17:49

JAK: GOLENIE NÓG BEZ PODRAŻNIEŃ I ZAPALENIA MIESZKÓW WŁOSOWYCH

... czyli sprawdzony sposób na gładkie i piękne nogi. Produkty i TRIKI!


Spokojnie golisz nogi, w zaciszu swojej łazienki i wszystko idzie gładko, a po dziesięciu minutach... BUM! Nagły wysyp krostek, a skóra swędzi, piecze, jest ściągnięta... Czy Wy też to znacie? Ja się nie śmieję, ja to przeżyłam i to nie raz. Długo borykałam się z zapaleniem mieszków włosowych po goleniu nóg. Najgorzej było oczywiście w lato, kiedy wszystkie częściej nosimy sukienki czy krótkie spodenki, chcemy by nasze nogi były wiecznie gładkie. Zaczęła męczyć mnie już ta loteria, czy będą idealnie gładkie o równym kolorycie, czy całe wysypane czerwonymi kropkami. Dyskomfort na wysokim poziomie i to nie tylko ze względu na to, że każdy mógł się zastanawiać czy moje nogi dostały właśnie ospy wietrznej. Ściągnięcie skóry, podrażnienie przekładały się na pieczenie, szczypanie, po prostu ból w okrutnej postaci. Moja skóra nóg jest delikatna, sucha, cienka oraz wrażliwa. Nie zrezygnowałam z tradycyjnych ostrzy maszynek, ale znalazłam zestaw, który sprawia, że wreszcie jestem spokojna o to, jak będą wyglądać moje nogi, jeśli ogolę je tuż przed wyjściem i będę chciała wystawić je na wzrok innych, a przede wszystkim, że będę mogła czuć się komfortowo, bez ciągłego myślenia jak strasznie piecze mnie skóra.


Słowa tzw. klucze, mojego golenia nóg w przeszłości to ból, pieczenie, szczypanie, palenie skóry i oczywiście krostki na tle zapalenia mieszków włosowych – małe czerwone kropki na całej ogolonej powierzchni. Dzisiaj przychodzę do Was z postem, bo już jakiś czas temu, odnalazłam swój “Dream Team” – czyli zestaw produktów, dzięki któremu nie mam już tym problemu. Jest sprawdzony, więc muszę się nim z Wami podzielić, bo mam pewne podejrzenia, że nie jestem jedyna, która ma już tego dosyć.

PO PIERWSZE PEELING
I nie jakikolwiek na szybko, tylko najlepiej porządny, dobry peeling, typu “ździerak”. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, nie mamy się nim zadrapać do łez, ale wybieraj coś, co nie tylko trochę pogłaszcze skórę granulkami, tak jak peelingi myjące, tylko faktycznie wykona konkretną robotę dla skóry. Ja wybieram te, które nie oblepiają skóry, czyli bez parafiny. Oczywiście nie zostawię Was bez konkretów. Na przykład taki, jak na zdjęciu poniżej, sprawdzi się wręcz idealnie. To też mój ulubieniec, a recenzja jego jest już na blogu – LINK TU.


Kiedy ten krok wykonany, chwytamy za...


PO DRUGIE PIANKA/ŻEL do golenia
Nie jest to bardzo ważne jaką markę wybierzecie, naprawdę może być i najtańszy Bond, ale zwróćcie uwagę, żeby była nawilżająca, bez żadnych udziwnień. W składzie szukajcie: panthenol (pantenol), czy chociażby aloe (aloes, jeśli nie macie na niego uczulenia – upewnijcie się, bo słynie z właściwości nawilżających, ale niektórzy reagują na niego podrażnieniem, co przy problemie z zapaleniem mieszków nie pomaga). Kupujcie też te, które nie zdzierają ostatniego grosza, można znaleźć coś dobrego już za około 10 złotych. Ja obecnie mam i chwalę sobie ten od Nivea Men, dedykowany panom, ale nie dajmy się zwariować, wąsy ani broda od niego nie urosną.



PO TRZECIE MASZYNKI
Tak zwane jednorazówki, ale hola, nikt chyba ich po jednym razie nie wyrzuca, prawda? A tak już na poważnie, to wiarę w golenie przywróciły mi dopiero Gillette Venus 3 Plus. I jeśli zastanawiacie się, czy to muszą być u mnie akurat te Venus t r z y Plus, to odpowiadam z pełnym przekonaniem: KONIECZNIE. Czasami, jeśli nie ma na nie promocji, biorę 2 Plus, też są ok, ale dwa ostrza = więcej pociągnięć po skórze, a przy takim problemie jak zapalenie mieszków, im mniej machnięć, tym lepiej. Nauczyłam się z nimi współpracować, można dojść do porozumienia, ale większa ilość pociągnięć maszynką, równa się większe prawdopodobieństwo podrażnień, więc skupiam się na wersji TRZY Plus. Kiedyś, lata już temu, na zasadzie „ene due... tych jeszcze nie miałam” kupiłam je w drogerii, przy okazji uzupełniania podstaw mojej łazienki. Pomyślałam, że co za różnica, po czym mnie wysypie, ale po pierwszym goleniu oświeciło mnie, że chyba znalazłam coś, co wreszcie nie robi mi efektu piekącej pokrzywy na nogach i byłam więcej niż zachwycona. Tak bardzo zapomniałam, że podrażnienia po goleniu to mój problem, że przy kolejnych zakupach wzięłam inne, bo naiwnie myślałam, że chyba magicznie minęła mi już ta skłonność do podrażnień, więc oczywiście z pokorną miną, następnego dnia poszłam znów po Venus 3 Plus. Nie minęła, to po prostu była zasługa (między innymi właśnie) tych maszynek. Kupuję na promocji na zapas i tak od lat, niezawodnie i nie zdradzam już z innymi.



PO CZWARTE NAWILŻANIE
Smarowanie nóg balsamem tuż po goleniu maszynką? Skóra właśnie przeszła „swoje” i zawsze daję jej odczekać, zanim coś nałożę. Czekam aż dojdzie do siebie, około pół godziny, do godziny i jak kładę się spać, mam przy łóżku balsam, dopiero wtedy go aplikuję. Kosmetyk rozcieram w dłoniach i takim posuwistym ruchem nakładam z góry na dół, czyli od kolan ku stopom, nigdy nie pod włos (!) i nie wklepuję. Zostawiam do wchłonięcia i idę spać albo się ubieram, w zależności, jakie akurat mam jeszcze dalsze plany. Co wcieram? Ufam tutaj przede wszystkim tym dwóm produktom, bo jeszcze nigdy nie zawiodły:



PO PIĄTE TRIKI Kilka reguł, do których ZAWSZE się stosuję:
1. Nigdy nie golę włosków, jak “stoją dęba”. Czasem bierzemy prysznic, zakręcimy wodę, zrobi się nam chłodniej i włoski stają na nogach na baczność. Nie golę wtedy nóg, bo zapalenie mieszków mam wtedy gwarantowane. Odkręcam wodę, czekam aż będzie mi ciepło, włoski wrócą “do normy” i wtedy po kolei: peeling, pianka i golenie.
2. Nigdy nie wcieram balsamu “pod włos”, ZAWSZE Z GÓRY NA DÓŁ.
3. Pilnuję, by ogolone partie nóg nie miały już kontaktu z żelem pod prysznic, czy jakimkolwiek innym specyfikiem, jedynie z wodą.
4. U mnie dodatkowo dobrze sprawdza się na koniec spłukanie nóg, czy to całych, czy tylko łydek, chłodniejszą wodą. Latem robię to częściej niż zimą, z wiadomych względów, ale zauważam, że moja skóra ma wtedy mniejszą tendencję do zaczerwienień i podrażnień..


To wszystko. Niby tak mało, a tak wiele, bo to wszystkie moje triki, dzięki którym pozbyłam się problemu zapalenia mieszków włosowych, spowodowanych podrażnieniem po goleniu, a wierzcie mi, nie był to u mnie mały problem. Miałam po każdym goleniu całe nogi zsypane tymi wrednie piekącymi krostkami. Pamiętajcie, u mnie to działa, tylko jeśli zastosuję się do każdej przedstawionej tu uwagi (trików) i użyję tych właśnie produktów, bez żadnych ustępstw. Dla mnie to już rutyna. Mam nadzieję, że będzie się to sprawdzać u Was równie genialnie.

Walczycie lub walczyłyście z takim problemem? Jak sobie radzicie? Macie swoje sprawdzone produkty i triki, które możecie polecić osobom z zapaleniem mieszków włosowych? A może zarzuciłyście już maszynki na rzecz innego sposobu na pozbycie się owłosienia? Dajcie koniecznie znać!

P.

24 komentarze:

  1. ja na szczęście nie mam z tym problemu :) ale zawsze do golenia używam odżywki bądź maski do włosów, która mi się nie sprawdziła. Doskonale zmiękcza włoski a nogi po goleniu są niesamowiecie gładkie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, to zazdroszczę bardzo! To bardzo upierdliwy problem. Jak go nie masz, to nie musisz tak uważać, no pewnie :) Niestety wrażliwe nogi, z tendencją do zapalenia mieszków, mogą zostać podrażnione przez golenie "na odżywkę" i w większości przypadków tak jest, więc nic tylko się cieszyć, że Cię to nie dotyczy i możesz sobie poszaleć w tym temacie :) Też znam ten sposób i czasem korzystam, ale zawsze robię jakąś próbę i nie jest to zbyt często.

      Usuń
  2. No Kobieto dziękuję Ci, przeczytałam z ciekawością. Ja przeważnie robię błąd przy punkcie 4 - pomijam go a później wiadomo jaki efekt ;-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło to czytać i cieszę się, że te informacje coś dla Ciebie wnoszą :) Mam nadzieję, że od tego lata, znajdziesz też swój idealny sposób na nogi i ten problem przestanie być problemem, również dla Ciebie. Będę trzymać kciuki, bo wiem jakie to bywa upierdliwe.

      Usuń
  3. Cenne rady. Latem jeszcze bardziej zależy nam na tym, żeby nogi pięknie wyglądały. Więc bardzo się przydadzą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę :) Dokładnie, wiosna i lato to czas, gdy nogi przez większość czasu są na widoku publicznym, więc warto pozbyć się wszelkiego dyskomfortu i problemów, które być może trochę ignorowałyśmy zimą i jesienią, bo po co nam one :)

      Usuń
  4. Na pewno skorzystam! dziękuję <3 nie pomyślałam,żeby użyć tego żelu z Nivea np! a przecież są jeszcze chłodzące, czemu by nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że tekst jest dla Ciebie przydatny i trzymam kciuki, żeby Twoje nogi również odzyskały równowagę. Czasem idealne rozwiązanie składa się z drobiazgów, trzeba próbować. W końcu dotrzemy, co jest nie tak, że problem powraca. Ten żel jest też bardzo wydajny. Polecam też bardzo te maszynki Venus 3 Plus, one robią naprawdę świetną robotę, jeśli też męczysz się z krostkami.

      Usuń
  5. kurcze po przeczytaniu wpisu postanowilam, ze kupie lepsza maszynke, peeling (ten od bielendy wyglada zachecajaco!) i jakis fajny balsam. Nienawidze golic nog, no ale latem trzeba, a depilatorem boli, wiec tez jestem zmuszona klasycznymi maszynkami. Lubie ten sposob, ale czasami faktycznie albo widac kropki, albo krew sie leje no i nogi nie wygladaja ladnie :(

    Ola Brzeska blog
    INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na depilatory też jestem za delikatna, więc pozostałam przy maszynkach. To są produkty, które są moimi hitami, a testuję tego naprawdę wiele. Dobre maszynki to podstawa, bo tak jak pisałam, nie musisz się tak namachać, a mniej ruchów po skórze = mniejsze podrażnienie, mniejsza szansa na zacięcie. Te Venus 3 Plus są najlepszymi jakie miałam i nie znam innych, które mogą się z nimi równać. Trzymam kciuki, żeby i Tobie ten zestaw odmienił wygląd nóg i żebyś miała ten problem z głowy, raz na zawsze.

      Usuń
  6. Nadeszło lato i czas znów dokładniej zadbać o nogi... :) hehee. Ja używam zwykle takich kremów usuwających włoski oraz golarki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś też używałam tych kremów, ale to było na moją kieszeń, trochę nieekonomiczne. Na golarkę z kolei mam zbyt delikatne nogi, ale zazdroszczę, że możesz jej używać bezproblemowo. Najważniejsze, że Ci się sprawdza :)

      Usuń
  7. Kiedyś nie peelingowałam zbyt często ciała i niestety włoski szybko wrastały mi w naskórek. Teraz, kiedy korzystam z peelingów, żelu do golenia i często wymieniam maszynki - problem został zminimalizowany do zera :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! U mnie również wystarczyło zmienić dosłownie kilka rzeczy; zacząć stosować peeling, ostrą, ale nie drapiącą mocno skórę maszynkę, żel który nawilża - to drobiazgi, a jaki efekt! :D

      Usuń
  8. gdybym musiał się golić codziennie to przemówiłby chyba do mnie najbardziej laser :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam straszny problem z podrażnieniami i do tej pory nie używałam zbyt wiele, gdyż właśnie na wiele z kosmetyków mam uczulenie:(
    A szkoda, bo myślałam, że znajdę jakąś inną metodę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli już znasz, korzystałaś z tych kosmetyków, czy też innych, dedykowanych skórze delikatnej, a problem nie znika, to raczej, inaczej niż metodą prób i błędów, może być ciężko znaleźć tu rozwiązanie. Jeśli ta kwestia ciągle powraca, to pozostaje jeszcze wizyta u dermatologa. Być może ona rozwieje wątpliwości i wyjaśni, skąd ta skłonność.

      Usuń
  10. Nie miewam tego typu problemów, na szczęście. Jeśli chodzi o męskie produkty w kobiecej łazience to ja używam męskiej maszynki z wymiennymi ostrzami, żadnych jednorazówek!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale Ci dobrze :) Cokolwiek dla nas działa. Ważne, żebyśmy były zadowolone. Też miałam taką męską z wymiennymi ostrzami, bo pomyślałam, że może męskie będą inne, lepsze, ale niestety.

      Usuń
  11. Świetny wpis :D a Nivea polecam <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musimy sobie radzić i czasem coś od Was, mężczyźni pożyczyć :) Macie cenowo bardziej przystępne pianki i uważam, że też wielokrotnie lepsze jakościowo.

      Usuń
  12. Muszę spróbować z peelingiem przed goleniem. Co prawda używam, ale w wybrane przypadkowo dni ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na milion procent wypróbuję Twój sposób, bo chociaż chodzę na wosk, to ten niestety wszystkiego nie wyrywa i muszę się... dogolić :) Nie pomyślałam o przerwie między goleniem a nawilżaniem oraz o tym, że kierunek nakładania kremu ma znaczenie o.O

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo ja tak samo :/


      Możesz napisać, dlaczego to ma znaczenie ?

      Usuń

Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger