17:06

JAK ŻYĆ Z TWARZO-WŁOSO-MANIACZKĄ? WYZNANIA MĘŻCZYZNY - Z PRZYMRUŻENIEM OKA

...czyli partner Gosi przejmuje bloga.



Cześć wszystkim!

Na wstępie chciałbym zaznaczyć, że mój post pojawia się tutaj nie dlatego, że jestem pasjonatem pielęgnacji włosów, brody czy innego owłosienia na ciele, lub tym bardziej wsmarowywania w siebie hektolitrów olejów i innych dziwnych płynów. Jestem tu, bowiem zostałem poproszony przez moją dziewczynę – Gosię – o napisaniu kilku słów o tym, jak wiedzie mi się (a jakże szczęśliwe) życie z nią.

Nim przejdę do rzeczy chciałbym zaznaczyć, że powiedzenie „przeciwieństwa się przyciągają” to doskonałe podsumowanie naszego ponad 5-letniego związku (dokładnej daty nie znam, bowiem szczęśliwi czasu nie liczą ;) ). Różnimy się w tak wielkim stopniu, że nawet wodę pijemy inną (ja gazowaną, ona unika bąbelków). Jak więc do tego doszło, że jesteśmy razem? Najwidoczniej los chciał porobić sobie żarty i postanowił sprawdzić, ile minut przetrwa tak bardzo niepasująca do siebie para i tak minęła pierwsza minuta... druga... trzeci rok.. piąty... więc ten się śmieje, kto się śmieje ostatni!



W poniższym wpisie poznacie moje przemyślenia o dzieleniu życia z osobą, która zafiksowana jest na punkcie włosów, kosmetyków i innych bliżej mi nieznanych mazidło-wsmarowywaczy (po przecież nie na moim...). Zaczynamy!

1.       Znacie te obrazki z internetu, w których mężczyźni skarżą się, że po wprowadzeniu się kobiety do ich mieszkania, kiedy nagle cała wanna jest w jej kosmetykach, a na umywalce nie ma miejsca na piankę do golenia? Jak ja im zazdroszczę... Otóż nie przesadzając, wykorzystując tylko to, co mamy w łazience, spokojnie mógłbym otworzyć sklep kosmetyczny i utrzymać się z niego przez najbliższych kilka miesięcy (spłacając rachunki, karmiąc nasze dwa cudowne koty i jedząc codziennie ciepły obiad). Nawet moja szafka już dawno przestała być moja (a mamy ich 4!). Początkowo oczywiście spytała, czy może włożyć swój wyjątkowy krem zrobiony z szyszek rosnących tylko na wybrzeżach Południowej Ameryki na 1m2 i kwitnących tylko 3 minuty w roku, z których wywar jakże cudownie działa na włosy... no może trochę przesadzam, a może nie, bowiem skład tego kremu jest po niemiecku... Później już nawet nie pytała... Teraz pozostało mi czekać na moment, w którym biorąc prysznic, będę musiał iść do kuchni po żel do mycia ciała.




2.       Do tej pory myślałem, że mój zmysł węchu poznał naprawdę wiele zapachów, bym mógł spokojnie odróżnić je od siebie. Normalne osoby w swoich mieszkaniach czują zapach świeżo zmielonej kawy, lub przyrządzanego jedzenia. Dla mnie normalnym jest teraz zapach siemienia lnianego, rzepy, jakiś ciasteczek (?) czy rosołu i to nie dlatego, że Gosia przyrządza zupę... Nasza łazienka w czasie „włosingu” zamienia się w istną komorę, w której wszelkiego rodzaju substancje lotne pozostają w powietrzu na długo i często drażnią moje oczy i nozdrza. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie, kiedy zakradam się do mojej dziewczyny stojącej przed lustrem chcąc ją przytulić, a dostaję w oczy jakimś gazem, lub moja skóra w miejscu kontaktu z jej włosami staje się śliska i dziwnie pachnąca. Na dodatek to ONA wyraża swoją frustrację na mnie, z powodu dotknięcia jej włosów!

3.       A teraz sytuacja z życia wzięta. Leżąc razem w łóżku, mam ochotę się do niej przytulić i dać buzi tak po prostu. Kiedy to robię, moje usta napotykają posmak ... (w miejsce kropek wstawcie dowolną roślinę, z której olej idealnie nawilża skórę) i po raz kolejny słyszę o o tym, bym nie uszkodził jej maseczki na noc. Tak więc chwilę okazywania uczuć muszę dostosować do jej obecnego stanu posmarowania twarzy.




4.      Zakupy z kobietą dla faceta są niezwykłym sprawdzianem cierpliwości. Na całe szczęście Gosia nie należy do dziewczyn, które godzinami chodzą po sklepach z ciuchami by znaleźć parę sznurówek, a wychodzą z pięcioma parami spodni, dziesięcioma koszulkami i paczką bezglutenowych żelków. Jej zakupy ciuchowe o dziwo trwają krócej niż moje! Problem jednak pojawia się wtedy, kiedy jesteśmy w Rossmannie, czy innym kosmetycznym raju. Na dodatek Gosia musi porządnie zwracać uwagę na skład, bowiem wiele rzeczy jej szkodzi. Nie daj boże jak na coś pojawi się jakaś promocja. Wtedy pozostaje mi tylko poświęcanie czasu na czytanie głupot w telefonie i modlitwa o to, by bateria wytrzymała.
P.S nie jedźcie ze swoimi partnerkami do Niemiec, bowiem tam kosmetyki są jeszcze tańsze, a ich zakupu nie powstrzyma nawet skład w nieznanym języku.

5.       Spotykając się ze znajomymi często porusza się różne tematy rozmów.  Od obejrzanych filmów i przeczytanych książek, przez sytuację polityczną Polski, do rozważań o tym, czy pingwiny posiadają kolana (posiadają!). Wyobraźcie sobie zdziwienie moich znajomych jak rzucę tekstem typu „a wiecie, że kozieradka po wsmarowaniu we włosy pachnie jak rosół?”, lub „wyciąg z rzepy, choć niesamowicie śmierdzi, ma doskonałe właściwości na włosy”. Miny ludzi towarzyszących w konwersacji – bezcenne!




6.       Tutaj zwracam się z tym do każdego faceta! Ja jako osoba nie przywiązująca większej wagi do swoich włosów (jak większość facetów) odkryłem, że dzięki wszelkim wsmarowywaczom (nazw i składu nie wymienię), poleconym przez Gosię, moje włosy przestały wypadać, a miałem z tym spory problem. Dodatkowo teraz nie muszę się martwić o żaden kosmetyk do włosów, bowiem to właśnie w rękach Gosi pozostawiam ich kondycję ;)

Może i w powyższym tekście doszukacie się mojego żalenia się, jednak nic bardziej mylnego! Jestem w szczęśliwym związku i choć Gosia ma swoje różne zafiksowania, to i tak bardzo ją kocham. Jej pasja po części stała się częścią naszych rozmów i choć czasem się wyłączam podczas ich trwania, to i tak doceniam jej zaangażowanie w tym i wspieram jak tylko mogę (nawet jeżeli wiąże się to z wsmarowaniem mi czegoś w brodę). Po prostu w przyszłości muszę zadbać o to, by nasz dom posiadał co najmniej 3 łazienki.

Łukasz
autor bloga iminfected.pl

zachęcamy również do śledzenia jego

facebooka i instagrama

6 komentarzy:

  1. Hihi fajny tekst :) Ciekawe, co by mój Mąż napisał! Choć na razie nie narzeka ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poproś go o taki tekst :D dopiero się okaże :)

      Usuń
  2. Hahaha super wpis :D Mój facet poczułby w Twoim mężczyźnie sprzymierzeńca w życiu z blogerką :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie, że pomimo utrudnień widać, że jest u Was wesoło :)

    OdpowiedzUsuń

Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger