Popularne posty

22:58

THE ORDINARY - AHA 30% + BHA 2% PEELING SOLUTION I LACTIC ACIC 5% + HA - RECENZJA

THE ORDINARY - AHA 30% + BHA 2% PEELING SOLUTION I LACTIC ACIC 5% + HA - RECENZJA

...czyli peelingi kwasowe od Deciem.


Pewien czas temu, napisałam dla Was recenzję dwóch produktów przeciwzmarszczkowych z peptydami od The Ordinary. Dziś chciałabym Wam przedstawić kolejne dwa preparaty od tego samego producenta - tym razem będą to dwa peelingi kwasowe, a właściwie jeden peeling i jedno serum.
Mój zachwyt tą marką trwa, nie mogę się doczekać aż zamówię i będę testować kolejne produkty! 
Zapraszam do lektury dzisiejszej recenzji.


THE ORDINARY- AHA 30% + BHA 2 % PEELING SOLUTION

Peeling kwasowy do twarzy

Pojemność: 30ml
Cena: 34 zł



Skład: Glycolic Acid (kwas glikolowy), Aqua (Water) (woda), Arginine (humektant), Propanediol (rozpuszczalnik, nośnik substancji aktywnych), Cocamidopropyl Dimethylamine (emulgator), Triethanolamine (regulator pH), Salicylic Acid (kwas salicylowy), Aminomethyl Propanol (stabilizator pH), Lactic Acid (kwas mlekowy), Tartaric Acid (kwas winowy), Citric Acid (kwas cytynowy), Panthenol (humektant, łagodzi podrażnienia), Sodium Hyaluronate Crosspolymer (humektant), Tasmannia Lanceolata Fruit/Leaf Extract (wyciąg z jagód pieprzu tasmańskiego, łagodzi podrażnienia, wycisza skórę), Daucus Carota Sativa Extract (wyciąg z korzenia marchwii, antyoksydant), Glycerin (humektant), Pentylene Glycol (humektant), Polysorbate 20 (emulgator), Trisodium Ethylenediamine Disuccinate (chelator), Ethylhexylglycerin (humektant, konserwant), 1,2-Hexanediol (konserwant), Caprylyl Glycol (emolint tłusty).

Peeling z 30% kwasów AHA i dodatkiem 2% kwasu salicylowego to chyba najbardziej charakterystyczny produkt od The Ordinary. Ja również, zanim dowiedziałam się więcej o marce i poznałam jej inne produkty, kojarzyłam ją z 'tym krwistym serum do twarzy".
Ponieważ moja skóra wymaga systematycznego stosowania kwasów w pielęgnacji, tego preparatu, nie mogło zabraknąć w moim pierwszym zamówieniu!

Jest to typowy peeling kwasowy, który trzymamy na twarzy do 10 min, a następnie dokładnie zmywamy ze skóry wodą.

Produkt ma krwistoczerwony kolor, stosunkowo gęstą, wodno - żelową konsystencję, a ukryty jest w klasycznej szklanej butelce z pipetką i białym kartoniku.

Działanie:

Moje pierwsze podejścia do produktu były ostrożne i trzymałam go na twarzy ok 5 minut. Jeśli czytacie nas już od jakiegoś czasu, to wiecie, że moja cera jest mocno wrażliwa i reaktywna, niektóre pozornie łagodne i hipoalergiczne produkty potrafią spowodować mocne pieczenie i rumień. Stopniowo wydłużałam czas trzymania peelingu na twarzy do 10 minut (tego czasu nigdy nie przekroczyłam) i... żadne nieprzyjemne objawy nie pojawiły się!
Nigdy ten preparat nie podrażnił mojej skóry. Za każdym razem była ona niesamowicie gładka, oczyszczona, miękka, a pory niewidoczne. Niedoskonałości goją się szybciej i nie pozostawiają po sobie brzydkich śladów. Spełnia wszystkie obietnice producenta! Głębokie oczyszczenie bez podrażnień!

Osobiście używam go maksymalnie raz w tygodniu, myślę, że 2 zabiegi w tygodniu również powinny być bezpieczne i skuteczne.

Podczas kuracji, nie zapominajcie o filtrach przeciwsłonecznych! 




THE ORDINARY- LACTIC ACID 5 % + HA 

Delikatny peeling z kwasem mlekowym i kwasem hialuronowym 

Pojemność: 30ml
Cena: 29 zł


Skład: Aqua (Water) (woda), Lactic Acid (kwas mlekowy), Glycerin (humektant), Pentylene Glycol (humektant), Propanediol (rozpuszczalnik, nośnik substancji aktywnych), Sodium Hyaluronate Crosspolymer (humektant), Tasmannia Lanceolata Fruit/Leaf Extract (wyciąg z jagód pieprzu tasmańskiego, łagodzi podrażnienia, wycisza skórę), Hydroxyethylcellulose (zagęstnik), Isoceteth-20 (detergent, emulgator), Trisodium Ethylenediamine Disuccinate (chelator), Sodium Hydroxide (regulator pH), Ethylhexylglycerin (humektnat, konserwant), 1,2-Hexanediol (konserwant), Caprylyl Glycol (emolient).

Produkt jest bardzo delikatnym serum kwasowym, którego można używać nawet codziennie. Ekstrakt z pieprzu tasmańskiego zapobiega podrażnieniom, a kwas hialuronowy nawilża skórę.

Preparat znajduje się w klasycznej, szklanej butelce z pipetką. Ma delikatnie żółty kolor. Serum jest bardzo rzadkie, ma wodnistą konsystencję, dzięki czemu jest bardzo wydajne, bo na posmarowanie całej twarzy i szyi wystarczy kilka kropli produktu.

Serum należy nakładać na suchą, oczyszczoną twarz i pozostawić do wchłonięcia. Nie zmywamy go. Jeśli potrzebujecie użyć również kremu/oleju, poczekajcie minimum 20 minut z nakładaniem, aby kwasy miały szansę zadziałać. Aby działały one skutecznie, musi być zachowane odpowiednie pH, nałożenie kolejnego produktu - zaburzy je. 

Oczywiście produkt stosujemy jedynie na noc, a w dzień stosujemy kremy z filtrem!

Działanie:

Serum kwasowe delikatnie, aczkolwiek niesamowicie skutecznie - złuszcza martwy naskórek. Skóra jest oczyszczona, a na dodatek nawilżona! Nawet codzienne stosowanie nie powoduje podrażnień oraz widocznego łuszczenia, cera jest supergładka i miękka. Pory są oczyszczone i zwężone, a przebarwienia i zaskórniki - stopniowo znikają. Czego można chcieć więcej?
Nawet w przypadku, gdy nie po jego użyciu nie nałożę już żadnego kremu, ani oleju i pójdę spać, a rano - cera jest nawilżona! Zero ściągniętej i suchej skóry.




Używacie produktów z kwasami w codziennej pielęgnacji? Znacie kosmetyki The Ordinary?
Dajcie znać co polecacie :)

G.

1 komentarz:

16:15

NOWA POLSKA MARKA: NUTKA - SZAMPON ODŻYWIAJĄCY I NAWILŻAJĄCY, PIWONIA I MIGDAŁ, DO WŁOSÓW DELIKATNYCH, ŁAMLIWYCH I CIENKICH

NOWA POLSKA MARKA: NUTKA - SZAMPON ODŻYWIAJĄCY I NAWILŻAJĄCY, PIWONIA I MIGDAŁ, DO WŁOSÓW DELIKATNYCH, ŁAMLIWYCH I CIENKICH

...czyli mycie włosów z nową polską marką.


Tak jak obiecałyśmy w poprzednim poście, dzisiaj przyszedł czas na kolejną recenzją kosmetyku od firmy Nutka i tym razem, będzie można przeczytać o doświadczeniach stosowania szamponu, który przeznaczony jest potencjalnie do włosów delikatnych, łamliwych i cienkich, czyli dokładnie takich, jakie posiadam ja, Pola. Niestety, natura nie obdarzyła mnie w tej kwestii dobrym materiałem genetycznym. Szybka utrata objętości, włosy "przyklejone" do głowy, wiotkie, cienkie bez objętości... Czy ten temat jest Wam bliski? Jak najbardziej zgadzam się z często powtarzanym stwierdzeniem, że szampon powinien myć, a nie robić za produkt 10 w 1,bo jeśli czytając listę obietnic producenta, zaczynam podejrzewać, że zaraz dowiem się, że dany szampon pozmywa i wstawi mi pranie, to ja nie wiem, czy w ogóle chcę go testowań, natomiast, w przypadku moich włosów, ja po prostu muszę wymagać od szamponu by był czymś więcej, niż zwykłym "rypaczem - oczyszczaczem", bo inaczej moje włosy zaczynają przypominać skołtuniony filc. Dlatego bardzo liczyłam też, że producent spełni swoje obietnice i faktycznie będzie to produkt nawilżający i odżywiający włosy. Jak było w praktyce?


3 komentarze:

15:30

NOWA POLSKA MARKA: NUTKA - EMULSJA DO HIGIENY INTYMNEJ: PIWONIA I SŁODKI MIGDAŁ - RECENZJA

NOWA POLSKA MARKA: NUTKA - EMULSJA DO HIGIENY INTYMNEJ: PIWONIA I SŁODKI MIGDAŁ - RECENZJA

...czyli testujemy nowość. O tym jak sprawdzają się i jakie mają składy kosmetyki nowej polskiej marki Nutka i czy faktycznie jest ona naturalnie polska?


Być może jeszcze nie spotkaliście się z tą nową marką i jeśli tak jest, to absolutnie nie ma w tym nic dziwnego, bo istnieje ona na rynku dopiero od około trzech miesięcy. My same wiemy o istnieniu kosmetyków Nutka od około dwóch. Nazwa sugeruje polskiego producenta i w istocie, jest to nasza, rodzima firma, zatem jak się domyślacie, nie mogłyśmy odmówić sobie przetestowania jej produktów. Dzisiaj zapraszamy Was na przeczytanie opinii Gosi, która podsumowała, jak sprawdziła się u niej emulsja do higieny intymnej - kosmetyk często pomijany w recenzjach, a jakże podstawowy i ważny w codziennym życiu każdej kobiety.



2 komentarze:

06:46

VIANEK REWITALIZUJĄCY - TONIK I PŁYN MICELARNY - PODWÓJNA RECENZJA DWÓCH PRODUKTÓW

VIANEK REWITALIZUJĄCY - TONIK I PŁYN MICELARNY - PODWÓJNA RECENZJA DWÓCH PRODUKTÓW

...czyli jak sprawdziły się u nas viankowe kosmetyki do twarzy z czerwonej serii.

Ofertę tej marki zapewne świetnie już znacie (a jeśli nie, to jest właśnie ku temu doskonała sposobność). Kusi ona naturalnymi składami, rozsądnymi cenami i łatwą dostępnością. Zapraszamy dzisiaj na wyjątkową recenzję, bo podwójnie podwójną - nie dość, że będzie to post, gdzie przeczytacie opinie o dwóch poniższych produktach, to jeszcze będziecie mogły dowiedzieć się, jak sprawdziły się one zarówno u Gosi, jak i Poli. 



REWITALIZUJĄCY PŁYN MICELARNY

z ekstraktem z miłorzębu japońskiego i owoców tarniny



Cena: ok. 20 zł 

TUTAJ możecie go kupić za 14,45 zł

Pojemność: 200 ml

Skład: Aqua (woda), Glycerin (humektant), Coco-glucoside (delikatny detergent), Ginkgo Biloba Leaf Extract (ekstrakt z liści miłorzębu japońskiego), Prunus Speciosa Fruit Extract (ekstrakt z owoców wiśni), Oeonthera Biennis (Evening Primrose) Seed Oil (olej z pestek wiesiołka), Panthenol (humektant, łagodzi podrażnienia), Tocopheryl Acetate (antyoksydant, konserwant), Cocamidopropyl Betaine (delikatny detergent), Lactic Acid (humektant), Phytic Acid (regulator pH, chelator, antyoksydant), Benzyl Alcohol (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Parfum (zapach).

Woda, dwa delikatne detergenty, olej z wiesiołka, dwa ekstrakty i moc nawilżaczy. Bardzo fajny skład, jak na produkt do demakijażu. 




My nie uznajemy czegoś takiego jak podział płynów micelarnych do skóry dojrzałej, czy do skóry młodej. Jeśli tego typu produkt działa i sprawdza się u nas, to nie ma znaczenia, jakiemu przedziałowi wiekowemu kosmetyk dedykowany jest, według producenta. To już chyba trochę nadużycie, żeby płyny micelarne były sugerowane dla grup wiekowych... Nie uważacie? My, autorki bloga, mając lat dwadzieścia siedem, jeśli znajdujemy płyn micelarny, który nas zachwyca, bez żadnych "ale" polecamy je swoim mamom.

Pola: Lubiłam ten płyn micelarny, ale wcześniej znalazłam już swój tzw. "holly grail" i ten go nie zdetronizował. Niemniej, ma u mnie zaszczytne trzecie miejsce na podium! Zatem, to też nie tak, że mam mu wiele do zarzucenia. Bardzo skutecznie i szybko rozpuszczał makijaż całej twarzy, nie powodując przy tym uczucia dyskomfortu; nie szczypał mnie w oczy, nie ściągał skóry. Nie mogę wytknąć mu żadnych nieprzyjemnych skutków ubocznych. Mogłabym się pokusić o stwierdzenie, że posiada delikatne właściwości nawilżające, natomiast to taki miły dodatek, zawsze dobrze widziany, choć ja też od płynu micelarnego takich funkcji nie wymagam. Wymagam, by nie wysuszał, ale realne nawilżenie skóry zostawiam oczywiście innym produktom. Jest to dla mnie kosmetyk więcej niż poprawny, ale dwa oczka niżej niż mój absolutny hit, który kupuję masowo i nieustannie, "denkując" buteleczkę za buteleczką. Na pewno przeczytacie o nim w jednym z naszych kolejnych postów. 

Gosia: Rzadko zgadzam się z Polą tak bardzo, jak w przypadku opinii na temat tego właśnie produktu. Płyn doskonale domywa każdy makijaż, nie szczypie w oczy, nie podrażnia, nie uczula, nie przesusza i nie ściąga skóry. Ciężko ocenić mi jego ewentualne właściwości nawilżające, ponieważ zawsze zmywam z twarzy płyny micelarne. Czego chcieć więcej? Preparat doskonale spełnia swoją rolę, minusów brak. Co prawda, również mam inny absolutny numer jeden, to jestem pewna, że sięgnę po niego jeszcze nie raz, choć obecnie kończę już trzecią butelkę produktu. Mogę go polecić każdemu z czystym sumieniem.





REWITALIZUJĄCY TONIK DO TWARZY 

z ekstraktem z koniczyny czerwonej



Cena: ok. 20 zł
Pojemność: 150 ml

Skład: Aqua (woda), Glycerin (humektant), Trifolium Pratense (Red Clover) Extract (ekstrakt z koniczyny czerwonej), Panthenol (humektant, łagodzi podrażnienia), Propanediol (nośnik subtancji aktywnych, humektant), Cocamidopropyl Betaine (delikatny detergent), Coco-glucoside (delikatny detergent), Sodium Hyaluronate (humektant), Squalane (emolient), Lactic Acid (humektant, zmiękcza naskórek), Phytic Acid (regulator pH, chelator, antyoksydant), Benzyl Alcohol (konserwant), Dehydroacetic Acid (konserwant), Parfum (zapach).

Co tu mamy? Woda, substancje nawilżające, dwie delikatne substancje myjące (Kurde, po co prawie każdy producent ładuje je do toniku? To nie płyn micelarny! Detergenty powinniśmy zmywać z twarzy, a tonik na niej zostaje), dwa kwasy, które w takim stężeniu działają nawilżająco, mój ukochany skwalan oraz konserwanty.

Nie mam nic do zarzucenia (poza tymi substancjami powierzchniowo czynnymi, ale ze świecą szukać toniku bez nich), masa nawilżaczy, ma prawo działać i cudownie nawilżać skórę!



Pola: Właśnie wylewam na wacik ostatnie porcje tego produktu i już wiem, że będzie mi go brakowało, podczas mojej wieczornej pielęgnacji twarzy. Obecnie stosuję dwa toniki marki Vianek - nawilżający, który stoi na mojej toaletce i przygotowuje moją skórę twarzy na krem na dzień oraz, oczywiście ten. Dlaczego tak, że nawilżający dostał szansę wykazania się rano, a ten na noc? Nawilżający ma dyfuzor typu spray, więc po pierwsze z czystej wygody. Rano chcę szybciej przejść przez proces pielęgnacji. Kolejny powód jest taki, że wszystkie kosmetyki, które stosuje rano, są nawilżające lub kojące, natomiast przed snem stawiam na regeneracje, odżywienie i produkty dostosowane do mojego typu cery - cery naczynkowej. Przechodząc do konkretów, czyli działania, to jest to kosmetyk dający bardzo przyjemne uczucie natychmiastowego odświeżenia i ukojenia. Dodatkowo, bardzo pozytywnie zaskoczył mnie swoim zauważalnym działaniem nawilżającym. Jest bardziej bogaty niż inne toniki, które zazwyczaj mam okazję stosować. Przede wszystkim w działaniu, bo nadal jest to forma "wodnista" i płynna, natomiast w kontakcie ze skórą odnosi się inne wrażenie, że jego formuła jest bardziej skondensowana, niż takie typowe toniki typu "jak woda". Stąd polecam go właśnie do stosowania na noc. Jest też jednym z najbardziej wydajnych kosmetyków tego typu. Bardzo przypadł mi do gustu jego specyficzny zapach, którego niestety nie umiem Wam opisać. Czy oszalałam na jego punkcie? Prawie, ale daje mu mocne 5/6. Do sprawienia, że miałabym ochotę używać już nieustannie i już tylko i wyłącznie jego, brakuje mi "tego czegoś", czegoś co sprawiło, że okrzyknęłabym go wyjątkowym. Nie wykluczam jednak, że wrócę do niego, bo to naprawdę, według mnie, dobry produkt. 

Gosia: W przeciwieństwie do Poli, stosowałam ten produkt inaczej, ponieważ bez użycia wacika. Nauczyłam się tego, podczas stosowania hibiskusowego toniku Sylveco, który miał żelową konsystencję i najlepiej się sprawdzał właśnie wklepywany w twarz. Od tamtej pory, wszystkie toniki, które nie mają atomizera, stosuję w ten sposób - nalewam odrobinę w zagłębienie dłoni i wklepuję w twarz. Pozwala to oszczędzać produkt (nie zostaje on w waciku) oraz chronić środowisko (zmniejszamy zużycie wacików oraz wytwarzamy mniej odpadów). Tonik stosowałam zarówno rano i wieczorem, naprzemiennie z innymi produktami (tak, w tej chwili mam w użyciu 4 toniki...z czego nie jestem dumna).

Produkt faktycznie ma troszkę inną konsystencję niż większość produktów, jest taki jakby odrobinę olejowy? Myślę, że zawdzięcza to zawartości skwalanu w składzie. Szczerze mówiąc, nie zauważyłam znacznego działania nawilżającego produktu, ale szczerze mówiąc też tego nie oczekuję. Tonik służy mi do regulacji pH, wymagam aby nie podrażniał, fajnie jeśli wykazuje przy tym działanie kojące - Vianek mi tego dostarczył, więc jestem zadowolona.  Wracając do właściwości nawilżających, kilkukrotnie stosowałam go w azjatyckiej metodzie 7 skin, która polega na mniej więcej siedmiokrotnym wklepywaniu toniku w twarz. Metoda ta, ma zapewnić skórze nawodnienie, lekko ją rozpulchnić i jeszcze lepiej przygotować na serum i krem. W przypadku takiego stosowania, po nałożeniu ok. 7 warstw toniku, widziałam 'efekt wow'! Supermiękka, niesamowicie nawilżona i rozświetlona cera! Polecam spróbować.




Jeśli stosowałyście któryś z tych kosmetyków, koniecznie napiszcie w komentarzach, jakie jest Wasze zdanie na jego temat?

Czy według Was jest to firma pełna dobrych niespodzianek, czy przereklamowana seria "średniaków"? Podzielcie się swoją opinią.

P. & G.

6 komentarzy:

23:11

JAK SPAKOWAĆ SIĘ NA WAKACJE? KOSMETYCZKA WYJAZDOWA W LATO: TYLKO RZECZY, KTÓRE BĘDĄ PRZYDATNE (BEZ ZBĘDNEGO BAGAŻU!)

JAK SPAKOWAĆ SIĘ NA WAKACJE? KOSMETYCZKA WYJAZDOWA W LATO: TYLKO RZECZY, KTÓRE BĘDĄ PRZYDATNE (BEZ ZBĘDNEGO BAGAŻU!)

...czyli co wziąć ze sobą na wyjazd wiosną i latem i jak nie brać za dużo.


Jakiś czas temu, sama będąc w trakcie wyjazdu, zapytałam Was na Instagramie, czy warto, by pojawił się tutaj tego typu post. 100% zgodności na "TAK" i dużo osób, które kliknęły w ankiecie, dało mi jasno do zrozumienia, że się przyda. Zatem przychodzę dzisiaj do Was z konkretami. Krok po kroku, podzielę się z Wami radami i listą rzeczy, które przydadzą się Wam przed i podczas dłuższego odpoczynku poza domem. Przychodzę również z moim uniwersalnym niezbędnikiem, który może uratować Wasz wyjazd w mniejszej i większej niedyspozycji. Dodatkowo ma być oczywiście lekko, mało, tylko to, co faktycznie się przyda, bez zbędnego balastu. To co? 3..2..1.. Zaczynamy pakowanie!

5 komentarzy:

14:11

RECENZJA - SWISS PURE - WATER SUN GEL - SPF 35

RECENZJA - SWISS PURE - WATER SUN GEL - SPF 35

...czyli żelowy krem z filtrem z Korei.

Nie da się ukryć, że sezon 'filtrowy' w pełni. Myślę, że o tej porze roku, nawet Ci z Was, którzy nie używają filtrów przeciwsłonecznych przez cały rok, decydują się na ochronę twarzy przed promieniowaniem. Jeśli kiedykolwiek używaliście kremów z filtrem, wiecie na pewno, że największą zmorą jest ich ciężka, tłusta konsystencja i bielenie. Kolejną trudną kwestią, przynajmniej dla nas - osób zwracających dużą uwagę na składy kosmetyków, jest zaakceptowanie faktu, że filtr z idealnym składem po prostu nie istnieje.

Podczas buszowania po sklepie internetowym Kontigo podczas jednej z dużych promocji, trafiłam na produkt, nie znanej mi wcześniej marki Swiss Pure. Water Sun Gel - czyżby ktoś stworzył preparat przeciwsłoneczny o faktycznie lekkiej, żelowej konsystencji na bazie wody? Wiecie, że nie mogłam sobie go odpuścić!



Cena: ok. 65 zł, warto polować na promocje

Skład: Water, Leontopodium Alpinum Flower/Leaf Water, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Glycerin, Butylene Glycol, Ethylhexyl Salicylate, Behenyl Salicylate, Behenyl Alcohol, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Butyloctyl Salicytate, Pentylene Glycol, Benzotriazolyl Dodecyl P-Cresol, Carbomer, Caprylyl Glycol, Tromethamine, Panthenol, Gellan Gum, Fragnance (Parfum), Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Dehydroxabthan Gum, Phenoxyethanol, Disodium EDTA, Pelargonium Graveolens Flower Oil, Macadamia Ternifolia Seed Oil, Citrus Aurantium Bergamia (Bergamot) Fruit Oil, Cananga Odorata Flower Oil,  Ethylhexylglcerin, Rosa Damascena Flower Oil, Ceramide 3, Phytosphingosine, Epilobium Fleischeri Extract, Disodium Cocoamphodiacetate, Scutellaria Alpina Flower/Leaf/Stem Extract, Leontopodium Alpinum Flower/Leaf Extrct, Citric Acid, Triticum Vulgare (Wheat) Germ Extract, Saccharomyces Cerevisiae Extract, Sodium Hyaluronate, PVP, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Sodium Metabisulfite, Pantolactone.


Nie porwę się na analizę składu, ponieważ filtry przeciwsłoneczne to bardzo skomplikowane i złożone substancje chemiczne, które wzajemnie reagują między sobą, co wpływa na ich stabilność, a ja nie czuję się kompetentna w tej kwestii.

Mogę tylko zauważyć, że produkt posiada wiele cennych ekstraktów roślinnych, substancje nawilżające i okluzyjne.
Jednym ze składników jest  Ethylhexyl Methoxycinnamate, (kontrowersyjny) filtr chemiczny, znany również jako Parsol 1789, uznawany za mocno niestabilny, jednak towarzystwo innych filtrów w składzie, stabilizuje go i czyni jednym ze skuteczniejszych. Jest również filtrem tzw. przenikającym. Dla zdrowego człowieka jest to niegroźne, unikałabym go jednak w ciąży i podczas laktacji, ponieważ po przeniknięciu do krwioobiegu "może zachowywać się jak hormon". Mimo wszystko zalecam dystans i zdrowy rozsądek :)


Produkt znajduje się w butelce z bardzo twardego plastiku, o pojemności 80 ml (bardzo wygodna pojemność w podróży, szczególnie w przypadku konieczności lotu jedynie z bagażem podręcznym). Zwiedził ze mną już niezły kawałek świata, a opakowanie nadal wygląda jak nowe :)

Jak widać na zdjęciu poniżej, preparat ma dość dziwną konsystencję - żelowej zawiesiny. W przezroczystej bazie, znajduje się wiele mikroskopijnych, białych drobinek, które znikają podczas nakładania go na twarz. Konsystencja jest naprawdę ultralekka i szybko się wchłania, nie pozostawiając wcale tłustego filmu, w zasadzie to nie czuć go wcale na skórze, no może gdy przesadzi się z ilością to zostawia lekko lepką warstewkę, która jest świetną bazą pod makijaż (przynajmniej mineralny). Pierwszy raz zauważyłam również pielęgnujące walory w produkcie przeciwsłonecznym - faktycznie nawilża skórę!


Krem (a w zasadzie żel) testowałam w różnych warunkach. Zarówno w mieście, podczas normalnego dnia pracy jak i podczas urlopu w ciepłym kraju.

Przyznaję, że podczas plażowania stosowałam krem z filtrem SPF 50 od Avene, o którym pisałam rok temu, ponieważ wartość filtra SPF 35, uznałam za niedostateczną ochronę w południowym słońcu.



No to nie przedłużając, jak się w końcu sprawdził?

Jest to najlepszy "krem" z filtrem do twarzy jakiego używałam kiedykolwiek!

Żelowa, ultradelikatna konsystencja, która doskonale się wchłania, nie pozostawiając ciężkiej warstwy na twarzy. Produkt absolutnie nie obciąża cery, nie zapycha, nie powoduje wysypu.

Świetnie spaja się z makijażem, a twarz jest nawilżona i jędrna.

Zero podrażnień, zaróżowień, pieczenia itp., a przypominam, że mam niestety mocno reaktywną skórę, skłonną do alergii.

No i najważniejsza kwestia - jak z ochroną? Ciężko mi ocenić skuteczność działania filtru podczas codziennego życia w mieście, jednak podczas wakacji spisał się doskonale. Tak jak pisałam wcześniej, podczas plażowania w Grecji, nie używałam tego produktu, ponieważ bałam się, że ochrona na poziomie SPF 35 będzie niedostateczna, jednak podczas popołudniowych spacerów - wypadł super. Chronił skórę przed fotostarzeniem i oparzeniem słonecznym, a jednocześnie świetnie współgrał z makijażem.

Podczas słonecznych (i nie tylko) dni w Polsce, czy np. w Anglii również go stosowałam w dni, kiedy wiele godzin spędzałam na powietrzu i nigdy nie doszło do nawet najmniejszego poparzenia czy rumienia.

Z czystym sumieniem mogę polecić go każdemu, a szczególnie posiadaczom cery tłustej i mieszanej, którzy pewnie okrutnie się męczą (tak jak ja) z ciężkimi konsystencjami innych produktów.

Powiedzcie szczerze - używacie filtrów do twarzy? Ciekawa jestem jak to u Was wygląda - zarówno podczas plażowania, jak i zwykłego dnia pracy.
Znacie może jakieś inne produkty o żelowej konsystencji? Jaki jest Wasz ulubiony filtr? 
G.

2 komentarze:

13:30

DENKO #2 - BUBLE I "ŚREDNIAKI" - PIELĘGNACJA WŁOSÓW - 10 KOSMETYKÓW DO WŁOSÓW, KTÓRE SIĘ U MNIE NIE SPRAWDZIŁY

DENKO #2 - BUBLE I "ŚREDNIAKI" - PIELĘGNACJA WŁOSÓW - 10 KOSMETYKÓW DO WŁOSÓW, KTÓRE SIĘ U MNIE NIE SPRAWDZIŁY

...czyli cały post o produktach do pielęgnacji włosów, których nie kupie ponownie.


Zapraszam Was dzisiaj na post, w którym pokażę Wam wszystkie kosmetyki, które do tej pory używałam do pielęgnacji swoich włosów, a które się u mnie nie sprawdziły. Tak, dzisiaj po raz pierwszy na blogu post poświęcony samym tzw. bublom i "średniakom". Mam nadzieję, że będziecie zadowolone, bo post powstawał w bólach (nie mam serca pisać aż tylu negatywnych słów w jednym poście). Dowiecie się z niego, dlaczego uważam, że produkty te zawiodły i czy wyrządziły jakieś szkody moim włosom lub skórze głowy. Jest to również swoiste podsumowanie najgorszych, moim zdaniem, kosmetyków jakich używałam w 2017 i pierwszej połowie roku 2018. Jest tego sporo (w końcu to aż 1,5 roku intensywnego dbania o włosy), ale chyba dzięki temu, że zaczęłam dbać o siebie bardzie świadomie, nie aż tyle, ile mogłabym mieć. Żeby nie było, że nie ostrzegałam. Szampony, wcierki, maski, odżywki... Chcecie je poznać? To do postu!


3 komentarze:

08:38

PORÓWNANIE I RECENZJA - VIANEK KOJĄCY VS ŁAGODZĄCY KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC

PORÓWNANIE I RECENZJA - VIANEK KOJĄCY VS ŁAGODZĄCY KREMOWY ŻEL POD PRYSZNIC

...czyli jak sprawdziły się żele pod prysznic u wrażliwca.


Rzadko piszemy tutaj o pielęgnacji ciała, częściej skupiamy się na skórze twarzy i włosach, ale najwyższy czas to zmienić :)
Niestety należę do grupy "szczęśliwców", którzy mają bardzo reaktywną i alergiczną skórę ciała. Nie mogę używać wspaniale pachnących i pieniących się żeli pod prysznic za grosze, mocne detergenty powodują, że po kąpieli wyglądam jak przepiórcze jajo, skóra jest czerwona (a wręcz bordowa!), gorąca, swędzi i się łuszczy. Dziś rozkładam na czynniki pierwsze dwa żele pod prysznic od Vianka, które testowałam w ostatnim czasie.


Oba żele kosztują ok. 22 zł w regularnej cenie, jednak często można je dostać w promocji, szczególnie polecamy z nich korzystać podczas targów kosmetycznych (na stoisku producenta).

Produkty są ukryte w wygodnych butelkach z białego, grubego plastiku z czarną zakrętką, ozdobione klasycznym dla marki kwiatowym motywem. Butelki zabierałam ze sobą na nie jeden wyjazd, nigdy nie uległy uszkodzeniu, a kosmetyki się nie wylały. Mają pojemność 300 ml.


KOJĄCY ŻEL POD PRYSZNIC  z ekstraktem z owoców jeżyny



Skład: Aqua (woda), Lauryl Glucoside (delikatna, niejonowa substancja myjąca), Cocamidopropyl Betaine (delikatna, amfoteryczna substancja myjąca), Glycerin (humektant), Coco-Glucoside (delikatna, niejonowa substancja myjąca), Rubus Fruticosus Fruit Extract (wyciąg z owoców jeżyny), Squalane (emolient), Panthenol (humektant, substancja łagodząca), Allantoin (humektant, substancja łągodząca), Lactic Acid (regulator pH), Cyamopsis Tetragonoloba Gum (zagęstnik, stabilizator), Sodium Benzoate (konserwant), Lavandula Angustifolia Oil (olejek lawendowy), Parfum (zapach).

Bazą myjącą produktu są trzy delikatne detergenty - jeden amfoteryczny i dwa niejonowe (jeśli chcecie poczytać więcej o rodzajach detergentów, to zapraszam do lektury posta - Jak czytać składy - cz.2 - Detergenty). Poza tym mamy szereg substancji nawilżających, jedna substancja natłuszczająca, tytułowy wyciąg z owoców jeżyny, który działa antyoksydacyjnie, olejek lawendowy, który jest znanym antyseptykiem oraz bezpieczny konserwant. Skład idealny!

Wrażenia:

Kojący żel pod prysznic firmy Vianek przepięknie, owocowo pachnie, choć ten zapach nie przypomina zbytnio jeżyn. Jest przezroczysty i dobrze się pieni.
Po zastosowaniu, skóra jest dobrze umyta i miękka...niestety jest zaróżowiona i swędzi :(
Okropnie mi przykro z tego powodu, bo strasznie lubię ten żel. Pamiętajcie, że jestem "wyjątkowym" wrażliwcem, możliwe, że u Was produkt nie wywoła podobnych objawów i ma szansę stać się Waszym ulubieńcem :)




Skład: Aqua (woda), Lauryl Glucoside (delikatna, niejonowa substancja myjąca), Cocamidopropyl Betaine (delikatna, amfoteryczna substancja myjąca), Glycerin (humektant), Echinacea Purpurea Root Extract (ekstrakt z korzenia jeżówki purpurowej), Cocos Nucifera Oil (olej kokosowy), Panthenol  (humektant, substancja łagodząca), Allantoin (humektant, substancja łagodząca), Lactic Acid (regulator pH), Cyamopsis Tetragonoloba Gum (zagęstnik, stabilizator), Sodium Benzoate (konserwant), Cymbopogon Winterianus Herb Oil (olejek cytronelowy), Parfum (zapach).

Baza produktu bardzo przypomina tą powyżej (z kojącego żelu pod prysznic). Jedyna różnica to brak jednego niejonowego detergentu. Więc substancji myjących jest w sumie mniej :)
Substancją aktywną jest tutaj ekstrakt z jeżówki purpurowej, który charakteryzuje się działaniem immunostymulującym, łagodzącym oraz właściwościami nawilżającymi.
Te same trzy substancje nawilżające, olej kokosowy jako substancja natłuszczająca oraz olejek cytronelowy, który również jak lawendowy działa przeciwzapalnie i co ciekawe...odstrasza owady! 

Wrażenia:

Łagodzący kremowy żel pod prysznic Vianka również przyjemnie, słodko pachnie, choć wersja jeżynowa jest moim zdecydowanym faworytem w tej kwestii.
Ten produkt, mimo słowa ' kremowy' w nazwie, również jest przezroczysty i ma konsystencję żelu. Pieni się tak samo jak poprzednik, dobrze myje (bo w końcu to jest jego główną rolą) i... nie podrażnia! Po jego zastosowaniu skóra jest niesamowicie gładka i nawilżona! Jest to w sumie pierwszy produkt do mycia, po którego użyciu moja skóra nie woła o balsam do ciała lub olejek. Jak dla mnie - totalny HIT!


Oba żele mają idealne składy, pięknie pachną i mają szanse podbić wasze serca (i łazienki!).
W moim przypadku, Kojący żel zostaje zdyskwalifikowany ze względu na występujące po nim podrażnienie (może to Coco - Glucoside, może zapach, a może jeszcze coś innego). Za to Łagodzący kremowy żel trafia do grona ulubieńców i mianuję go oficjalnym hitem! Jeśli macie suchą skórę - koniecznie spróbujcie i dajcie znać jak się sprawdzić.

A Wy? Znacie żele pod prysznic firmy Vianek?
Jaki jest Wasz ulubiony produkt do mycia?
G.
1 komentarz:

00:27

TRIACNEAL EXPERT AVENE - RECENZJA

TRIACNEAL EXPERT AVENE - RECENZJA

...czyli walka z trądzikiem dorosłych od Avene.


Nie będę rozpisywać się dziś o genezie trądziku, trądziku hormonalnym czy działaniu retinoidów, bo to temat na oddzielny post. Jeśli czytacie nas już od pewnego czasu, to na pewno wiecie, że od lat zmagam się z mieszaną cerą, która nadmiernie przetłuszcza się strefie T oraz umiarkowanie nasilonym trądzikiem hormonalnym w okolicach brody i na linii żuchwy. Przetestowałam już wiele kosmetyków przeciwtrądzikowych, większość na bazie kwasów. Dzisiaj chcę się z Wami podzielić odczuciami na temat pierwszego kosmetyku z retinoidami, z którym miałam styczność.


Cena: 40-80 zł w zależności od miejsca, polecam apteki internetowe i promocje - 50%  w superpharm

Skład: Avene Thermal Spring Water (Avene Aqua) (woda termalna Avene), Caprylic/Capric Triglyceride (emolient tłusty), Isododecane (emolient, pochodna ropy naftowej), Isodecyl Neopentanoate (emolient suchy), Pentylene Glycol (humektant, zapobiega wysychaniu kosmetyku), Propylene Glycol (promotor przenikania substancji aktywnych), Glycerin (humektant), Glyceryl Stearate (emolient, emulgator), PEG-100 stearate (emulgator), Water (Aqua) (woda), Polymethyl Methacrylate (substancja filmotwórcza), 1,2-Hexanediol (konserwant), Algin (zagęstnik), Arachidyl Alcohol (emolient, stabilizator), Arachidyl Glucoside (emulgator, substancja powierzchniowo czynna), Behenyl Alcohol (stabilizator, emulgator), BHT (emolient, emulgator), Caprylyl Glycol (emolient), Caprylyl Glycol Linseedate (emolient, delikatny konserwant), Carbomer (zagęstnik), Disodium EDTA (sekwestrant, chelator) Fragrance (Parfum) (zapach), Hydrogenated Polyisobutene (kondycjoner, pochodna parafiny), Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloyldimethyl Taurate Copolymer (polimer filmotwórczy), Papain (enzym, działa keratolitycznie), PEG-7 Trimethylolpropane Coconut Ether (emulgator), Potassium Sorbate (konserwant), Red 33 (CI 17200) (barwnik), Retinal (witamina A, zapobiega nadmiernemu rogowaceniu naskórka, działa przeciwłojotokowo oraz przeciwzmarszczkowo), Sodium Hydroxide (regulator pH), Sorbitan Isostearate (emulgator)

Tak na prawdę, składów dermokosmetyków nie powinno się rozkładać na czynniki pierwsze, ponieważ bazują one na opatentowanych kompleksach składników i to je należy analizować, a nie pojedyncze składniki, ale wiemy, że lubicie tłumaczymy Wam pojedyncze substancje z INCI i uczymy je rozróżniać, więc i tym razem to zrobiłam :)



Opis producenta: TriAcnéal EXPERT został opracowany do pielęgnacji cery trądzikowej osób dorosłych. Redukuje niedoskonałości (krosty i zaskórniki) i ślady (blizny i przebarwienia) potrądzikowe oraz działa przeciwstarzeniowo. TriAcnéal EXPERT, to emulsja o kremowej konsystencji, która zapewnia skórze odpowiedni komfort i nawilżenie.
- Zwalcza niedoskonałości
 - Diolényl - o potrójnym działaniu, które minimalizuje ryzyko nadkażeń bakteryjnych (działanie potwierdzone w badaniach in vitro na P. acnes), zmniejsza zaczewienienia i pomaga zlikwidować krosty.
- Złuszcza - X-Pressin 1% - zmniejsza ilość zaskórników i wygładza powierzchnię skóry.
- Wygładza - Retinaldehyd 0,1% redukuje blizny i przebarwienia potrądzikowe, zapobiega powstawaniu zaskórników, jednocześnie działając przeciwzmarszczkowo.
- Koi - 60% wody termalnej Avène - zapewnia działanie kojące i łagodzące podrażnienia.

W przypadku pojawienia się pieczenia zaleca się zmniejszenie o połowę częstotliwości stosowania. Po 6 tygodniach stosowania TriAcnéal EXPERT redukuje zaskórniki i zapalne zmiany trądzikowe o 45% oraz minimalizuje widoczność śladów potrądzikowych takich jak blizny i przebarwienia (70% skuteczności).
Unikać kontaktu z oczami i konturem ust i nie stosować w czasie ciąży.


No cóż, rzadko to przyznaję, ale producent nie kłamie!

Ten krem to prawdziwa magiczna różdżka na problemy trądzikowe. Oczywiście muszę dodać, że jestem przed 30-stką, a mój trądzik ma podłoże hormonalne. Nie jest on mocno nasilony, zwykle mam kilka krost na brodzie i linii żuchwy oraz trochę zaskórników zamkniętych w tej okolicy. 

Już po jednej nocy z kremem, rano skóra jest niesamowicie gładka, a pory zwężone. Stany zapalne są mniejsze i mniej zaczerwienione. Nie używam kremu codziennie, ponieważ bałam się zbyt agresywnego działania witaminy A. Wystarcza mi użycie go raz w tygodniu, a czasem nawet rzadziej. W sytuacjach gdy moja skóra jest w mocno złej kondycji, zdarza mi się stosować go przez dwa, maksymalnie 3 dni pod rząd, wtedy zwykle tego czwartego dnia, nie ma już na niej śladu po niedoskonałościach. Przy takim stosowaniu nie zauważyłam żadnego podrażnienia czy nadmiernego łuszczenia. Po trzydniowym stosowaniu skóra była lekko odwodniona i pojawiały się suche skórki. Wtedy wystarczyło odstawić krem i skupić się na nawadnianiu i nawilżaniu cery.



Jak widać na powyższych zdjęciach, krem ma żółto-pomarańczowy kolor i dość gęstą, treściwą konsystencję. Drugie zdjęcie prezentuje krem po rozsmarowaniu, jak widać, pozostawia mocno żółtawy kolor na skórze. Krem dobrze się rozprowadza, niestety nie jest super wydajny, ponieważ na dokładne posmarowanie całej twarzy, potrzeba 2-3 pompek. Szybko się wchłania, nie klei się, zostawia na skórze delikatny, aczkolwiek przyjemny film.

Nie muszę chyba nikomu przypominać, że produktu używamy wyłącznie na noc, a podczas trwania kuracji, na dzień należy nakładać kremy z wysokim filtrem SPF, ponieważ retinaladehyd uwrażliwia skórę na słońce.


Podsumowując, to bardzo dobry, faktycznie działający krem. Myślę, że to dobre, pierwsze podejście do retinoidów w najdelikatniejszym wydaniu.

Znacie ten produkt Avene? A może macie inne triki na walkę z trądzikiem?
Dajcie znać w komentarzach :)
G.
5 komentarzy:

13:19

BIOLAVEN - ŻEL MYJĄCY DO TWARZY

BIOLAVEN - ŻEL MYJĄCY DO TWARZY

...czyli czy Biolaven ma dla nas kolejny hit?

Dokładne oczyszczanie twarzy jest podstawą każdej pielęgnacji. A nie ma mowy o dobrym oczyszczaniu bez porządnego produktu myjącego. Firmę Biolaven znamy od dawna, testowałyśmy już większość jej produktów, a szampon i płyn micelarny są totalnymi hitami i zagościły w naszych kosmetyczkach na dobre. Przyszedł czas na wypróbowanie i ocenę ich Żelu myjącego do Twarzy.

Jeśli ciekawi Was jak się sprawdził, zapraszamy do dalszej lektury.


Cena: ok. 17 zł

Produkt możecie kupić TUTAJ.

Skład: Aqua (woda), Lauryl Glucoside (łagodna - niejonowa substancja myjąca), Glycerin (humektant), Cocamidopropyl Betaine (łagodna - amfoteryczna substancja myjąca), Vitis Vinifera Seed Oil (olej z pestek winogron), Panthenol (humektant), Lactic Acid (kwas mlekowy - humektant, regulator pH), Sodium Benzoate (konserwant), Lavandula Angustifolia Oil (olejek lawendowy), Parfum (zapach).


Dwa delikatne detergenty, substancje nawilżające oraz flagowe - olej z pestek winogron oraz olejek lawendowy. Jeden konserwant i kompozycja zapachowa. Nie ma do czego się doczepić, skład idealny :)



Opakowanie: Produkt ukryty jest w białej butelce z pompką (jak wszystkie produkty do mycia twarzy Vianka i Sylveco). Jest to higieniczne i najwygodniejsze rozwiązanie. Pompka nie zacina się i dozuje odpowiednią ilość produktu.

Żel jest przezroczysty, ma stosunkowo rzadką konsystencję. Pachnie lawendowo - winogronowo, jak wszystkie produkty z serii.


Działanie: Nie będę owijać w bawełnę... mamy kolejny hit! Żel jest delikatny i jednocześnie skuteczny. Bez problemu domywa również olej, a przy tym nie ma mowy o żadnym podrażnieniu czy przesuszeniu.

Żele od Sylveco (rumiankowy i tymiankowy) zawierają w swoim składzie kwasy (jabłkowy i salicylowy), które działają antybakteryjnie, regulująco i rozjaśniająco. Jednak w przypadku ekstremalnie suchej i wrażliwej cery, albo np. w trakcie kuracji retinoidami mogą podrażnić.

W tym wypadku jedynym kwasem w produkcie, jest kwas mlekowy, który w niskich stężeniach działa jedynie nawilżająco. W związku z tym, bez obaw mogą go używać nawet najwięksi wrażliwcy :)

Olej z pestek winogron zapobiega odwodnieniu skóry, olejek lawendowy działa antyseptycznie i pomaga regulować wydzielanie sebum. 


Znacie produkty marki Biolaven? Czy dla Was również prawie każdy okazuje się hitem? :)
Dajcie znać, jakie jeszcze delikatne żele do twarzy polecacie.

G.
7 komentarzy:
Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger