Popularne posty

13:16

RECENZJA SERUM DO TWARZY ANTI-AGING ALOE ORGANIC AVA ECO Z CERTYFIKATEM ECOCERT

RECENZJA SERUM DO TWARZY ANTI-AGING ALOE ORGANIC AVA ECO Z CERTYFIKATEM ECOCERT

...czyli jak odmładza serum Ava Eco.


Obie z Polą uważamy wszelkie sera, za jeden z najważniejszych kroków w naszej pielęgnacji. Nie da się ukryć, że są to mocno skoncentrowane produkty z wysoką zawartością substancji aktywnych i w dużej mierze, to właśnie one 'robią robotę'.  

Dziś na tapet biorę serum znanej polskiej firmy Ava. Jest to produkt z serii AVA ECO Aloe Organic. Posiada ono certyfikat ECOCERT, co może być dla nas gwarantem, że minimum 95 % składników jest pochodzenia naturalnego, w produkcie nie ma surowców modyfikowanych genetycznie (choć nie wiem czemu miałabym ich unikać), nie było testowane na zwierzętach , nie zawiera syntetycznych substancji zapachowych i barwników oraz pochodnych ropy naftowej, silikonów i PEG-ów, a użyte w nim konserwanty są bezpieczne. Nie ukrywam, że posiadanie takiego certyfikatu, zawsze zachęca mnie do przetestowania nowego produktu :)



Cena: ok. 30 zł

Skład: Aqua (woda), Aloe Barbadensis Leaf Juice (sok z aloesu)*, Lavandula Angustifolia Flower Water (hydrolat z lawendy wąskolistnej)*, Glycerin (gliceryna, humektant), Sodium PCA (humektant, kondycjoner), Camellia Sinensis Leaf Extract (ekstrakt z liści herbaty chińskiej)*, Opuntia Ficus-Indica Stem Extract (ekstrakt z łodygi opuncji figowej)**, Beta-Glucan (przyśpiesza gojenie, łagodzi podrażnienia), Levulinic Acid (kondycjoner, konserwant), Sodium Levulinate (konserwant, kondycjoner, regulator pH), Sodium Phytate (antyoksydant, chelator), Polyglyceryl-4 Caprate (emulgator, emolient), Xanthan Gum (zagęstnik, stabilizator), Sodium Dehydroacetate (konserwant), Maltodextrin (kondycjoner, stabilizator, emulgator), Dehydroacetic Acid (konserwant), Potassium Sorbate (konserwant), Sodium Benzoate (konserwant), Benzyl Alcohol (subst. zapachowa), Parfum (zapach), Citronellol (zapach), Geraniol (zapach), Linalool (zapach).

* składniki z plantacji monitorowanych
** wykonane z organicznych składników




Producent deklaruje działanie nawilżające, łagodzące podrażnienia, antyoksydacyjne oraz zmniejszające widoczność zmarszczek.

Produkt jest ukryty w butelce z grubego szkła z plastikową pompką, co umożliwia jego higieniczne stosowanie. Serum ma brązowo - pomarańczowy kolor, rzadką, aczkolwiek żelową konsystencję i stosunkowo mocny zapach jak na naturalny kosmetyk. Pachnie ono zdecydowanie opuncjowo, co pewnie uszczęśliwi amatorów tego aromatu. Osobiście, nie jestem jego fanką, ale nie mogę powiedzieć żeby zapach preparatu przeszkadzał mi w jego użytkowaniu.

Dzięki swojej lekkiej, wodnistej konsystencji serum doskonale się wchłania. Świetnie się sprawdza stosowane zarówno na noc jak i na dzień - pod makijaż. Nie roluje się na twarzy, nie zostawia klejącej warstwy.

Nie mogę ocenić działania antyoksydacyjnego kosmetyku, ale nie znalazłam nowych zmarszczek podczas kuracji, więc może i działa :)

Jeśli chodzi o kwestię redukcji widoczności zmarszczek - niestety nie zauważyłam żadnej różnicy, ale szczerze mówić, nie nastawiałam się na to. W tej kwestii wierzę głównie retinoidom i peptydom.



Kupując to serum - oczekiwałam od niego nawilżenia i w tej kwestii spisało się naprawdę na piątkę z plusem! Stosowałam je pod olej, pod krem, pod maskę - zarówno rano jak i wieczorem. Oczywiście odradzam używanie go solo - pamiętajcie, że aby zachować nawilżenie w naskórku, potrzebna jest okluzja.

Podczas kuracji preparatem od Avy, moja skóra była zawsze doskonale nawilżona i miękka. Ani razu nie zauważyłam przesuszonego, łuszczącego się naskórka - nawet przy stosowaniu kwasowych produktów. 

Jeśli chcecie zlikwidować zmarszczki, napiąć skórę, możecie być rozczarowani. Natomiast jeśli szukacie serum nawilżającego z dobrym składem - koniecznie spróbujcie produktu z serii Aloe Organic.



Niedawno pojawiła się na rynku nowa seria - Ava ECO Linea, która ma w ofercie wiele interesujących produktów...Czuję, że niedługo ruszę na łowy ;)
Dajcie znać czy już testowaliście coś z niej i możecie polecić, a może polecacie jakieś inne serum nawilżające?

G.

4 komentarze:

14:29

ALTERRA ANTYCELLULITOWY OLEJEK DO SKÓRY GREJFRUT & BRZOZA BIO - JAK SPRAWDZA SIĘ DO OLEJOWANIA WŁOSÓW

ALTERRA ANTYCELLULITOWY OLEJEK DO SKÓRY GREJFRUT & BRZOZA BIO - JAK SPRAWDZA SIĘ DO OLEJOWANIA WŁOSÓW

... czyli gotowa mieszanka olejów do zwalczania cellulitu, którą postanowiłam użyć na włosy.


Nic dodać, nic ująć. Uwielbiam kupować mieszanki olejów, nie tylko te przeznaczone stricte, według producenta do włosów. Zawsze jestem ich bardzo ciekawa. Oczywiście, nie umiem się oprzeć, żeby nie spróbować nałożyć je na włosy. Olejowanie włosów to moja rutyna i szukam ulubieńca, który spełni wszystkie moje oczekiwania.


2 komentarze:

15:55

HAIR FORMULA CHEERS - ZAAWANSOWANY SUPLEMENT NA WZMOCNIENIE I WZROST WŁOSÓW

HAIR FORMULA CHEERS - ZAAWANSOWANY SUPLEMENT NA WZMOCNIENIE I WZROST WŁOSÓW
...czyli czy suplement diety może powstrzymać wypadanie?


Jeśli czytacie nas już od dłuższego czasu, to pewnie wiecie, że obie zmagamy się z nadmiernym wypadaniem włosów już od kilku dobrych lat.

Testowałyśmy już większość dostępnych na rynku preparatów mających powstrzymać ten proces. Z jakim skutkiem? Możecie to przeczytać w zestawieniu wcierek oraz suplementów, które przygotowałyśmy dla Was jakiś czas temu.

Dziś, przychodzimy z podwójną recenzją, nowego na rynku produktu HAIR FORMULA wyprodukowanego przez polskiego producenta - markę Cheers.




Brak komentarzy:

23:01

I EDYCJA WARSZTATÓW DLA BLOGERÓW I VLOGERÓW URODOWYCH - BEAUTY BY BLOGGERS

I EDYCJA WARSZTATÓW DLA BLOGERÓW I VLOGERÓW URODOWYCH - BEAUTY BY BLOGGERS

...czyli malowanie palm, makijażowe triki i plecenie warkoczy.


Jak pewnie zauważyliście, zaczął się już czas częstych eventów dla blogerów. Nie tak dawno byłyśmy na świetnej imprezie z okazji polskiej premiery marki Tressemme, poźniej odbyło się Meet Beauty oraz Blog Conference Poznań, a za miesiąc jedziemy na See Bloggers do Łodzi! Intensywnie, prawda? Jednak to nie wszystko! Ostatni weekend spędziłyśmy na wspaniałych warsztatach Beauty by Bloggers, a w najbliższą sobotę Gosia idzie nas reprezentować na spotkanie blogerek kochających naturalną pielęgnację, czyli Nature of Woman. Ach, dzieje się, dzieje!



Minioną niedzielę, spędziłyśmy na I edycji warsztatów Beauty organizowanych przez markę Paul Mitchell wraz z Anią z bloga Kolorowy Kraj -  pod nazwą Beauty By Bloggers.
Było to pierwsze spotkanie w Polsce dla influencerów beauty, którego forma polegała wyłącznie na warsztatach! Brawo dla pomysłodawcy!

Zero nudnych prezentacji marek, przekonywania, że ich produkty są najlepsze itp. Wyłącznie same warsztaty, podczas których używałyśmy produktów, marek, które sponsorowały spotkanie.

Cały event odbywał się w warszawskim hotelu - Sound Garden Hotel. Oprócz sali warsztatowej, do naszej dyspozycji był również bufet oraz urokliwe patio, pełne poduszek i leżaków. Wydarzenie było podzielone na trzy bloki warsztatowe, które dotyczyły zdobienia paznokci, trików makijażowych oraz stylizacji włosów.




Pierwszy warsztat, zorganizowany był przez markę CHIODO PRO. Już po dotarciu na miejsce, zastała nas pięknie zaaranżowana sala, a w niej - 'szkolne' ławki wyposażone w niezłą kolekcję lakierów hybrydowych, lampy UV/LED, pędzelki do zdobień, torby z prezentami od marki oraz inne niezbędne podczas szkolenia akcesoria.
Zajęcia były prowadzone przez trzy doświadczone instruktorki, które postanowiły nas nauczyć dwóch najmodniejszych zdobień w tym sezonie - palmy na tle ombre oraz 'akwarelowego' kwiatka.

Muszę przyznać, że nie było łatwo, ponieważ niestety żadna z nas, nie została obdarzona talentem plastycznym, jednak jakimś cudem (tutaj brawa dla instruktorek za doskonałe wskazówki), udało nam się stworzyć coś, co nawet przypominało wzory prezentowane przez prowadzące warsztat ;)











Drugi warsztat, zorganizowany był przez markę PAESE. Po krótkiej przerwie, wróciłyśmy do przearanżowanej sali, gdzie na naszych ławkach czekały prezenty od Paese oraz puste facecharty.

Spotkanie było prowadzone przez dwie wizażystki marki, które prezentowały na kolejnych uczestniczkach warsztatu, różnie triki makijażowe. Śmiałyśmy się nawet, że to taki kurs makijażowej postapokalipsy, ponieważ uczyłyśmy się wykonywania makijażu bez użycia akcesoriów czy lusterka, nieoczywistych zastosowań niektórych produktów oraz robienia go w ekstremalnych warunkach.

Na pewno nie raz skorzystamy z nowo poznanych sztuczek, z wieloma z nich spotkałyśmy się po raz pierwszy.








Na koniec warsztatu, naszym zadaniem było stworzenie makijażu na facechartach. Dla osób, które od wielu lat, codziennie wykują makijaże na swoich twarzach, powinno być to bułką z masłem! A jednak nie... malowanie kolorowymi kosmetykami na papierze, to jednak spore wyzwanie. Szczególnie jeśli do dyspozycji mamy jedynie nasze palce, patyczki kosmetyczne i waciki :)


Ostatni warsztat dotyczył stylizacji włosów, a dokładniej - jak szybko wykonać w domu efektowne upięcie / plecionkę. Był on prowadzony przez Łukasza Urbańskiego, stylistę gwiazd, eksperta programu 'Druga twarz', który jednocześnie jest przedstawicielem marki Paul Mitchell. 





Łukasz faktycznie potrafi wykonać efektowne upięcia w mniej niż 5 minut, myślę, że byłby w stanie zapleść coś fajnego nawet z zamkniętymi oczami :) Podczas trwania warsztatu, mimo szczerych chęci, Gosi nie udało się zapleść niczego sensownego, za to Pola, zrobiła Gosi dwa piękne warkocze holenderskie. Efekty możecie zobaczyć poniżej.




Od marki, dostałyśmy również paczki z upominkami, których testy już rozpoczęłyśmy :)

Ostatni warsztat, miał największy potencjał i fajną formułę. Niestety nie miałyśmy w sali żadnych luster, które umożliwiłyby samodzielne wykonywanie fryzur na swoich włosach, dwóch fryzjerów, to jednak trochę za mało żeby ogarnąć bandę kobiet (i mężczyznę!) w fali euforii i oparach lakieru do włosów. Zabrakło również czasu, aby Łukasz lub drugi stylista mogli wykonać fryzurę każdej z uczestniczek, albo po prostu zamienić z każdą kilka słów o upięciu najlepszym dla niej. Organizatorzy obiecali, że to spotkanie na pewno nie jest ostatnim i kolejnym razem zastosują się do naszych wskazówek, tak aby warsztat był lepiej dopracowany i co za tym idzie, abyśmy mogli nauczyć się więcej.











Cały dzień przyniósł nam dużo wrażeń, nowych umiejętności oraz nowych znajomości! To, co najbardziej lubimy w takich spotkaniach, to właśnie możliwość osobistego spotkania i zamienia kilku słów z twarzami, które znamy innych blogów czy Instagrama. Nic nie uczy bardziej niż wymiana doświadczeń, a my chcemy cały czas się rozwijać, by tworzyć dla Was coraz lepiej.

Specjalne pozdrowienia dla Asi z kanału Prawie Idealna, oraz Anety z CosmetiCosmos, które spędziły dzień w sąsiedniej ławce :)

Oczywiście nie zapomniałyśmy o podziękowaniu organizatorom!
Kochani! Zrobiliście kawał dobrej roboty! Dziękujemy Ani, Piotrowi oraz marce Paul Mitchell, która była sprawcą całego zamieszania. Dziękujemy też markom Paese oraz Chiodo Pro za moc wiedzy i inspiracji!

Czy lubicie czytać posty dotyczące naszego uczestnictwa w różnych wydarzeniach i eventach? A może wolicie czytać recenzje kosmetyków? Dajcie znać.

Buziaki!

G. & P.

2 komentarze:

20:41

THE ORDINARY - SERUM BUFFET I ARGIRELINE SOLUTION 10% - RECENZJA

THE ORDINARY - SERUM BUFFET I ARGIRELINE SOLUTION 10% - RECENZJA

...czyli peptydy od Deciem w profilaktyce przeciwzmarszczkowej.


Myślę, że każdy kto interesuje się świadomą pielęgnacją, analizuje składy i szuka działających kosmetyków, słyszał o marce The Ordinary z koncernu Deciem.

Produkty The Ordinary spowodowały niemałą rewolucję na światowym rynku, ciężko je dostać, są wiecznie wyprzedane, ze sklepu polskiego dytrybutora - cosibella.com znikają one zazwyczaj już w dniu dostawy. Jeśli chodzi o podkłady tej marki - zainteresowanie jest tak duże, że marka organizuje ZAPISY na konkretne kolory, na swojej stronie internetowej :)

Marka tworzy produkty o  dość prostym składzie, nie zawierającym parabenów, olei mineralnych, siarczanów czy formaldehydu. Większość produktów nie zawiera również silikonów, a ilość składników aktywnych w preparatach jest stosunkowo wysoka, w porównaniu z konkurencją przy zachowaniu na prawdę przyzwoitych cen.



Nie byłabym sobą, gdybym nie zamówiła ich i nie sprawdziła na sobie - o co właściwie tyle szumu :)

2 miesiące temu zamówiłam 4 sera - 2 peptydowe, które zrecenzuję w tym poście, oraz dwa produkty kwasowe, o których napiszę niebawem.

W związku uciekającym czasem i coraz bardziej widocznymi jego oznakami na mojej twarzy od pewnego czasu, zaczęłam się interesować przeciwzmarszczkowym działaniem peptydów. Produkty z retinolem i jego pochodnymi wydają mi się dość uciążliwe (podrażnienie, odwodnienie i łuszczenie skóry) i postanowiłam zostawić je jako ostatnią deskę ratunku i kurację przeciwzmarszczkową rozpocząć od intensywnej terapii peptydowej  :)

The Ordinary - Buffet - Multi-Technology Peptide Serum


Peptydowe serum do twarzy

pojemność: 30 ml

cena: 69 zł




skład: Aqua (Water), Glycerin, Lactococcus Ferment Lysate, Acetyl Hexapeptide-8, Pentapeptide-18, Palmitoyl Tripeptide-1, Palmitoyl Tetrapeptide-7, Palmitoyl Tripeptide-38, Dipeptide Diaminobutyroyl Benzylamide Diacetate, Acetylarginyltryptophyl Diphenylglycine, Sodium Hyaluronate Crosspolymer, Sodium Hyaluronate, Allantoin, Glycine, Alanine, Serine, Valine, Isoleucine, Proline, Threonine, Histidine, Phenylalanine, Arginine, Aspartic Acid, Trehalose, Fructose, Glucose, Maltose, Urea, Sodium PCA, PCA, Sodium Lactate, Citric Acid, Hydroxypropyl Cyclodextrin, Sodium Chloride, Sodium Hydroxide, Butylene Glycol, Pentylene Glycol, Acacia Senegal Gum, Xanthan Gum, Carbomer, Polysorbate 20, PPG-26-Buteth-26, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Ethoxydiglycol, Sodium Benzoate, Caprylyl Glycol, Ethylhexylglycerin, Phenoxyethanol, Chlorphenesin.

Wydaje mi się, że to serum jest chyba największym bestsellerem marki. Długie tygodnie na nie czatowałam, zanim w końcu udało mi się je dorwać na stronie polskiego dystrybutora :)

Skoro taki hit, to musi działać cuda, prawda? Trochę naiwnie, kupiłam ten produkt, licząc, że przy regularnym stosowaniu moje zmarszczki znikną a skóra twarzy będzie jędrna i pięknie napięta. Hahaha :)

Co znajdziemy w składzie? Matrixyl 3000, Matrixyl Synthe'6 , Syn-Ake, Relistase i Argirelox ( ukochany przez azjatki acetyloheksapeptyd) czyli zestaw kompleksów peptydowych o udowodnionym naukowo działaniu przeciwzmarszczkowym, kwas hailuronowy, probiotyki i aminokwasy. Producent deklaruje, że stężenie substancji aktywnych w składzie stanowi ponad 25%. Pozostałe składniki serum to nieszkodliwe konserwanty, zagęstniki, regulatory pH itp.




Serum znajduje się w klasycznej, szklanej butelce z pipetką - jak większość produktów marki. Pipeta działa bez zarzutu, nie rozpada się, jest wykonana z porządnych materiałów.

Jest ono przezroczyste i ma stosunkowo gęstą, żelową konsystencję, jest bezzapachowe.

Działanie:

Pomimo, że nakładałam go naprawdę niewielkie ilości - pozostawiało ono nieprzyjemną, klejącą warstwę na skórze, a kiedy nakładałam na nie olej lub krem - okrutnie się wałkowało. Nie wiem o co chodzi. Próbowałam go używać na wiele różnych sposobów, stosując dosłownie kropelkę - jednak niestety najwidoczniej nie jest ono stworzone dla mojej cery. Nie współpracują i już.

Kolejnym objawem niedogadania się produktu z moją kapryśną cerą jest totalne zapchanie. Wysyp zaskórników i pryszczy jest ostatnim czego oczekuję od serum, które miało sprawić, że będę wyglądać pięknie i młodo! Hahaha, a może na tym polega jego działanie odmładzające, że wygląda się jak zapryszczona nastolatka?

Nie polecam produktu osobom z mieszaną, skłonną do zapychania i trądziku skórą.

Nie mogę ocenić działania przeciwzmarszczkowego, ponieważ używałam produktu za krótko i nieregularnie. Puszczę je w świat i chętnie za jakiś czas napiszę jak się sprawdziło na mniej wymagającej cerze.

Skład produktu jest bardzo zachęcający i ma prawo działać. Żałuję, że nie jest stworzone dla mnie i nie będę miała okazji przekonać się o jego działaniu.

The Ordinary - Argireline Solution 10% - Serum z 10% Kompleksem Argireline Peptide


Lekkie serum z 10% kompleksem Argireline Peptide.


Pojemność: 30 ml

Cena: 34 zł




skład: Aqua (Water), Propanediol, Acetyl Hexapeptide-8, Trisodium Ethylenediamine Disuccinate, Gellan Gum, Sodium Chloride, Isoceteth-20, Dimethyl Isosorbide, Potassium Sorbate, Phenoxyethanol, Chlorphenesin.

To serum jest dużo mniej popularne od Buffet, aczkolwiek również nie łatwo je upolować u polskiego dystrybutora. Skład jest dużo krótszy, bazuje na jednym kompleksie peptydowym i jest o połowę tańsze od poprzednika :)

Argireline, czyli po prostu acetyl heksapeptyd-8 to substancja przeciwzmarszczkowa (również peptyd), który jest zwany botoxem bez wstrzywania. Działa on na rozluźnienie mięśni, które z wiekiem nie rozkurczają się już jak powinny i powodują powstawanie zmarszczek mimicznych np. na czole lub pod oczami. I tylko tam właściwie powinniśmy tego preparatu używać i tam jest on w stanie zadziałać. Najczęstszym błędem jest stosowanie serum na bruzdę nosowo - wargową, gdzie co innego jest przyczyną powstawania tej zmarszczki i może spowodować w tej okolicy więcej szkód niż pożytku.

Warto zaznaczyć, że nie jest to produkt, który stosuje się na stałe. Na początek powinien wystarczyć mniej więcej tydzień regularnego wklepywania Argireline aby wygładzić skórę. Kiedy zauważymy, że zmarszczki powoli wracają, powinniśmy ponakładać serum przez jeden lub dwa dni, a one znowu znikną :) Nie jest to preparat, który zlikwiduje je na stałe, jednak stosowany regularnie powinien trzymać je w ryzach.



Serum jest w takiej samej buteleczce z pipetą jak Buffet. Porządna, szklana butelka z grubego, mlecznego szkła, ukryta w prostym kartoniku.
Ten produkt ma bardzo rzadką, wodnistą konsystencję, jest bezzapachowe.

Działanie:
Dzięki wodnistej konsystencji, produkt doskonale i szybko się wchłania. Aby stało się całkiem niewyczuwalne na skórze - wystarczy zaledwie minuta.

Po przeczytaniu wielu artykułów na temat działania peptydów w pielęgnacji, a szczególnie o cudownym działaniu acetyloheksapeptydu, miałam bardzo wysokie oczekiwania co do tego produktu. Szczerze mówiąc, liczyłam na to, że po kilku użyciach - będę mieć czoło gładkie jak nastolatka...

W zasadzie powinnam zacząć od tego, że jestem przed 30-stką, jednakże odziedziczyłam po tacie intensywną mimikę twarzy, w tym skłonność do zbyt częstego marszczenia czoła i unoszenia brwi. Efektem tego są (już dość wyraźne) poziome linie na moim czole, z którymi walczę od pewnego czasu.

Preparat nakładałam sumiennie, na czoło oraz na (zaczątki) kurzych łapek. Po dwóch tygodniach stosowania, zauważyłam, że skóra pod oczami wygląda niemal idealnie, jednak na czole wciąż widziałam poziome linie, które doprowadzają mnie do szału.

Odstawiłam serum... i wtedy zobaczyłam różnicę. Moje czoło nie było idealnie gładkie, jednak dopiero kiedy wróciło do stanu pierwotnego, zobaczyłam, że moje zmarszczki podczas stosowania Argireline były zdecydowanie płytsze. Cóż...widocznie zbyt długo je hodowałam i w tym momencie są już byt głębokie aby je zlikwidować bez ingerencji medycyny estetycznej, mogę je tylko spłycić i zminimalizować. Pamiętajcie, że moje (płytkie) kurze łapki pod oczami, znikają zupełnie po zastosowaniu produktu.

Wszystko to, świadczy o tym, że to serum naprawdę działa. Nie sądzę by istniał na rynku kosmetyk idealny, który jest w stanie likwidować zmarszczki w 100%. Podejrzewam, że wtedy, gabinety medycyny estetycznej zbankrutowałyby. Nikt nie wstrzykiwałby sobie botoksu czy innych preparatów w twarz, gdyby mógł osiągnąć podobny efekt stosując serum lub krem.

Uważam, że produkt zadział na tyle, na ile mógł, a moje rozczarowanie jest skutkiem wyidealizowanych oczekiwań w stosunku do niego. Faktem jest, że serum działa i zdecydowanie je polecam :) Po prostu nie oczekujcie cudu.



Podsumowując, nie mogę ocenić przeciwzmarszczkowego działania serum Buffet, ponieważ mimo kilku podejść powodował u mnie jedynie wypryski. Nie polecę go na pewno posiadaczom cery mieszanej, tłustej, trądzikowej i skłonnej do zapychania. Inne osoby mogą zaryzykować - 70 zł nie jest wysoką kwotą, a skład produktu zachęca.

Argireline jest skuteczne i naprawdę likwiduje, a przynajmniej spłyca zmarszczki. Jest bardzo lekkie, na szczęście nie zapycha jak poprzednik. Pamiętajmy jednak, że to serum (ani żadne inne) nie da rady wygładzić głębokich zmarszczek. Warto również pamiętać o regularnym nawilżaniu twarzy oraz masażach, które mogą zdziałać cuda. 
Osobiście, systematycznie wykonuję jedynie masaż rozluźniający mięśnie czoła (które właśnie odpowiadają za denerwujące mnie zmarszczki), ale chciałabym włączyć do codziennej pielęgnacji masaż całej twarzy. 

W mojej kosmetyczce, na recenzje czekają jeszcze dwa (kwasowe) produkty The Ordinary. Dajcie znać, czy Was to interesuje oraz czy macie jakieś doświadczenia z peptydami w zapobieganiu albo w walce ze zmarszczkami. 

G.
2 komentarze:

18:25

MEET BEAUTY CONFERENCE 2018 - ZOBACZ RELACJĘ Z TEGOROCZNEJ KONFERENCJI: ZDJĘCIA, WARSZTATY, PANELE DYSKUSYJNE, WIEDZA, CIEKAWOSTKI, FIRMY

MEET BEAUTY CONFERENCE 2018 - ZOBACZ RELACJĘ Z TEGOROCZNEJ KONFERENCJI: ZDJĘCIA, WARSZTATY, PANELE DYSKUSYJNE, WIEDZA, CIEKAWOSTKI, FIRMY

... czyli dwa dni konferencji dla influencerek świata kosmetycznego - relacja ze spotkania.


Hej, z tej strony Pola i dzisiaj zapraszam Was, by poznać mój punkt widzenia oraz moją relację z dwudniowego wydarzenia (21 i 22 kwietnia) Meet Beauty Conference, na które zapraszane są polskie twórczynie blogów, kanałów na YouTube, kont na Instagramie czyli czynnie i prężnie działające influencerki tematyki kosmetycznej. Macie ochotę zobaczyć co się działo?



4 komentarze:

23:49

NAJCZĘSTSZE BŁĘDY PIELĘGNACYJNE - CZ.2

NAJCZĘSTSZE BŁĘDY PIELĘGNACYJNE - CZ.2

...czyli jak dbać o twarz lepiej.


Mniej więcej rok temu, Pola napisała dla Was post o 7 błędach w pielęgnacji twarzy. Dzisiaj chciałabym go rozszerzyć i uzupełnić o kilka moich obserwacji. Często czytam różne blogi, rozmawiam również ze znajomymi o ich pielęgnacji i ciężko mi uwierzyć, że w erze tak dużej dostępności do informacji, nadal wiele osób popełnia dość 'poważne' błędy, przez które szkodzi swojej cerze. Niestety nie wystarczy wydawanie kasy na drogie kosmetyki topowych marek, aby cieszyć się piękną cerą :)


1. Niedokładny demakijaż



W podlinkowanym wyżej wpisie, Pola przestrzega przed niezmywaniem makijażu przed snem. Chciałabym również Was ostrzec przed niedokładnym demakijażem, który również może przynieść opłakane skutki.

Po pierwsze - zapamiętajcie raz na zawsze, że przetarcie twarzy płynem micelarnym nie jest kompletnym demakijażem. Sama kiedyś unikałam wody w pielęgnacji twarzy, ze względu na strach przed podrażnieniem i przesuszeniem skóry spowodowanym warszawską kranówką. W końcu jednak uwierzyłam, że płyn micelarny nie oczyści twarzy wystarczająco dokładnie, a moja cera jest mi za to wdzięczna.

Pierwszą metodą, którą sama stosuję, jest dwuetapowe oczyszczanie twarzy. Zaczynam od demakijażu oczu płynem micelarnym (robię to, ponieważ we względu na przedłużane rzęsy nie mogę dopuścić do ich kontaktu z olejem, jednak te krok nie jest konieczny, ponieważ olej doskonale rozpuści cały, nawet wodoodporny makijaż oczu). Następnie nakładam na twarz olejek do mycia twarzy, wykonuję kilkuminutowy masaż twarzy, aby pozwolić preparatowi dokładnie rozpuścić mój makijaż oraz sebum. Jest to też idealny moment na wykonanie przeciwzmarszczkowego masażu twarzy. Na koniec zmywam z twarzy olej wraz z zanieczyszczeniami delikatnym preparatem myjącym na bazie wody. Może brzmi to skomplikowanie, ale uwierzcie, że jest bardzo proste i zajmuje mi jedynie kilka minut.

Druga metoda, to wstępny demakijaż płynem micelarnym, a następne domycie twarzy żelem/pianką.

Trzecia metoda, to tak zwane OCM, czyli oczyszczanie twarzy mieszanką dobranych do rodzaju naszej cery olejów oraz przecieranie jej gorącą szmatką. Taki zabieg trwa kilka minut, ponieważ kilkukrotnie musimy płukać naszą ściereczkę i robić z niej pewnego rodzaju okłady na twarz. Resztek oleju nie domywamy już detergentem. Po całym oczyszczaniu makijaż jest dokładnie usunięty, pory oczyszczone, a płaszcz lipidowy nienaruszony. Świetnie się ona sprawdzi zarówno w pielęgnacji suchej, jak i tłustej czy mieszanej cery. Jedynie osoby zmagające się ze skórą naczyniową, powinni zachować szczególną ostrożność, ponieważ gorące okłady nie są dla nich wskazane.

Niedokładny demakijaż może doprowadzić do szybszego starzenia się skóry, zatkania porów, wysypu niedoskonałości oraz odwodnienia skóry. 

2. Zaniedbywanie regularnego złuszczania


Czy posiadamy skórę normalną, suchą czy tłustą, każdy powinien regularnie usuwać martwy naskórek z twarzy. Pod pojęciem złuszczania, kryją się wszystkie rodzaje eksfoliacji - mechaniczna, enzymatyczna i chemiczna. Każdy powinien wykonywać dokładny peeling twarzy mniej więcej raz w tygodniu, niektórzy będą potrzebowali wykonywać go częściej.

Obserwujcie reakcje swojej skóry i pod tym względem dobierzcie najlepszy rodzaj produktu dla Was. Ja osobiście stosuję wszystkie 3 rodzaje peelingów - enzymatyczne, mechaniczne oraz kwasowe - w zależności od stanu i potrzeb mojej skóry. Jeśli jesteście posiadaczami cery tłustej i trądzikowej  - możecie używać preparatów mikrozłuszczających z kwasami w małych stężeniach.

NIE ZAPOMINAJCIE O STOSOWANIU FILTRÓW PRZECIWSŁONECZNYCH W PRZYPADKU UŻYWANIA PREPARATÓW Z KWASAMI.

3. Niestosowanie kremu pod oczy


Kolejnym błędem pielęgnacyjnym jest zaniedbywanie okolic oczu. Skóra pod oczami jest bardzo cienka i szczególnie narażona na starzenie. Wymaga ona specjalnej pielęgnacji - preparatów, które z jednej strony będą ją intensywnie nawilżać, a z drugiej nie obciążą delikatnej skóry i nie zapchają porów. Nie zapominajmy również, że okolice oczu są dużo bardziej wrażliwe na podrażnienia i zwykłe kremy - nieprzeznaczone do stosowania w tym miejscu - mogą spowodować zaczerwienienie spojówek oraz pieczenie.

Warto zwrócić również uwagę na to, by produkt, który wybierzemy zawierał filtry UV. Kremy z filtrem przeznaczone do twarzy, bardzo często wywołują mocne pieczenie, jeśli nałożymy je zbyt blisko oczu.

Jeśli zaniedbamy skórę pod oczami, będzie ona się szybciej starzeć i wiotczeć. Bardzo łatwo doprowadzić do jej odwodnienia.


4. Nadmierne oczyszczanie

Wiecie już z wcześniejszych punktów, że dokładne wieczorne oczyszczanie twarzy oraz regularne złuszczanie naskórka są bardzo ważnymi etapami pielęgnacji. Czy można z nimi przesadzić? Niestety tak.

Granica jest dość cienka. Na pewno nie należy myć twarzy, częściej niż dwa razy dziennie. W moim przypadku, niedopuszczalne jest również używanie preparatów myjących, które zawierają w swoim składzie anionowe środki powierzchniowo czynne (SLS. SLES, SCS, ALS itp - więcej w poście o detergentach). Mogą uszkadzać one nasz płaszcz lipidowy i bezpośrednio prowadzić do odwodnienia, a czasem i podrażnienia cery. 

Przesuszenie twarzy spowodowane nadmiernym oczyszczaniem i eksfoliacją może doprowadzić do nadprodukcji sebum, czyli po prostu wzmóc przetłuszczanie skóry twarzy.

Jeśli chodzi o peelingowanie twarzy - lepiej wykonywać zabieg częściej, delikatniejszym preparatem, niż rzadziej, ale używając bardzo mocnego preparatu. Osobiście nie jestem również fanką używania modnych ostatnio sonicznych szczoteczek do mycia twarzy, które po pierwsze są siedliskiem bakterii, mogą powodować nadreaktyność skóry, nadmierne rogowacenie skóry oraz wywołać trądzik na skutek podrażnienia mieszków włosowych.


5. Niestosowanie toniku do twarzy


Czy wiecie, że dużo kobiet sądzi, że tonik służy do demakijażu twarzy, a zdecydowana większość, że jest to ostatni krok oczyszczania skóry, którego zadaniem jest usunięcie resztek brudu/ makijażu, które na niej zostały po oczyszczaniu?

Po pierwsze - po prawidłowo wykonanym demakijażu, na naszej skórze nie ma prawa być już resztek makijażu czy brudu, więc dodatkowe 'doczyszczanie' nie ma sensu.

Po drugie - najważniejszą rolą toniku jest regulacja pH skóry. Każdy kontakt z wodą, zmienia pH skóry na zasadowe, a tonik przywraca prawidłowy, kwaśny odczyn.

Dodatkowo, niektóre toniki mogą mieć właściwości nawilżające, matujące czy złuszczające, jednak pamiętajcie, że NAJWAŻNIEJSZĄ ich rolą jest obniżanie pH, a od wyżej wymienionych funkcji są tak naprawdę sera i kremy.


6. Nieczytanie składów kosmetyków


Producenci kosmetyków kłamią. Ok, nie będą uogólniać, że wszyscy, ale zdecydowana większość na pewno. Super, hiper krem przeciwzmarszczkowy? Każdy może tak napisać. Niestety bardzo często, tak reklamowany krem, nie ma w swoim składzie, ani jednej substancji o działaniu przeciwzmarszczkowym. Jeśli nie chcecie dawać nabijać się w butelkę, musicie poznać podstawy czytania składów. 

Dobrze jest umieć rozpoznawać substancje, które nam służą, te które mogą potencjalnie nam zaszkodzić oraz te, które ewidentnie nam szkodzą. 

Myślę, że każdy kto dba o cerę, powinien umieć rozpoznawać podstawowe grupy, typu: substancje nawilżające, natłuszczające, przeciwzmarszczkowe czy przeciwtrądzikowe.
My też nie jesteśmy w stanie rozpoznawać wszystkich składników z pamięci. Wiemy jednak, czego unikamy (parafina, silikony, donory formaldehydu itp), jak rozpoznać czy krem ma w sobie coś wartościowego oraz czy ma on szansę spełnić obietnice producenta.



To jak u Was z błędami? Popełniacie je? A może macie z zanadrzu jakieś błędy, o których zapomniałyśmy?

G.


8 komentarzy:

16:56

BANFI HAJSZESZ - JAK SIĘ U NAS SPRAWDZIŁA TA SŁYNNA WCIERKA. PODWÓJNA RECENZJA: STOSOWANIE, EFEKTY U POLI I EFEKTY U GOSI, WSZYSTKO CO WARTO O NIEJ WIEDZIEĆ. CZY MAMY HIT?

BANFI HAJSZESZ - JAK SIĘ U NAS SPRAWDZIŁA TA SŁYNNA WCIERKA. PODWÓJNA RECENZJA: STOSOWANIE, EFEKTY U POLI I EFEKTY U GOSI, WSZYSTKO CO WARTO O NIEJ WIEDZIEĆ. CZY MAMY HIT?

...czyli co przetestowały dwie głowy, to nie jedna - wcierkomania trwa!


O wcierce Banfi Hajszesz zrobiło się głośno już jakiś czas temu, jeszcze kiedy, niestety, nie była dla nas - Polek, łatwo dostępna. Ku uciesze wielkiego grona zainteresowanych, w tym nie tylko włosomaniaczek, teraz nie jest to już absolutnie żaden problem. Wszystko dzięki Agnieszce Niedziałek, która odpowiedzialna jest za naszą świadomość o istnieniu tego specyfiku, która przywiozła ją do nas z ziemi węgierskiej do Polski i zaoferowała do zakupu w bardzo przystępnej cenie (dzięki Ci!). Popularność, jaką zaczęła natychmiastowo cieszyć się, recenzowana właśnie dzisiaj przez nas wersja klasyczna wcierki, sprawiła, że Aga wyszła z inicjatywą zaoferowania nam w swoim sklepie internetowym (a w niektórych miejscach już nawet stacjonarnie) kolejne odsłony wcierki Banfi. Mamy już do wyboru również (oprócz klasyki gatunku): Lady Banfi, Banfi łopianową oraz Banfi pokrzywową (a teraz nawet i szampon Banfi :). Na pewno mamy w planach przetestować wszystkie te cuda. No dobra dziewczyny, to już wiemy, że bez wątpienia, jest to obecnie najpopularniejsza wcierka, okrzyknięta przez wiele dziewczyn mianem "Hit". A jakie efekty my zauważyłyśmy po zdenkowaniu pierwszych butelek? Jeśli jesteście ciekawe, to zapraszamy do wejścia w post, a co ciekawe, są one u nas nieco inne.



4 komentarze:

18:09

NIE POLECAM: LANCOME I LOREAL - DWA EYELINERY W PISAKU, KTÓRYCH ZAKUPU ŻAŁUJĘ

NIE POLECAM: LANCOME I LOREAL - DWA EYELINERY W PISAKU, KTÓRYCH ZAKUPU ŻAŁUJĘ

... czyli eyelinery z wyższej i średniej półki cenowej, które nie są warte pieniędzy.


Nie lubię zabierać się do pisania negatywnych recenzji i na szczęście rzadko zdarza mi się trafiać na tak beznadziejne przypadki kosmetyczne, że jednoznacznie określam je mianem bubli. Jednak skoro ja niepotrzebnie wydałam na nie swoje pieniądze, chcę przestrzec Was, żebyście były świadome, że te kosmetyki nie są warte zakupu i zrujnują Wasz makijaż. Dzisiaj dwa poniższe eyelinery. Szkoda na nie czasu, nerwów i pieniędzy.



7 komentarzy:

14:04

NOWA MARKA DO WŁOSÓW W POLSCE: EVENT TRESEMME - RELACJA, PRODUKTY, O MARCE ORAZ KOSMETYKI, KTÓRE BĘDZIEMY TESTOWAĆ

NOWA MARKA DO WŁOSÓW W POLSCE: EVENT TRESEMME - RELACJA, PRODUKTY, O MARCE ORAZ KOSMETYKI, KTÓRE BĘDZIEMY TESTOWAĆ

... czyli wszystko co odbyło się na spotkaniu promującym markę.


Nie jest to nowa marka i doskonale znają ją już chociażby amerykanki (bo marka pochodzi właśnie z USA), ale też i europejki; między innymi brytyjki, czy szkotki. Teraz mamy możliwość i my, bo TRESemme właśnie wchodzi ze swoimi produktami na rynek w Polsce. Wygląda na to, że wiele z Was, mimo braku stacjonarnej dostępności, przynajmniej chociaż ze słyszenia, kojarzy nazwę tej firmy, ale równie często, ich produkty nadal są dla nas zagadką. Nic w tym dziwnego. Ze względu na dotychczasowe ograniczenia dostępnosci, my również mieścimy się w tej grupie, która wie o istnieniu, słyszała o specjalizacji marki, ale nigdy nie przetestowała żadnego z produktów. Niedługo się to zmieni, ale zanim będziemy recenzować dla Was zawartość paczki, którą otrzymałyśmy, zapraszamy Was na relacje z eventu, na którym miałyśmy możliwość dowiedzieć się więcej o firmie oraz produktach, które stopniowo będą pojawiały się na półkach w drogeriach Rossmann, gdzie kosmetyki te będzie można zakupić właśnie stacjonarnie. Do tego nasze przemyślenia oraz zawartość paczki, którą będziemy testować.



6 komentarzy:
Copyright © 2014 Blond Hair Affair , Blogger