17:01

Jak silny jest szampon z SLS ?

Jak silny jest szampon z SLS ?

... czyli historia z Sodium Laureth Sulfate w roli głównej, z życia wzięta.


Od kiedy świadoma pielęgnacja włosów zatacza coraz szersze kręgi w internecie, ale i w naszych domach, coraz więcej osób, deklaruje swoje odejście od szamponów z SLS oraz innymi silnie oczyszczającymi środkami mu podobnymi, jak chociażby równie słynny SLES itd. Część radykalnie, zupełnie zaprzestała ich kupowania, u większości z Nas jednak, nadal jest w łazience, mająca go w składzie butelka i służy do cotygodniowego/codwutygodniowego "porządnego" oczyszczenia. Sposób na pozbycie się nabudowanych na włosach kosmetyków do upiększania i ochrony, jak przykładowo, cięższe kalibrem silikony. W końcu, inaczej trudno jest je zmyć i tylko pogarszają ich stan i wygląd. Porządne, mocne oczyszczanie. Jak mocne faktycznie są te środki? Może ta historia da Wam do myślenia. Mi dała.

8 komentarzy:

13:58

MYSECRET ROZŚWIETLACZ WYPIEKANY FACE ILLUMINATOR POWDER

MYSECRET ROZŚWIETLACZ WYPIEKANY FACE ILLUMINATOR POWDER

... czyli 4.9 gwiazdki na portalu wizaż.pl dla rozświetlacza za 15 złotych.

Zgodzicie się ze mną, że nastała era renesansu dla rynku tańszych kosmetyków do makijażu? Takie produkty jak ten, bezapelacyjnie przykładają się do obalenia teorii, mitu, że drogie znaczy dobre, a tańsze równa się gorsze i że osoby dysponujące mniejszym budżetem zostają "skazane", na to, na co mogą sobie pozwolić. Nie mam nic przeciwko wysoko półkowym high-endowym kosmetykom, tak sama ich używam i tak działa kapitalizm, ale ten kto uprzedził się do innych niż te, stracił właśnie szansę na świetnej jakości rozświetlacz, który zaskoczy Was jakością, składem, trwałością i efektem jaki daje na skórze. To skąd wzięła się opinia tego kosmetyku, to nie tylko cena. Zobaczcie, jak prezentują się w praktyce obie dostępne wersje kolorystyczne i koniecznie doczytajcie ten post do końca, gdzie czeka na Was małe ogłoszenie.

14 komentarzy:

17:11

DWUETAPOWE OCZYSZCZANIE TWARZY GOSI

DWUETAPOWE OCZYSZCZANIE TWARZY GOSI

...czyli trio - Nacomi, Sylveco i Konjac.


Jak wiecie z posta o mojej wieczornej rutynie pielęgnacyjnej (KLIK) długo unikałam wody i produktów myjących w pielęgnacji mojej twarzy. Mimo, że wiedziałam jak ważny jest dokładny demakijaż i oczyszczanie twarzy, to moje doświadczenia z podrażnioną, przesuszoną i ściągniętą skórą po myciu, skutecznie mnie do tego zniechęcały.
Od dawna czytałam o dwuetapowym oczyszczaniu twarzy. Jednak w tym wypadku przerażały mnie oba kroki - najpierw mam posmarować moją przetłuszczającą się skórę olejem, a potem znów myć ją żelem do mycia twarzy, który zedrze cały płaszcz lipidowy i pozostawi moją twarz ściągniętą, podrażnioną i wysuszoną. Niezbyt ciekawa perspektywa?
Lęki trzeba zwalczać, a ja nie byłabym sobą, gdybym nie spróbowała ;)



Sprawcą całego zamieszania był Nacomi Cleansing Oil, który spontanicznie wylądował w moim koszyku podczas promocji w Hebe.  Nie miałam do końca pomysłu jak go stosować, ale mój zakupoholizm był silniejszy :D

Jeszcze tego samego dnia, postanowiłam umyć nim twarz. Wiedziałam, że potrzebuję detergentu, którym domyje olej. Pierwszym preparatem na który postawiłam była "Łagodząca pianka myjąca do twarzy i oczu Puri - Sensilium Pharmaceris A", której resztkę znalazłam w łazience. Niestety okazała się ona zbyt mocna. Moja twarz była znowu ściągnięta i sucha, tak jakbym nie użyła wcześniej olejowego preparatu.

Drugie podejście do olejku Nacomi, to połączenie z "Grejpfrutową antyrodnikową pianką do mycia i demakijażu twarzy Idea 25". Tym razem efekt był odwrotny. Kompletnie nie mogłam zmyć z twarzy oleju tą pianką! Kolejny niewypał, moje zniechęcenie rośnie.



 Nacomi Cleansing Oil - make up remover, w wersji do cery tłustej i mieszanej


Cena: ok. 30 zł

Skład: Prunus Amygdalus Dulcis (Sweet Almond) Oil (olej ze słodkich migdałów), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Ricinus Communis (Castor) Seed Oil (olej rycynowy), Simmondsia Chinensis (Jojoba) Seed Oil (olej jojoba), Tocopheryl Acetate (witamina E, antyoksydant i naturalny konserwant), Sclerocarya Birrea (Marula) Seed Oil (olej marula), Plukenetia Volubilis (Sacha Inchi) Seed Oil (olej inca inchi), Hippophae Rhamnoides (Sea Buckthorn) Fruit Oil (olej z owoca rokitnika zwyczajnego), Argania Spinosa Kernel Oil (olej arganowy), Parfum (zapach).

Wow! Co za skład! Gdyby nie substancja zapachowa na końcu,  olejek składałby się wyłącznie z naturalnych, roślinnych olejów. 

Preparat ma oleistą konsystencję, pomarańczowy kolor i przepiękny zapach! 

Sami widzicie, że nie mogłam się poddać po pierwszych dwóch, nieudanych podejściach, więc szukałam dalej mojej metody na olejek myjący od Nacomi.

Postanowiłam poszukać pomocy na facebookowej grupie TWARZING. Dziewczyny doradziły mi właśnie zakup gąbeczki konjac lub bambusowej ściereczki oraz tymiankowy żel do twarzy od Sylveco.

W pierwszej kolejności, kupiłam w Hebe gąbkę konjac.

Gąbka Konjac - Ewa Schimtt Boutiqe

(sucha gąbka)


Cena: ok. 15 zł

Gąbka jest produktem naturalnym, biodegradowalnym, nie podrażnia, głęboko oczyszcza skórę.  Używam jej dwukrotnie. Zarówno do zmycia olejku Nacomi z twarzy, jak i do oczyszczenia buzi tymiankowym żelem.

Sucha gąbka jest twarda jak kamień (mi trochę przypomina pumeks), jest mała. Po wypłukaniu jej w gorącej wodzie, pęcznieje i mięknie. Robi się duża, miękka i puszysta.


(zwilżona gąbka)

Pielęgnacja gąbeczki jest bardzo prosta. Po każdym użyciu dokładnie płuczemy ją w wodzie i wieszamy do wyschnięcia. Podobno można prać ją w pralce, ja jednak wolę nie ryzykować, raz w tygodniu przelewam ją wrzątkiem.


Tymiankowy żel do twarzy - Sylveco


Cena: ok. 18 zł

Skład: Aqua (woda), Lauryl Glucoside (łagodna substancja myjąca), Glycerin (gliceryna - humektant), Thymus Vulgaris Extract (ekstrakt z tymianku), Panthenol (humektant, łagodzi podrażnienia), Malic Acid (kwas jabłkowy - działa wygładzająco, rozjaśniająco, nawilża), Sodium Benzoate (konserwant), Thymus vulgaris (Thyme) Oil (olej tymiankowy).

Kolejny kosmetyk o świetnym, krótkim i naturalnym składzie. Żel jest przezroczysty, pachnie tymiankiem. Preparat ukryty jest w ciemnym opakowaniu z wygodną pompką, dzięki czemu dostajemy zawsze idealną ilość produktu.

Tworzy idealny duet do oczyszczania twarzy wraz z olejkiem Nacomi, jednak jest bardzo fajny również solo - użyty jak zwykły żel do mycia twarzy. Nie podrażnia mojej wrażliwej cery, zawsze ją dokładnie oczyszcza i co najważniejsze (!) nie ściąga i nie przesusza skóry.

Skoro znacie już moje trio idealnego oczyszczania, czas na podsumowanie.

Jak w końcu oczyszczam moją twarz?

KROK 1. 

Wykonuję demakijaż oczu płynem micelarnym. (Ze względu na to, że przedłużane rzęsy nie lubią tłuszczu, unikam ich kontaktu z olejkiem myjącym)

KROK 2.

Zwilżam skórę twarzy i zaczynam masować roztartym w dłoniach olejkiem Nacomi, aż rozpuści makijaż.

KROK 3.

Dokładnie moczę gąbeczkę Konjac i usuwam nią z twarzy nadmiar oleju.

KROK 4.

Nakładam żel Sylveco na gąbkę i dalej masuję twarz do dokładnego zmycia resztek makijażu i oczyszczenia skóry.

KROK 5.


Dokładnie przemywam twarz wodą, aż do całkowitego zmycia preparatów myjących, dokładnie płuczę gąbkę i odwieszam do wyschnięcia.






Żałuję, że tyle czasu zmarnowałam oczyszczając twarz, wyłącznie płynem micelarnym... Dopiero teraz widzę, co znaczy dobrze i dokładnie oczyszczona skóra. Jednak da się to uzyskać bez podrażnień i przesuszeń, za to z użyciem wody i środków myjących.


Polecam dwuetapowe oczyszczanie twarzy wszystkim. Nawet posiadaczom przetłuszczającej się skóry. Odkąd oczyszczam ją w ten sposób, wydzielanie sebum zmniejszyło się, pory są mniej widoczne, pojawia się mniej niedoskonałości.

Posiadacie suchą skórę? Pierwszy etap z użyciem oleju, oraz delikatność żelu Sylveco nie pozwolą doprowadzić do odwodnienia waszych cer.


A Wy? Jak oczyszczacie swoje twarze?

G.
20 komentarzy:

11:35

LA ROCHE - POSAY EFFECLAR DUO (+) KREM ELIMINUJĄCY NIEDOSKONAŁOŚCI

LA ROCHE - POSAY EFFECLAR DUO (+)  KREM ELIMINUJĄCY NIEDOSKONAŁOŚCI

...czyli pielęgnacja skóry trądzikowej.


Effeclar Duo (+) od La Roche - Posay to preparat do walki z niedoskonałościami i potrądzikowymi przebarwieniami. Krem ma działanie antybakteryjne, kojące i matujące. Co z tych obietnic okaże się prawdą?


Cena: ok. 50 zł/40ml *

Skład: Aqua / Water (woda termalna)Glycerin (gliceryna - humektant),  Dimethicone (emolient suchy - silikon)Isocetyl Stearate (emolient suchy), Niacinamide (witamina B3, regulaktywność gruczołów łojowych)Isopropyl Lauroyl Sarcosinate (emulgator)Silica (krzemionka - substancja matująca), Ammonium Polyacryldimethyltauramide / Ammonium (emulgator),  Methyl Methacrylate (zagęstnik)Potassium Cetyl Phosphate (emulgaotr, stabilizator), Polyacryloyldimethyl Taurate (emulgator, stabilizator)Zinc PCA (reguluje i ogranicza wydzielanie sebum), Crosspolymer (zagęstnik)Glyceryl Stearate Se (emolient, emulgator), Isohexadecane (emolient suchy), Sodium Hydroxide (regulator PH), Myristyl Myristate (emolient tłusty), 2-Oleamido-1,3-Octadecanediol (emulgator, łagodzi zaczerwienienie) , Nylon-12 (reguluje wydzielanie sebum), Poloxamer 338 (emulgator), Linoleic Acid (humektant, reguluje wydzielanie sebum), Disodium EDTA (konserwant), Capryloyl Salicylic Acid (działa złuszczająco, przeciwzapalnie), Caprylyl Glycol (humektant), Xanthan Gum (zagęstnik), Polysorbate 80 (detergent), Acrylamide/Sodium Acryloyldimethyltaurate Copolymer (zagęstnik, stabilizator), Pentaerythrityl Tetra-di-t-Butyl Hydroxyhydrocinnamate (stabilizator, antyoksydant), Salicylic Acid (kwas salicylowy - działa przeciwzapalnie, złuszczająco, antybakteryjne, antygrzybiczo, odblokowuje pory, zmniejsza widoczność blizn i przebarwień), Piroctone Olamine (działa antybakteryjnie, przeciwgrzybiczo, konserwant), Parfum/Fragrance (zapach).


*często trafiają się promocje np. w superpharm lub innych aptekach


Producent tego preparatu obiecuje wiele. Lubimy takie obietnice, bo jest co weryfikować :)

"Zaawansowana pielęgnacja skóry trądzikowej. Usuwa niedoskonałości. Nie zatyka porów. Zwalcza powstawanie przebarwień potrądzikowych. Innowacyjna formuła o wysokiej skuteczności, która działa od pierwszej aplikacji.

La Roche-Posay Effaclar Duo [+] to krem przeznaczony do codziennej pielęgnacji skóry trądzikowej.
Zaawansowana formuła, by zapewnić wzmocnioną skuteczność: przeciwdziałać przebarwieniom, działać kojąco i antybakteryjnie, zmniejszać widoczność porów.
Effaclar Duo Plus działa od pierwszego zastosowania.

Regularne stosowanie przywraca skórze zdrowy, naturalny wygląd i zapobiega powstawaniu kolejnych niedoskonałości.
Hipoalergiczny produkt nie zawiera parabenów. Może być stosowany do skóry wrażliwej i skłonnej do podrażnień."





Pierwsze wrażenia: 

Produkt ma kremowo- żelową konsystencję, doskonale się wchłania.
Schowany jest w miękkiej, poręcznej i higienicznej, plastikowej tubce. Całość utrzymana w kolorystyce typowej dla marki.
Zapach, taki sam jak w innych produktach z serii Effeclar.

Działanie:

Krem faktycznie przyśpiesza gojenie niedoskonałości! Cera jest matowa, a pory zwężone.
Producent poleca stosować go dwa razy dziennie. Mimo zawartości kwasu salicylowego, można go ponoć bezpiecznie stosować w dzień.

Dla mojej kapryśnej skóry to było za dużo. Co prawda, nałożony w dzień -  matowił jak żaden inny preparat, niestety przy okazji kompletnie wysuszał, a suche skórki spadały z mojej twarzy niczym śnieg :( Nie ukrywam również, że wolę nie ryzykować stosowania kremu z kwasem w dzień, nawet mimo nałożenia filtru SPF 50.

Postanowiłam więc, stosować go co wieczór, na noc. To niestety również okazało się za dużą dawką dla mojej skłonnej do przesuszeń cery.

Metodą prób i błędów, odkryłam, że w moim przypadku, idealnie jest gdy używam go 1-2 razy w tygodniu. W pozostałe dni używam mocno nawilżających kremów, które niwelują skutki uboczne kwasów. Wystarczy to również, aby 'przysuszyć' drobne niedoskonałości i zapobiec powstawaniu nowych ;)

Żałuję, że nie mogę używać kremu codziennie (dwa razy), myślę, że wtedy skóra mojej twarzy byłaby nieskazitelna i wiecznie matowa. 
Cóż... widocznie jest to pisane tylko posiadaczom ewidentnie tłustej cery.

Weryfikacja obietnic producenta:

- "usuwa niedoskonałości" - zdecydowanie tak!
- "nie zatyka porów" - co więcej, nawet zmniejsza ich widoczność
- "zwalcza powstawanie przebarwień potrądzikowych" - w zasadzie nie pojawiły się żadne nowe, czyli chyba działa
- "działanie kojące" - niestety nie zauważyłam. Wysusza i delikatnie podrażnia skórę
- "zapobiega powstawaniu nowych niedoskonałości" - trudno powiedzieć. Powstają nowe, ale nie używam go codziennie

Ogólnie produkt oceniam na plus. Wiem, że moja cera jest wyjątkowo wymagająca i uwielbia płatać mi figle, zapychać się czy koszmarnie przesuszać.

Myślę, że posiadaczki 'bardziej odpornych" skór będą zachwycone ;)

A mi nie pozostaje nic innego, jak dalej szukać mojego ideału... Kwas migdałowy okazał się zbyt delikatny, salicylowy najwidoczniej za mocny. Co polecacie ze swojego doświadczenia?

G.
23 komentarze:

18:50

O'HERBAL Z EKSTRAKTEM Z LNU, ODŻYWKA I MASKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH

 O'HERBAL Z EKSTRAKTEM Z LNU, ODŻYWKA I MASKA DO WŁOSÓW SUCHYCH I ZNISZCZONYCH

... czyli czy coś uratuje honor serii z lnem?


Seria z ekstraktem z lnu tej marki, dedykowana jest, według producenta, włosom suchym i zniszczonym. Kupując recenzowane w tym poście odżywkę i maskę, miałam na względzie ich naturalny skład i liczyłam, że odnajdę niezawodne kosmetyki, do codziennego użytku, które ujarzmią po zimie, moje rozjaśniane od lat, wysokoporowate włosy. Wiosenna wilgoć powietrza nie ma dla nich litości, puszy je, a moje końcówki nie były ostatnimi czasy regularnie podcinane i choć nie są bardzo zniszczone, to warunki atmosferyczne powodują, ze częściej niż bym chciała, wyglądają na trochę suche. Szukam zatem odbudowy i nawilżenia i mogłoby się zdawać potencjalnie, że już znalazłam, ale co otrzymałam w rzeczywistości, w efekcie ich używania? Po szamponie, dzisiaj rozliczam się z dwoma pozostałymi produktami z tej linii.  


13 komentarzy:

13:01

VIANEK NAWILŻAJĄCA EMULSJA MYJĄCA DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z LIPY

VIANEK NAWILŻAJĄCA EMULSJA MYJĄCA DO TWARZY Z EKSTRAKTEM Z LIPY

... czyli delikatne i skuteczne codzienne mycie twarzy.


Wasze polecenia kosmetyczne są dla mnie bardzo ważne. Po pierwsze, oczywiście, jak każda kobieta, uwielbiam czytać, co znajduje się w łazienkach i kosmetyczkach innych dziewczyn, ale po drugie, co najważniejsze jest to dla mnie ważne źródło wiedzy o sprawdzonych, dobrych produktach. Vianek to firma, której składy zachęcają mnie do zakupu, ale naturalnie, jak u każdej marki, przede wszystkim szukam perełek. Do spróbowania ich kosmetyków do pielęgnacji twarzy, przekonałyście mnie właśnie Wy, za co jestem bardzo wdzięczna, bo dzisiaj mam przyjemność potwierdzić Wasze komentarze i pisać tę recenzję.
Dlaczego lubię tę emulsję i czy czegoś mi zabrakło?


5 komentarzy:

07:56

L'BIOTICA BIOVAX OPUNCJA I MANGO - MASKA INTENSYWNIE REGENERUJĄCA

L'BIOTICA BIOVAX OPUNCJA I MANGO - MASKA INTENSYWNIE REGENERUJĄCA

...czyli nowy biovax.


Jak wiecie z tego posta (LINK TU), jestem wielką fanką masek L'biotica BIOVAX.
Kiedy tylko pojawiła się nowa seria "Opuntia Oil & Mango", wiedziałam, że muszę ją mieć :)
Poprzeczka postawiona była dość wysoko...Czy maska spełniła moje oczekiwania? Czy okazała się kitem jak wersja bambusowa?




Cena: ok. 17 zł/250 ml
Skład: AQUA (woda),  CETEARYL ALCOHOL (emolient), GLYCERIN (gliceryna - humektant),  CETYL ESTERS (wosk syntetyczny - emolient tłusty), QUATERNIUM-87 (antystatyk, kondycjoner), OPUNTIA FICUS-INDICA SEED OIL (olej z opuncji figowej),  MANGIFERA INDICA SEED BUTTER (masło mango), BETAINE (humektant), PALMITOYL MYRISTYL SERINATE (ceramid, kondycjoner),  BEHENTRIMONIUM CHLORIDE (substancja myjąca, antystatyk, kondycjoner), BIS-(ISOSTEAROYL/OLEOYL ISOPROPYL) DIMONIUM METHOSULFATE (kondycjoner), PEG-8 (humektant),  PEG-8/SMDI COPOLYMER (emolient, kondycjoner, zagęstnik) , SODIUM POLYACRYLATE (substancja filmotwórcza),  PHENOXYETHANOL (konserwant), PARFUM (zapach),  CITRIC ACID (regulator PH) , ISOPROPYL ALCOHOL (konserwant - może przesuszać!), C.I. 15985 (barwnik), C.I. 16255 (barwnik)






Jak w przypadku wszystkich masek Biovax, dostajemy gratis -  czepek, zwany termocap oraz próbkę silikonowego serum do końcówek. 




Opakowanie: Solidny, plastikowy słoik, typowy dla masek Biovax. Schowany oczywiście w kartonowym pudełku.





Pierwsze wrażenie: Przede wszystkim wspaniały zapach! Mocno wyczuwalna nuta mango. Mając ją na włosach, można się poczuć jak na wakacjach w tropikach, leżąc na leżaku w słońcu i sącząc drinka z palemką ;) Maska jest koloru blado-łososiowego, jak w przypadku innych produktów marki, bardzo gęsta.






Działanie: Równie niesamowite jak zapach! Maskę testowałam zarówno na pół godziny pod czepkiem, jak i w roli odżywki - na kilka minut, podczas porannego prysznica.
W obu przypadkach efekt był więcej niż zadowalający! Włosy po użyciu są niewiarygodnie błyszczące, miękkie i odżywione.

Przy pierwszym użyciu przesadziłam z ilością maski lub niedokładnie ją zmyłam, bo fryzura była obciążona i trochę ulizana. Jednak przy kolejnych testach, nakładałam jej mniej i dużo dłużej płukałam włosy - sytuacja nie powtórzyła się. Włosy, zawsze są mięsiste i puszyste (nie mylić z puchem, bo o tym nie ma mowy).

Ten produkt, wydaję mi się być najwydajniejszym ze wszystkich, dotychczas  testowanych biovaxów.

Moje ulubione zastosowanie? W duecie z aloesową maską Natur Vital, jako drugi etap. 
Jeśli śledzicie nasz Instagram, to pewnie już widzieliście efekty tego zestawienia ;)





Z ręką na sercu, mogę polecić ten produkt. Świetne działanie plus wspaniały, wakacyjny zapach tworzą duet doskonały :))

G.
21 komentarzy:

00:12

BEAUTY MISSION - WYDANIE WIOSENNE

BEAUTY MISSION - WYDANIE WIOSENNE

...czyli magazyn dla uzależnionych od piękna.


Magazyn Beauty Mission jest na rynku już prawie rok, a my poznałyśmy tę markę dopiero podczas majowych targów Beauty Days (zapraszamy do zapoznania się z relacją - KLIK). Szkoda, że nie słyszałam o niej wcześniej. Po przeczytaniu najnowszego, wiosennego wydania, od razu zapoznałam się z wcześniejszymi, dostępnymi online numerami ;)



Do lektury wiosennego wydania zabrałam się kilka dni po wyżej wspomnianych targach Beauty Days.

Nie oceniaj książki po okładce? Niestety jestem typową babą i ładne rzeczy przyciągają moją uwagę.
Przepiękne zdjęcie czarującej i hipnotyzującej modelki ujęło mnie bez końca. Bardzo przyjemna szata graficzna, niebanalne czcionki, połączenie z zieleni z czarno-białą fotografią - jestem kupiona :).

Nie tylko okładka oczarowuje. Cały magazyn pełen jest naprawdę dobrych fotografii, okraszonych przyjemną dla oka i prostą grafiką.

Lekturę rozpoczynamy od wstępniaka, napisanego przez redaktor naczelną - Dorotę Oyrzanowską. Odpowiada w nim na nurtujące mnie pytanie, dlaczego tak ciekawy magazyn nie jest dostępny w wersji papierowej. Jest to minus (choć niewielki), lubię kolekcjonować piękne czasopisma takie jak np. Vouge.

Na kolejnych stronach czytamy m.in inspirujące wywiady z Alicją Rudnicką i Iloną Joanną Adamską. Zapoznajemy się z makijażowymi trendami na wiosnę/lato 2017. 

Jako włosomaniaczkę, najbardziej zainteresował mnie artykuł "Wiosna na głowie", który przypomina o konieczności odżywienia i regeneracji włosów po zimie.





Redakcja nie boi się kontrowersyjnych tematów. Z lekkością opowiada o operacjach powiększenia piersi, nie stygmatyzując. Jak sami przyznają, z chirurgii plastycznej korzysta już około pół miliona kobiet rocznie.

W wiosennym wydaniu, nie mogło zabraknąć garści informacji o medycynie estetycznej, w tym o coraz popularniejszych laserach frakcyjnych oraz inspiracjach na prezent dla mam na dzień matki (nasze pomysły TUTAJ - KLIK).

Autorzy magazynu, nie zapominają, że oprócz ciała, mamy jeszcze ducha ;)  Przeczytamy krótki artykuł o korelacji między jakością snu, a czerpaniem przyjemności z seksu (dobrze, że jestem śpiochem), o motywacji do zmiany stylu życia na zdrowszy oraz o rozwoju dziecka i jego inteligencji. Dobre, rzeczowe artykuły.

Przed nami jeszcze garść fantastycznych zdjęć oraz zdrowych przepisów na słodkie przekąski. 

To nie jest post sponsorowany! Beauty Mission naprawdę mnie oczarowało. Jedyne czego mi zabrakło to treści o naturalnej pielęgnacji, którą ostatnio coraz mocniej się interesuję.

Bardzo doceniam, oprócz wcześniej wspomnianej kwestii wizualnej i merytorycznych artykułów, małą ilość reklam. Magazyn dostępny jest bezpłatnie, spodziewałam się więc nawału reklam. Przecież nawet Vouge (który wcale nie kosztuje mało) i inne popularne czasopisma są przeładowane treściami reklamowymi, że czytelnik może się poczuć się trochę oszukany.

Pani Doroto, Redakcjo! Trzymajcie tak dalej ;) 
Czekam z niecierpliwością na kolejny numer!

A Wy? Znacie ten magazyn? Może polecacie inne czasopisma?

G.
8 komentarzy:

18:03

AA PROFESJONALNY ZABIEG, LASER ROZJAŚNIAJĄCY

AA PROFESJONALNY ZABIEG, LASER ROZJAŚNIAJĄCY

...czyli 3 etapowe działanie na skórę twarzy.


Nie jest w ogóle popularny, nie mówi się o nim za wiele. Pewnie część z Was widzi go właśnie po raz pierwszy. Ocena na wizażu, raczej zniechęca, niż zachęca do zakupu i opinie o nim są tam wręcz skrajne. Dlaczego? Przeczytałam skład, przetestowałam i już wiem. AA przygotowało zestaw, który ma konkurować z profesjonalnym zabiegiem rozjaśniający cerę, wykonywany u kosmetyczki. Prześledźcie cały jego proces, krok po kroku oraz sprawdźcie, co myślę o efekcie końcowym. Zapraszam.


18 komentarzy:
Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger