09:40

RECENZJA PODKŁADU MINERALNEGO PIXIE AMAZON GOLD

RECENZJA PODKŁADU MINERALNEGO PIXIE AMAZON GOLD

...czyli dlaczego już nie chcę wracać do drogeryjnych podkładów.


O lat, odkąd zainteresowałam się świadomą pielęgnacją twarzy, wiedziałam, że podkład mineralny, to najlepsze co mogę dać mojej twarzy. Ze względu jednak na dużą ilość przebarwień, zaczerwienień i niedoskonałości, wzbraniałam się przed nim, nie wierząc, że "jakiśtam puder" zapewni mi satysfakcjonujące krycie. Byłam przekonana, że minerały to świetne rozwiązanie dla osób z doskonałą, bezproblemową cerą, a nie dla mnie.

Mimo dobranej, naturalnej pielęgnacji, dalej zapychałam moją skórę klasycznymi, silikonowymi podkładami.


Pewnego dnia, w końcu zdecydowałam się na zakup próbki podkładu Anabelle Minerals. Zaskoczyło mnie całkiem przyzwoite krycie tego typu produktu, niestety tamten podkład kiepsko dogadywał się z moją skórą, warzył się, wchodził w pory i znikał z przetłuszczającego się nosa. Z podkulonym ogonem wróciłam do klasycznych podkładów...

Wiedziałam już jednak, że moja największa obawa, czyli niewystarczające krycie jest niesłuszna, więc muszę szukać dalej :) 


W międzyczasie, z różnym skutkiem przetestowałam kilka innych znanych firm, z których byłam mniej lub bardziej zadowolona, jednak wciąż żaden produkt nie zachwycił mnie na tyle, aby kupić pełnowymiarowe opakowanie. O firmie Pixie słyszałam same superlatywy, jednak dość wysoka cena zniechęcała mnie.
Wtedy trafiłam na stoisko Pixie Cosmetics podczas targów kosmetyków naturalnych - Ekocuda. Ponieważ trwał wtedy Black weekend (przedłużenie Black Friday), ceny kosmetyków były mocno obniżone, a przemiłe pracownice marki, na miejscu dobierały odcienie podkładów. Postanowiłam więc zaryzykować i dokonać spontanicznego zakupu.

Była to jedna z najlepszych decyzji, ponieważ zakochałam się w tym podkładzie od pierwszego użycia, a moje zauroczenie w ogóle nie słabnie ;)


Opis producenta: Lekki, jedwabisty podkład mineralny w pudrze, stworzony z dodatkiem złota koloidalnego oraz naturalnej białej glinki z lasów amazońskich, wyjątkowo bogatej w sole mineralne, makro i mikroelementy. Zapewnia dobre krycie, gwarantując jednocześnie bardzo naturalny efekt makijażu. Idealnie stapia się ze skórą, subtelnie ją rozświetla, sprawiając, że cera jest ujednolicona, wygląda zdrowo i promiennie.



Skład: Mica (rozświetlający pigment mineralny), Titanium Dioxide (dwutlenek tytanu, naturalny fizyczny filtr UV, biały pigment), Zinc Oxide (tlenek cynku, naturalny mineralny filtr UV, biały pigment, działa matująco), Zinc Stearate (stearynian cynku, zmniejsza pylistość, zwiększa kryci i przyczepność), Kaolin (biała glinka, matuje, przeciwutleniacz, subst. wygładzająca, przeciwłojotokowa), Silica (krzemionka, absorbuje sebum, rozprasza światło), Gold (złoto, działa antybakteryjnie, rozjaśnia, spowalnia starzenie), (+/-) CI 77492 (naturalny, zółty pigment), CI 77491 (naturalny czerwony pigment), CI 77499 (naturalny, czarny pigment)


Cena: 57 zł (obecnie), regularna cena - 87 zł


Podkład Amazon Gold ma sypką, kremową formułę. Schowany jest w porządnym słoiczku z grubego plastiku, z wygodnym sitkiem. Łatwo jest dozować na zakrętkę jego odpowiednią ilość. 
Najbardziej lubię nakładać go suchym flat topem Hakuro.


To zdjęcie najlepiej oddaje kolor, mojego odcienia - Cashmere. Jest to drugi w kolejności (od najjaśniejszego) odcień z gamy neutralnej. Będzie idealny dla bladziochów, które nie mają wyraźnie żółtych, oliwkowych, ani różowych tonów. 


Ten podkład, daje skórze przepiękne, satynowe wykończenie. Skóra jest jednocześnie zmatowiona, jak i niesamowicie rozświetlona! Nie sądziłam, że da się osiągnąć taki efekt jednym kosmetykiem.

Nie mogę powiedzieć, aby świetnie krył, jednak w 'strategicznych' miejscach, nakładam 2-3 warstwy, uzyskując efekt nieskazitelnej cery.  Jest to pierwszy podkład jakiego używałam, który ani trochę nie wysusza skóry, nie podkreśla suchych skórek. 

Moja cera jest mi wdzięczna za zmianę drogeryjnych produktów na Pixie Amazon Gold. Przestałam mieć problem z przewlekłym odwodnieniem skóry twarzy, dużo rzadziej pojawiają się niedoskonałości, wydaje mi się, że cera mniej się przetłuszcza, a pory są zwężone. Czy to możliwe, żeby jeden podkład, aż tak zmienił stan skóry? Niesamowite!

Podkład utrwalam pudrem ryżowym Ecocera (LINK DO RECENCJI TUTAJ) lub kupionym niedawno kapokowym, naturalnym pudrem (również od Pixie), który doskonale współpracuje z podkładem, wydłużając jego trwałość, a jednocześnie nie matując zbyt mocno, tworząc fajny efekt flawless.



Za każdym razem, zamówione na stronie producenta zamówienie jest pięknie zapakowane i pełne próbek! Właśnie dzięki próbkom zdecydowałam się na kapokowy puder i mineralny bronzer. W ostatnim zamówieniu odkryłam modelująco - rozświetlający puder 
'IMMEDIATE BEAUTY POWDER' w odcieniu Moon Kissed Beauty i już wiem, że muszę przygarnąć również jego pełnowymiarową wersję.


A Wy? Używacie mineralnej kolorówki? Znacie produkty firmy Pixie?

G.
14 komentarzy:

15:43

MAKEUP REVOLUTION SOPH X EYESHADOW PALETTE PALETA 24 CIENI DO POWIEK I HIGHLIGHTER PALETTE PALETA ROZŚWIETLACZY

MAKEUP REVOLUTION SOPH X EYESHADOW PALETTE PALETA 24 CIENI DO POWIEK I HIGHLIGHTER PALETTE PALETA ROZŚWIETLACZY

... czyli dwa kosmetyczne owoce kolaboracji marki Makeup Revolution i Youtuberki Sophdoesnails w jednym miejscu.


Myślę, że marki Makeup Revolution przedstawiać Wam nie muszę. Jej głównym założeniem jest podbicie rynku tworząc dobre jakościowo kosmetyki w kusząco niskich cenach, takich dosłownie na każdą kieszeń. Oczywiście, jak zawsze, znajdziemy lepsze i gorsze egzemplarze tych starań, ale nie da się nie zauważyć rosnącej i wszechobecnej popularności jej produktów. W zeszłym roku Makeup Revolution poszła za modą, stawiając na kolaborację z youtuberką, mi osobiście przyznam mało znaną, Sophie z kanału Sophdoesnails. Zagraniczny Youtube szalał z recenzjami, a my czekaliśmy na dostępność w Polsce. Kto się nimi interesował od momentu premiery wie, że by kupić je w polskich drogeriach internetowych, czekać trzeba było wcale nie mało. Nareszcie są! Testuję je już dłuższy czas, bo jako, że nie jestem zbyt cierpliwą osobą, zamówiłam je kilka miesięcy temu z zagranicznej drogerii internetowej wysyłającej również do naszego kraju. Teraz, kiedy już znajdują się w zasięgu każdej z nas, czas, by napisać o nich szczegółowo, zapraszam więc na recenzję, która mam nadzieję, jednoznacznie pomoże Wam podjąć decyzję - czy warto? Recenzja nie byle jaka - bo podwójna! W jednym poście wszystko co potrzebujecie wiedzieć o paletkach cieni do powiek i rozświetlaczy Soph X.



15 komentarzy:

14:56

RECENZJA SERUM LIQ CC LIGHT LIQPHARM

RECENZJA SERUM LIQ CC LIGHT LIQPHARM

...czyli jak to jest z tą witaminą C.


Obecnie na rynku znajdziemy bardzo wiele preparatów z witaminą C. Wybór najlepszego dla nas to nie lada wyzwanie. O wyborze preparatu LIQ CC zadecydowało wysokie stężenie witaminy, niskie pH, krótki skład i najskuteczniejsza (choć niezbyt stabilna) forma witaminy C.

W dzisiejszej recenzji rozłożę to serum na czynniki pierwsze, opiszę moje przygody i efekty, a przede wszystkim postaram się odpowiedzieć Wam na pytanie - czy warto?

Zapraszam do dalszej lektury.



LIQ CC Serum light 15% Vitamin C BOOST 30 ml

Cena: ok. 60 zł

Skład: Propylene Glycol (promotor przenikania, ułatwia transport substancji aktywnych w głąb skóry), Aqua (Water) (woda), L-Ascorbic Acid (kwas l-askorbinowy - witamina C), Sodium Hyaluronate (hialuronian sodu - humektant), Tocopheryl Acetate (Witamina E), Magnesium Sulfate (Siarczan Magnezu), Polysorbate 20 (solubilizator, rozpuszczalnik), Methylparaben (konserwant), Propylparaben (konserwant).




Opis producenta:

Serum LIQ CC Light dzięki wysokim stężeniom aktywnych składników redukuje proces starzenia się skóry oraz chroni przed działaniem niekorzystnych czynników środowiskowych. 15% witaminy C zapewnia szybkie pobudzenie syntezy kolagenu, skutecznie neutralizuje wpływ wolnych rodników i wyrównuje koloryt skóry. Aktywność czystej, niezjonizowanej formy witaminy C potęgowana jest przez odpowiednio dobrane stężenia tokoferolu i magnezu, które jednocześnie działają ochronnie, regenerująco oraz odżywczo. Dzień po dniu skóra odzyskuje utracony komfort, blask i witalność.


LIQ CC Serum Light ze względu na zawartość kwasu L-askorbinowego, posiadają barwę od przezroczysto-biąłej (od 0 do 4. miesiąca od daty produkcji) do jasno-słomkowej (od ok 5. do 12. miesiąca od daty produkcji). Właściwości aktywnej witaminy C utrzymują się przez cały okres ważności kosmetyku (skrócony do 12 miesięcy). Produkty nie posiadają w składzie sztucznych barwników maskujących, dlatego mogą wykazywać subtelne zmiany w kolorze.

pH <3.2




Witamina C to królowa antyoksydantów. Zwana jest również "witaminą młodości", ponieważ stymuluje syntezę kolagenu i ujędrnia skórę. Uszczelnia naczynia krwionośne, łagodzi zaczerwienienia. Rozjaśnia skórę, pomaga usuwać przebarwienia i dzięki hamowaniu produkcji melaniny. Działa przeciwzapalnie, łagodzi podrażnienia, przyspiesza gojenie. Ponadto, wspomaga ochronę UV, hamuje wydzielanie sebum i zapobiega jego utlenianiu się (co powoduje powstawanie wągrów).

Występujący w tym serum kwas L-askorbinowy jest jedną z najmniej stabilnych form witaminy C, jednak za to bardzo skuteczną. Aby przedłużyć stabilność preparatu, producent zdecydował się na czarne, szklane opakowanie, które uniemożliwia kontakt ze światłem, glikolową bazę, niskie pH, wysokie stężenie kwasu askorbinowego, wzmocnienie formuły witaminą E oraz magnezem. Dzięki temu, serum zachowuje swoją skuteczność przez cały czas PAO ( 3 miesiące). Produkt można przechowywać w lodówce, co również powinno przedłużyć trwałość substancji aktywnej.

30 ml preparatu wystarczyło mi właśnie na 3 miesiące. Początkowo, serum było przezroczyste, w okolicach trzeciego miesiąca zaczęło to żółknąć (jak widać na zdjęciu powyżej). Nie zmienia to jednak jego skuteczności, ma jedynie związek z datą produkcji, o czym czytaliście powyżej w opisie producenta.



Pierwsze dni z LIQ CC były trudne. Zanim moja wrażliwa cera przyzwyczaiła się do wysokiego stężenia witaminy C oraz mocno kwaśnego pH reagowała na serum zaczerwienieniem i pieczeniem. Używałam preparatu 2-3 dni w tygodniu, aby dać jej czas na oswojenie się. Kiedy skóra oswoiła się już produktem, włączyłam je do codziennego, wieczornego rytuału, o którym pisałam TUTAJ.

Serum daje niesamowite efekty już po jednorazowym użyciu! Rano budzę się z rozświetloną, rozjaśnioną skórą, która przy okazji jest napięta i wygląda bardzo zdrowo (i młodziej ;)).

Preparatu używam jedynie na noc, ponieważ mimo lekkiej formuły, tworzy ono na twarzy lepką, stosunkowo długo wchłaniającą się warstwę. Rano niestety nie mam na to czasu.

LIQ CC LIGHT ma dość rzadką konsystencję. Tak jak pisałam powyżej, początkowo było całkiem przezroczyste, z czasem przyjęło słomkowy kolor. Zapach w buteleczce jest ledwo wyczuwalny, po kilku godzinach na twarzy, przyjmuje lekko metaliczny, kwaśny aromat.

Po prawie trzy miesięcznej kuracji, widzę zdecydowaną różnicę w stanie mojej skóry.
Jest ona zdecydowanie jaśniejsza, koloryt jest wyrównany, cera jest taka jakby świetlista, wypoczęta. Na twarzy pojawia się mniej niespodzianek, jeśli już mam jakieś krostki to goją się zdecydowanie szybciej i nie zostawiają po sobie śladów w postaci przebarwień.

Cera jest mniej zaczerwieniona, zdecydowanie jędrniejsza. Dawno nie miałam jej w tak dobrym stanie. Zniknęły ślady po trądziku, różne przebarwienia, plamki! Mogę wyskoczyć do sklepu bez makijażu ;)

Jestem pewna, że kupię jeszcze nie jedną butelkę tego magicznego serum, bo jego efekty są naprawdę namacalne. Firma Liqpharm ma w swoim asortymencie jeszcze inne produkty, takie jak serum z retinolem, z witaminą E czy kwasem glikolowym, chętnie przetestuje je wszystkie. Jest ona dość młoda, a oferta się rozwija. Co dla mnie istotne jest to nasz rodzimy, polski koncern.


Znacie produkty firmy Liqpharm? Używaliście ich? Dajcie znać czy coś polecacie.
G.


6 komentarzy:

18:37

SZAMPON BEZ SLS - SZAMPON AGAFII WZMACNIAJĄCY DLA WSZYSTKICH RODZAJÓW WŁOSÓW (BEZ SLS I PARABENÓW)

SZAMPON BEZ SLS - SZAMPON AGAFII WZMACNIAJĄCY DLA WSZYSTKICH RODZAJÓW WŁOSÓW (BEZ SLS I PARABENÓW)

... czyli szampon, który kupiłam, by pomógł mi przy problemie nadmiernego wypadania włosów.


To szampon, który teoretycznie faktycznie jest idealny dla każdego typu włosów (o praktyce możecie poczytać oczywiście w recenzji). Bez względu na to, czy borykamy się z ich nadmiernym wypadaniem, czy też w ogóle nas to nie trapi, wszystkie chciałybyśmy, by włosy były jak najlepiej wzmocnione u nasady, bo to podstawa ich prawidłowego wzrostu, a jeśli produkt wyjątkowo dobrze się sprawdzi, to może i uda się nieco przyhamować ich utratę. Chociaż w tej drugiej kwestii, zawsze największe nadzieje pokładam we wcierce, to kupiłam go w czasie, kiedy włosy "leciały" mi jak szalone, by zacząć działać jeszcze bardziej kompleksowo. Ponieważ po szampony silnie oczyszczające sięgam już tylko raz w tygodniu, a wszystkie pozostałe mycia należą do tych delikatniejszych składowo, to lubię poświęcać im odrębne posty i tak jest też tym razem. Czy warto polegać na tym szamponie pod względem wzmocnienia cebulek i czy w jakikolwiek sposób pomógł mi z problemem nadmiernego wypadania? Zapraszam do przeczytania moich doświadczeń.

6 komentarzy:

16:53

CODZIENNA PIELĘGNACJA TWARZY GOSI

CODZIENNA PIELĘGNACJA TWARZY GOSI

...czyli co nakładam na twarz każdego dnia.






RANO


Każdy dzień rozpoczynam od wzięcia prysznica. Mam tam zamontowany filtr do wody FitAqua, dzięki któremu skóra mojej twarzy ulega mniejszemu podrażnieniu, niż w przypadku normalnej kranówki. Do mycia używam Odmładzającej pianki do mycia Ecolab. Cera jest dokładnie oczyszczona po nocy, ale bez najmniejszych podrażnień, uczucia suchości czy napięcia.




Po oczyszczaniu, czas na tonik. Zazwyczaj wybór pada na Nawilżający tonik do twarzy do cery suchej i wrażliwej -  Dr. Konopka's. Nakładam go palcami i wklepuję. Staram się nie korzystać do tego z płatków kosmetycznych.


Przed kremem jeszcze czas na serum. Obecnie używam Serum do twarzy Anti-Aging Ava Eco "Aloe Organic". Doskonale nawilża cerę, błyskawicznie się wchłania i nie zostawia na twarzy lepkiej warstwy.



Kremem pod oczy, który stosuję od kilku dni jest Przeciwzmarszczkowy krem pod oczy - Żeńszeń i acai - Natura Estonica. Nakładam go przed kremem do twarzy.



Przyznaję, że o tej porze roku odpuszczam stosowanie kremów z filtrem, ponieważ w zasadzie nie przebywam na powietrzu w ciągu dnia. Kiedy wychodzę do pracy przed 7 jest jeszcze ciemno, kiedy z niej wychodzę - znowu jest ciemno. Pozwalam więc skórze odpocząć od filtrów, które jednak mają dość ciężką konsystencję. Używam jednak codziennie podkładu mineralnego, który jest naturalnym filtrem fizycznym.

Nie myślcie, że zapomniałam o kremie do twarzy! Jest on również niezbędny podczas porannego rytuału. Obecnie testuję Lekki krem na dzień White Agafia z serii Youth Protection.
Kiedy krem się wchłonie - można nakładać makijaż :)



WIECZOREM


Podstawą wieczornej pielęgnacji jest dokładny demakijaż. Pierwszym krokiem tego procesu jest zmycie makijażu oczu i ust wacikiem nasączonym płynem micelarnym.
Do tego celu idealnie się sprawdza produkt firmy Biolaven.



Po wstępnym demakijażu - czas na oczyszczanie olejkiem myjącym. Właśnie kończę kolejne opakowanie Olejku do demakijażu twarzy do twarzy mieszanej i normalnej marki Biolove (odpowiednik Nacomi w drogeriach Kontigo). Mieszankę olejów nakładam dwukrotnie. 

Ostatnim etapem wieczornego oczyszczania jest umycie twarzy Tymiankowym żelem Sylveco. To już moje 4 opakowanie i czuję, że zostanie ze mną na długo ;) O dwuetapowym oczyszczaniu pisałam więcej TUTAJ.



Po zakończonym demakijażu tonizuję skórę. Obecnie kończę Hibiskusowy tonik Sylveco, Wodę różaną Make me Bio i Hydrolat z oczaru wirginijskiego. Tonik sylveco wklepuję palcami, hydrolaty posiadają atomizer, za pomocą którego nakładam je bezpośrednio na twarz.




Co wieczór nakładam  na twarz serum. Obecnie, moim serum numer jeden, w którym jestem totalnie zakochana jest serum Liq CC Light. Niestety za bardzo się klei i za długo wchłania na mojej cerze, abym mogła używać go rano. Jednak jego działanie wynagradza wszystkie niedogodności. (recenzja wkrótce)


Po wchłonięciu się serum nakładam ten samo co rano krem pod oczy oraz moją mieszankę olejową. Jej bazą jest olej jojoba - idealny olej do skóry tłustej, mieszanej, trądzikowej. Moja skóra go wprost uwielbia! Dodaję do niego kilka kropli antybakteryjnego olejku lawendowego oraz olejku pichtowego, który zwęża pory. Mój narzeczony narzeka, że śmierdzę lasem, kiedy przychodzę do łóżka z powyższą mieszanką na twarzy ;)) Czasami wymieniam olej na Arganowy krem na noc - Nacomi, o którym pisałam TUTAJ.



Zazwyczaj raz w tygodniu, lub częściej - jeśli moja cera ulega pogorszeniu, zanieczyszczeniu lub pojawia się na niej więcej niespodzianek włączam do pielęgnacji kwasy. Używam wtedy jednego z trzech poniższych kremów - TriAcneal Expert Avene, Effeclar Duo Plus La Roche Posay (recenzja TUTAJ) lub Kremu z 5% kwasem migdałowym Pharmaceris. Drugą opcją jest zastosowanie Peelingu kwasowego antytrądzikowego firmy Bandi. Niestety wszystkie te kosmetyki mają niezadawalające, silikonowe lub parafinowe składy. Kiedy w końcu je wykończę, chyba w końcu odważę się na ukręcenie mojego własnego kwasowego preparatu bez komedogennych, zbędnych dodatków.



SUPLEMENTACJA

Zdaję sobie sprawę, że moja dieta jest daleka od ideału, a sama pielęgnacja to trochę za mało.

Regularnie zażywam preparaty zawierające olej z wiesiołka ( na trądzik), kwasy omega - 3, witaminę D oraz witaminę C (minimum 1000 mg dziennie).



Jak wyglądają Wasze codzienne rytuały? Zdradźcie swoje triki na nieskazitelną cerę. Dajcie znać, jeśli któryś z produktów wyjątkowo Was zainteresował i chcecie przeczytać jego recenzję :)

G.
7 komentarzy:

14:26

HITY I KITY 2017: KOLORÓWKA

HITY I KITY 2017: KOLORÓWKA

...czyli co nas zachwyciło, a co rozczarowało w minionym roku?


Rok 2017 przyniósł bardzo wiele premier kosmetycznych. Mimo zakupoholizmu i zapału do testowania wszystkich nowości, w ubiegłym roku stosowałyśmy wiele kosmetyków kolorowych, które premiery miały nie tylko w zeszłym ale i we wcześniejszych latach.
Ciężko policzyć (i w sumie chyba lepiej nie wiedzieć) ile nowych produktów do makijażu przewinęło się przez nasze ręce.





PODKŁAD:

HIT 

GOSIA:


Podkład Mineralny ze złotem Amazon Gold -  Pixie Cosmetics 

Cena: 57 zł

Jest to jeden z produktów, w których zakochałam się na prawdę od pierwszego użycia. Idealne krycie i mat bez efektu wysuszenia! Twarz wygląda nieskazitelnie, gładko i świetliście :)


POLA: 





od lewej: 
1. Estee Lauder, Double Wear Light - niezawodny na większe wyjścia, gdzie będą robione zdjęcia. Cena: ok. 189 złotych

2. Wet n Wild Photofocus - dobre krycie na co dzień, kiedy trzeba ukryć przykre niespodzianki na twarzy. Cena: ok. 30 złotych

3. Lirene, Perfect Tone - daje tzw. efekt dewy, a przy tym niezwykle naturalne wykończenie, a'la druga skóra. Lekkie, do średniego krycie. Ideał do makeup "no-makeup", zdecydowanie faworyt na co dzień. Cena: ok. 35 złotych



KIT 

GOSIA:




Alverde Mattyfying make - up

Cena: ok. 3 euro

Najgorszy podkład jakiego używałam w życiu! Zero krycia, bardzo wysusza, tworzy na twarzy bardzo dziwną warstwę i smugi. Koszmar!



POLA:





1. Loreal, True Match (stara wersja) dałam mu kilka szans, ale nie potrafił ich wykorzystać. Zawsze dawał mi na twarzy efekt zważonego ciastka i przesuszonej jak pergamin skóry. Nawet wszelkiego rodzaju bazy, czy beauty blender, nie sprawiły, że wyglądał lepiej. Może trefna buteleczka? Jednak czytałam o nim również złe opinie, więc może po prostu nie jesteśmy sobie pisani. Cena: ok. 30 złotych

AKCESORIA DO APLIKACJI:

HIT

POLA:




1. Beauty Blender - moja absolutnie ukochana gąbeczka, bez której nie wyobrażam sobie aplikacji wielu kosmetyków. Cena: 69 złotych


PUDER:

HIT

GOSIA:





Puder matujący Mega Matte Kapok Tree - Pixie Cosmetics

Cena: 39,90 / 59,90 zł

Kolejny, cudowny produkt od Pixie! Niesamowicie gładki, idealnie zmielony i aksamitny. Doskonale pochłania sebum i matuje skórę na długie godziny, tworząc satynowe wykończenie.


POLA:




od lewej:

1. Kobo, Mineral Make-up Pearls - nie matuje, ale utrwala i daje miękkie wykończenie w stylu Photoshop. To jeden z tych produktów, który jest niewykrywalny na twarzy przez innych, a spełnia swoje zadanie. Przede wszystkim efekt "baby face", zmiękcza rysy, odejmuje twarzy lat i dodaje zdrowego blasku, jakbyśmy się wyspały za wszystkie czasy. Cena: ok. 24 złotych

2. Becca, Soft Light Blurring Powder - nowość, a już poczułam się kupiona przez ten produkt. Efekt niby podobny do tego opisywanego powyżej, ale jednak inny. Subtelniejszy blask, ale również wygładza i zmiękcza rysy, delikatnie matuje, lecz na krótko (godzina, ma. dwie), delikatnie kryje. Cena: 139 złotych

3. Rimmel, Stay Matte, Pressed Powder - chyba nie muszę przedstawiać tego pana od zadań specjalnych, gdy potrzebujemy idealnego (ale nie płaskiego) matu na dłużej. Cena: ok. 20 złotych


KIT

GOSIA:






Profesjonalny puder bambusowy - Ingrid

Cena: ok 18 zł

Cóż... ten produkt nie nadaje się do niczego. Nie utrwala, nie matowi, bieli twarz. Jest kiepsko zmielony, czuć w nim chropowate drobinki, podrażnia.



BRWI:

HIT 

GOSIA:




Zestaw do stylizacji brwi - Kobo

Cena: 20, 69 zł

Bardzo fajna, poręczna paletka do brwi. Właściwie używam z niej tylko jednego koloru, ponieważ ten ciemniejszy jest za ciemny, a jasny, który powinien służyć do rozświetlania łuku brwiowego - nic nie daje. Mimo to, uważam, że warto kupić tę paletkę dla tego średniego koloru w odcieniu kawy z mlekiem - jest on idealny dla blondynek oraz wykazuje się niesamowitą trwałością, jak na użycie samego cienia do brwi - solo. Po kilkunastu godzinach wygląda jak świeżo nałożony!


KIT

GOSIA:




EyeArtist Brow Booster - żel do brwi - Blonde - Astor

Cena: ok. 20 zł

Może nie umiem używać produktów tego typu, to jest moja pierwsza mascara do brwi. Przy każdorazowym użyciu, brudzę sobie nim pół łuku brwiowego i ręce. Kolor jest za jasny (pierwszy raz coś jest dla mnie za jasne, a nie za ciemne!), a brwi nieestetycznie posklejane. Po przeczesaniu ich, tusz sypie się z brwi do końca dnia.




OCZY:

HIT

GOSIA:




Eye shadow primer - Gosh - baza do cieni

Cena: ok. 45 zł

Najlepsza baza z jaką miałam styczność do tej pory. Więcej w RECENZJI (KLIK).


POLA:




od lewej:

1. Estee Lauder, Stay-in-place Flawless Wear Concealer - kryjąca kremowa konsystencja. Cena: ok. 140 złotych

2. Maybelline, Anti-Age Eraser Eye - taka lekka konsystencja, a takie piękne krycie. Najjaśniejszy odcień jest dla mnie za ciemny, więc zaraz po nim pod oczami ląduje poniższy produkt od Kobo. Cena: ok. 30-40 złotych

3. Kobo, Płynny korektor kamuflujący (nowa szafa) - użyty na Maybelline to dla mnie duet idealny. Doskonale się uzupełniają przykrywając moje sińce pod oczami.
Cena: ok. 20 złotych


Tusz do rzęs





1. Maybelline, Colossal Volum Express - czasem go zdradzam, ale zawsze wiernie wracam. Ulubieniec od lat. Klasyczna duża szczoteczka i prawdziwe volume bez sklejonych rzęs. Cena: ok. 20 złotych



ROZŚWIETLACZ / RÓŻ/ BRONZER

HIT

GOSIA:







1. Kobo, Face Contour Stick - 2 Shading

Cena: ok. 20 zł

POLA:






1. Kobo, Face Contour Stick (kolory 2 - Shading i 3 - Sculpting) - idealne na co dzień i od święta. Wygodna forma kredki idealna do zabrania w podróż. Ich pełną recenzję i porównanie z kółkiem czterech kremowych podkładów do konturowania z tej samej firmy znajdziesz KLIKAJĄC LINK TUTAJ 
Cena: ok. 20 złotych /szt.

2. Kobo, Matt Bronzing & Contouring Powder, Sahara Sand - jasny, chłodny brąz, który idealnie pasuje większości jasnych karnacji. Konturuję nim całą twarz, poprawiając jej owal i uwydatniając kości policzkowe. Trzeba się nauczyć pracować z nim, inaczej będzie się go posądzać o robienie plam. Cena: około 20 złotych 





3. My Secret, Face Illuminator Powder - perły wśród drogeryjnych rozświetlaczy do twarzy. Gwiazdy ulubieńców na wielu blogach i kanałach Youtubowych.  Kto też się na nie skusił? Jeśli ktoś ich nie lubi, to znaczy, że jeszcze ich nie kupił :) Przeczytaj ich recenzję i zobacz swatche KLIKAJĄC LINK TUTAJ
Cena: ok. 16 złotych/ szt.



KIT

GOSIA i POLA:





Rozświetlacz My Secret Glow Effect Powder kolor - Moondust

Cena: 18,59 zł

Jak wiecie, wszystkie wcześniejsze rozświetlacze MySecret darzymy miłością i uwielbieniem. To najlepsze produkty w swojej grupie cenowej. Dlatego wielkim ciosem w serce był dla mnie ten przepięknie wygladający w opakowaniu rozświetlacz! Aby był on widoczny na twarzy, trzeba się nieźle napracować i nałożyć całkiem grubą warstwę. Bieli on skórę , podkreśla zmarszczki i sprawia, że skóra wygląda na przesuszoną. Odrobinę lepiej wygląda nakładany palcem, jednak bardzo szybko znika z twarzy w ciągu dnia.





A jakie są Wasze makijażowe odkrycia zeszłego roku? Co okazało się hitem, a co niestety zakwalifikowaliście jako bubel?
Dajcie znać nam i innym czytelnikom.

G. & P.
17 komentarzy:
Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger