoyl Tripeptide-1, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Palmitoyl Tripeptide-38, Dipeptide Diaminobutyroyl Benzylamide Diacetate, Acetylarginyltryptophyl Diphenylglycine, Sodium Hyaluronate Crosspolymer, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Glycine, Alanine, Serine, Valine, Isoleucine, Proline, Threonine, Histidine, Phenylalanine, Arginine, Aspartic Acid, Trehalose, Fructose, Glucose, Maltose, Urea, Sodium PCA, PCA, Sodium Lactate, Citric Acid, Hydroxypropyl Cyclodextrin, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, Butylene Glycol, Pentylene Glycol, Acacia Senegal Gum, Xanthan Gum, Carbomer, Polysorbate 20, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Ethoxydiglycol, Sodium Benzoate, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Chlorphenesin.

Wydaje mi się, że to serum jest chyba największym bestsellerem marki. Długie tygodnie na nie czatowałam, zanim w końcu udało mi się je dorwać na stronie polskiego dystrybutora :)

Skoro taki hit, to musi działać cuda, prawda? Trochę naiwnie, kupiłam ten produkt, licząc, że przy regularnym stosowaniu moje zmarszczki znikną a skóra twarzy będzie jędrna i pięknie napięta. Hahaha :)

Co znajdziemy w składzie? Matrixyl 3000, Matrixyl Synthe'6 , Syn-Ake, Relistase i Argirelox ( ukochany przez azjatki acetyloheksapeptyd) czyli zestaw kompleksów peptydowych o udowodnionym naukowo działaniu przeciwzmarszczkowym, kwas hailuronowy, probiotyki i aminokwasy. Producent deklaruje, że stężenie substancji aktywnych w składzie stanowi ponad 25%. Pozostałe składniki serum to nieszkodliwe konserwanty, zagęstniki, regulatory pH itp.




Serum znajduje się w klasycznej, szklanej butelce z pipetką - jak większość produktów marki. Pipeta działa bez zarzutu, nie rozpada się, jest wykonana z porządnych materiałów.

Jest ono przezroczyste i ma stosunkowo gęstą, żelową konsystencję, jest bezzapachowe.

Działanie:

Pomimo, że nakładałam go naprawdę niewielkie ilości - pozostawiało ono nieprzyjemną, klejącą warstwę na skórze, a kiedy nakładałam na nie olej lub krem - okrutnie się wałkowało. Nie wiem o co chodzi. Próbowałam go używać na wiele różnych sposobów, stosując dosłownie kropelkę - jednak niestety najwidoczniej nie jest ono stworzone dla mojej cery. Nie współpracują i już.

Kolejnym objawem niedogadania się produktu z moją kapryśną cerą jest totalne zapchanie. Wysyp zaskórników i pryszczy jest ostatnim czego oczekuję od serum, które miało sprawić, że będę wyglądać pięknie i młodo! Hahaha, a może na tym polega jego działanie odmładzające, że wygląda się jak zapryszczona nastolatka?

Nie polecam produktu osobom z mieszaną, skłonną do zapychania i trądziku skórą.

Nie mogę ocenić działania przeciwzmarszczkowego, ponieważ używałam produktu za krótko i nieregularnie. Puszczę je w świat i chętnie za jakiś czas napiszę jak się sprawdziło na mniej wymagającej cerze.

Skład produktu jest bardzo zachęcający i ma prawo działać. Żałuję, że nie jest stworzone dla mnie i nie będę miała okazji przekonać się o jego działaniu.

The Ordinary - Argireline Solution 10% - Serum z 10% Kompleksem Argireline Peptide


Lekkie serum z 10% kompleksem Argireline Peptide.


Pojemność: 30 ml

Cena: 34 zł




skład: Aqua (Water), Propanediol, Acetyl Hexapeptide-8, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Gellan Gum, Sodium Chloride, Isoceteth-20, Dimethyl Isosorbide, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Chlorphenesin.

To serum jest dużo mniej popularne od Buffet, aczkolwiek również nie łatwo je upolować u polskiego dystrybutora. Skład jest dużo krótszy, bazuje na jednym kompleksie peptydowym i jest o połowę tańsze od poprzednika :)

Argireline, czyli po prostu acetyl heksapeptyd-8 to substancja przeciwzmarszczkowa (również peptyd), który jest zwany botoxem bez wstrzywania. Działa on na rozluźnienie mięśni, które z wiekiem nie rozkurczają się już jak powinny i powodują powstawanie zmarszczek mimicznych np. na czole lub pod oczami. I tylko tam właściwie powinniśmy tego preparatu używać i tam jest on w stanie zadziałać. Najczęstszym błędem jest stosowanie serum na bruzdę nosowo - wargową, gdzie co innego jest przyczyną powstawania tej zmarszczki i może spowodować w tej okolicy więcej szkód niż pożytku.

Warto zaznaczyć, że nie jest to produkt, który stosuje się na stałe. Na początek powinien wystarczyć mniej więcej tydzień regularnego wklepywania Argireline aby wygładzić skórę. Kiedy zauważymy, że zmarszczki powoli wracają, powinniśmy ponakładać serum przez jeden lub dwa dni, a one znowu znikną :) Nie jest to preparat, który zlikwiduje je na stałe, jednak stosowany regularnie powinien trzymać je w ryzach.



Serum jest w takiej samej buteleczce z pipetą jak Buffet. Porządna, szklana butelka z grubego, mlecznego szkła, ukryta w prostym kartoniku.
Ten produkt ma bardzo rzadką, wodnistą konsystencję, jest bezzapachowe.

Działanie:
Dzięki wodnistej konsystencji, produkt doskonale i szybko się wchłania. Aby stało się całkiem niewyczuwalne na skórze - wystarczy zaledwie minuta.

Po przeczytaniu wielu artykułów na temat działania peptydów w pielęgnacji, a szczególnie o cudownym działaniu acetyloheksapeptydu, miałam bardzo wysokie oczekiwania co do tego produktu. Szczerze mówiąc, liczyłam na to, że po kilku użyciach - będę mieć czoło gładkie jak nastolatka...

W zasadzie powinnam zacząć od tego, że jestem przed 30-stką, jednakże odziedziczyłam po tacie intensywną mimikę twarzy, w tym skłonność do zbyt częstego marszczenia czoła i unoszenia brwi. Efektem tego są (już dość wyraźne) poziome linie na moim czole, z którymi walczę od pewnego czasu.

Preparat nakładałam sumiennie, na czoło oraz na (zaczątki) kurzych łapek. Po dwóch tygodniach stosowania, zauważyłam, że skóra pod oczami wygląda niemal idealnie, jednak na czole wciąż widziałam poziome linie, które doprowadzają mnie do szału.

Odstawiłam serum... i wtedy zobaczyłam różnicę. Moje czoło nie było idealnie gładkie, jednak dopiero kiedy wróciło do stanu pierwotnego, zobaczyłam, że moje zmarszczki podczas stosowania Argireline były zdecydowanie płytsze. Cóż...widocznie zbyt długo je hodowałam i w tym momencie są już byt głębokie aby je zlikwidować bez ingerencji medycyny estetycznej, mogę je tylko spłycić i zminimalizować. Pamiętajcie, że moje (płytkie) kurze łapki pod oczami, znikają zupełnie po zastosowaniu produktu.

Wszystko to, świadczy o tym, że to serum naprawdę działa. Nie sądzę by istniał na rynku kosmetyk idealny, który jest w stanie likwidować zmarszczki w 100%. Podejrzewam, że wtedy, gabinety medycyny estetycznej zbankrutowałyby. Nikt nie wstrzykiwałby sobie botoksu czy innych preparatów w twarz, gdyby mógł osiągnąć podobny efekt stosując serum lub krem.

Uważam, że produkt zadział na tyle, na ile mógł, a moje rozczarowanie jest skutkiem wyidealizowanych oczekiwań w stosunku do niego. Faktem jest, że serum działa i zdecydowanie je polecam :) Po prostu nie oczekujcie cudu.



Podsumowując, nie mogę ocenić przeciwzmarszczkowego działania serum Buffet, ponieważ mimo kilku podejść powodował u mnie jedynie wypryski. Nie polecę go na pewno posiadaczom cery mieszanej, tłustej, trądzikowej i skłonnej do zapychania. Inne osoby mogą zaryzykować - 70 zł nie jest wysoką kwotą, a skład produktu zachęca.

Argireline jest skuteczne i naprawdę likwiduje, a przynajmniej spłyca zmarszczki. Jest bardzo lekkie, na szczęście nie zapycha jak poprzednik. Pamiętajmy jednak, że to serum (ani żadne inne) nie da rady wygładzić głębokich zmarszczek. Warto również pamiętać o regularnym nawilżaniu twarzy oraz masażach, które mogą zdziałać cuda. 
Osobiście, systematycznie wykonuję jedynie masaż rozluźniający mięśnie czoła (które właśnie odpowiadają za denerwujące mnie zmarszczki), ale chciałabym włączyć do codziennej pielęgnacji masaż całej twarzy. 

W mojej kosmetyczce, na recenzje czekają jeszcze dwa (kwasowe) produkty The Ordinary. Dajcie znać, czy Was to interesuje oraz czy macie jakieś doświadczenia z peptydami w zapobieganiu albo w walce ze zmarszczkami. 

G.

2 komentarze:

  1. Argireline mysle ze zakupie jesienia :D

    OdpowiedzUsuń
  2. W takim razie ja postaram się nie oczekiwać zbyt wiele i przystępuję do testów :*
    Dzięki za pomocny post :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger